Gdzie mieszka jedna kobieta

Gdzie mieszka Magda Gessler? Na swoim Instagramie określa się jako artystka. Restauratorka ukończyła malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych, a swoją miłość do sztuki przełożyła właśnie na mieszkanie. Nie jedna z nas mogłaby czerpać inspiracje z jej wnętrz. Jak mieszka Magda Gessler? Gdzie mieszka Magda Gessler? Małgorzata Rozenek-Majdan niejednokrotnie już uchyliła rąbka tajemnicy, publikując na Instagramie zdjęcia swojego domu i codziennego życia, które się w nim toczy. Przyznać trzeba, że ma ... Sant’Antioco. Bisior to wiązka jedwabistych nici powstająca z szybko krzepnącej wydzieliny niektórych, głównie morskich, małżów. W starożytności i w średniowieczu wyrabiano z bisioru bardzo cienkie i lśniące tkaniny określane jako jedwab morski lub oceaniczny, po włosku „tarantine” (od miejscowości Tarent, gdzie bisior był produkowany). dzisiejszych czasach morski ... Zbudowała dom z drewnianych bali w cichej, spokojnej Zawoi, gdzie budzą ją ptaki, a poranną kawę umila widok na Babią Górę. Ewa Wachowicz tu odpoczywa, pracuje i po prostu spędza każdą ... Wiersz: Gdzie mieszka moja cisza? Na kamiennej, górskiej ścieżce, kaleczącej szarą monotonię obłoków. Przeskakuje z jedneg - Wiersze.kobieta.pl Grażyna Szapołowska uchodzi w Polsce za jedną z największych gwiazd kina. Aktorka zagrała u największych reżyserów, między innymi u Kieślowskiego i Wajdy. Jak się okazuje aktorstwo nie ... Gdzie mieszka Anna Seniuk? Niewiele osób może pozwolić sobie na zamieszkanie w tak niezwykłym miejscu, jak aktorka. To właścicielka prawdziwej górskiej chaty! Pochwaliła się swoim pięknym domem w programie Uwaga! stacji TVN. Jest na co popatrzeć! Ponad rok temu Agnieszka Szulim została panią Woźniak-Starak. Dziennikarka wyszła za milionera Piotra Woźniaka-Staraka i uwiła z nim przytulne, choć ogromne, rodzinne gniazdko. Jak mieszka jedna z najbogatszych polskich par? Wnętrza domu przyprawiają o zawrót głowy. Dom Magdy Gessler w Kanadzie. Tak mieszka restauratorka zagranicą. ZDJĘCIA. Tutaj gwiazda żyje ze swoim ukochanym 18.10.2020 (ww) 18.10.2020

NIE-BOSKA KOMEDIA

2018.12.05 20:22 Gazetawarszawska NIE-BOSKA KOMEDIA


NIE-BOSKA KOMEDIA
– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –
ZYGMUNT KRASIŃSKI
NIE-BOSKA KOMEDIA: Oświęcim 27 stycznia 2014
Szałas – lamp kilka – księga rozwarta na stole – Przechrzty. https://www.gazetawarszawska.com/index.php/historia/2588-nie-boska-komedia

PRZECHRZTA Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna.
CHÓR PRZECHRZTÓW Jehowa pan nasz, a nikt inny. – On nas porozrzucał wszędzie, On nami, gdyby splotami niezmiernej gadziny, oplótł świat czcicielów Krzyża, panów naszych, dumnych, głupich, niepiśmiennych . – Po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im.
PRZECHRZTA Cieszmy się, bracia moi. – Krzyż, wróg nasz, podcięty, Zbutwiały, stoi dziś nad kałużą krwi, a jak raz się powali, nie powstanie więcej. – Dotąd pany go bronią.
CHÓR Dopełnia się praca wieków, praca nasza markotna, bolesna; zawzięta. – Śmierć panom – po trzykroć pluńmy na zgubę im – po trzykroć przeklęstwo im!
PRZECHRZTA Na wolności bez ładu, na rzezi bez końca, na zatargach i złościach, na ich głupstwie i dumie osadzim potęgę Izraela- tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża. –
CHÓR Krzyż znamię święte nasze – woda chrztu połączyła nas z ludźmi – uwierzyli pogardzający miłości pogardzonych. – Wolność ludzi prawo nasze – dobro ludu cel nasz – uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kaifasza . – Przed wiekami wroga umęczyli ojcowie nasi – my go na nowo dziś umęczym i nie zmartwychwstanie więcej. –
PRZECHRZTA Chwil kilka jeszcze, jadu żmii kropel kilka jeszcze – a świat nasz, nasz, o bracia moi! –
CHÓR Jehowa Pan Izraela, a nikt inny. – Po trzykroć pluńmy na zgubę ludom – po trzykroć przeklęstwo im! –
Słychać stukanie.
PRZECHRZTA Do roboty waszej – a ty, święta księgo, precz stąd, by wzrok przeklętego nie zbrudził kart twoich. – Talmud chowa. Kto tam?
GŁOS ZZA DRZWI Swój! – W imieniu Wolności, otwieraj! –
PRZECHRZTA Bracia do młotów i powrozów! Otwiera.
LEONARD wchodząc Dobrze, obywatele, że czuwacie i ostrzycie puginały na jutro. Do jednego z nich przystępuje. A ty co robisz w tym kącie?
JEDEN Z PRZECHRZTÓW Stryczki, obywatelu.
LEONARD Masz rozum, bracie – kto od żelaza nie padnie w boju, ten na gałęzi skona. –
PRZECHRZTA Miły obywatelu Leonardzie, czy sprawa pewna na jutro? –
LEONARD Ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich, wzywa cię na rozmowę przeze mnie. – On ci sam na to pytanie odpowie.
PRZECHRZTA Idę – a wy nie ustawajcie w pracy – Jankielu, pilnuj ich dobrze. Wychodzi z Leonardem.
CHÓR PRZECHRZTÓW Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im! –
+++
Namiot – porozrzucane butelki, kielichy.
PANKRACY
…………………………………. …………………..

NIE BOSKA KOMEDIA

– STRESZCZENIE SZCZEGÓŁOWE –

ZYGMUNT KRASIŃSKI

Motto:
  1. Bezimienny „Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń; i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich”
  2. Hamlet (szekspirowski bohater) „To be or not to be that is the question” (tł. “Być albo nie być, oto jest pytanie”)
Dedykacja: „Poświęcone Marii”
(Zapewne chodzi o Joannę Bobrową, nazywaną przez Krasińskiego Marią, którą poznał w Rzymie w 1834 roku).
Część pierwsza:
a) część epicka – rozbudowana apostrofa do Poety lub Poezji:
Poeta zwraca się bezpośrednio do Poezji, ironizując na jej temat i mówiąc z niemałym przekąsem o wszystkich jej „dobrodziejstwach”. Do Poezji należy bowiem wszystko na świecie, każde zjawisko może stać się również Jej udziałem, jeżeli tylko Ta obierze je sobie za swój punkt zainteresowania. Przemawia do Niej: „Chwale twojej niby nic nie zrówna”. Jednocześnie zwraca uwagę na pewien znaczny dysonans pomiędzy tym, o czym każdy artysta pisze w danej chwili (a więc mogą to być myśli zupełnie ulotne, w konkretnym momencie nawet mało znaczące) a tym, co czuje i myśli przez cały czas, wewnątrz siebie. Poeta zarzuca Poezji, że niesie piękno, lecz sama ową pięknością nie jest; głosi o istnieniu światła, a sama jego nigdy nie widziała. Porównuje Ją do niewiasty, która na zawsze naznaczona jest swoją ziemskością, lecz chwilami przybiera postać anioła – jest to jednak postać fałszywa, bo aniołem tak naprawdę nigdy nie będzie. Na końcu poeta wyraża pochwałę stanu, w którym Poezja autentycznie napełnia serce człowieka i prowadzi go ku dobremu, mieszka w nim jak Bóg (nikt Go nie widział ani nie słyszał, lecz ci, którzy wierzą w Jego istnienie, oddają Mu cześć i hołd). Potępia natomiast fakt, iż wielu twórców pisze tylko po to, by dostarczać sobie i innym ludziom przyjemności z tego tytułu, a nie podejmuje się wszczepienia w swą poezję żadnej szlachetnej idei prowadzącej do „podniesienia życia”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Nad światem przelatuje Anioł Stróż, który błogosławi wszystkim tym, którym pozostało jeszcze serce, bo tylko tacy zostaną zbawieni (wg J. Kleinera Krasiński „umyślnie może w początkowej wypowiedzi dramatu nacisk położył na wyraz ‘serce’, bo ‘Nie-Boska komedia’ będzie poematem o braku serca”). Nad pewnym domem wypowiada rozkazanie, jakoby obok mężczyzny w nim mieszkającego miała pojawić się „dobra i skromna” żona oraz dziecko.
Pojawia się Chór Złych Duchów, którzy nakazuje widmom nawiedzić ten sam dom – przewodniczyć ma im cień nałożnicy ubranej w kwiaty i przypominającą dziewicę – natchnienie każdego poety oraz starego orła zdjętego z palu – pod postacią sławy. Złe Duchy mają zamiar zesłać na poetę wszystkie najgorsze pokusy.
Wewnątrz kościoła odbywa się ślub, a ponad nim „kołysze się” Anioł Stróż, który przepowiada, iż w przypadku, gdy Mąż dochowa przysięgi małżeńskiej, wówczas zostanie zbawiony, on sam po ceremonii zaślub mówi do żony: „przeklęstwo mojej głowie, jeśli ją kiedy kochać przestanę” (wg Kleinera romantycy motyw ciążącej nad człowiekiem klątwy czerpali z idei fatum w starożytności). Potem akcja przenosi do komnaty pełnej osób, w której to odbywa się przyjęcie – małżonkowie zapewniają siebie nawzajem o wielkim uczuciu.
W nocy Zły Duch pod postacią dziewicy (której to „czarty każą świętą udawać”) przechadza się po ogrodzie, po cmentarzu i zachodzi do sypialni nowożeńców, przenika przez umysł śpiącego Męża i pojawia się w jego śnie. Ten, zbudzony, spogląda na swą żonę i szybko przekonuje się, że popełnił błąd, biorąc z nią ślub; że jest tylko dobra, zaś „tamta” była wszystkim, co kochał i o czym marzył. Kiedy spostrzega, że to nie był tylko sen i ową niewiastę widzi również na jawie, wyrzuca sobie, że wyrzekł się „kochanki lat młodych”, „duszy swej duszy” (Poezji), a pojął za żonę inną kobietę, której nie miłuje wcale. Żona jego budzi się i pyta, co się wydarzyło, na co mężczyzna odpowiada jej, iż musi zaczerpnąć świeżego powietrza, ale sam, bez niej.
Mąż przechadza się po ogrodzie i cieszy się tym, że znów ma przy sobie swoją lubą. Prosi, by ta zabrała go ze sobą, gdziekolwiek przebywa. Dziewica pyta mu się, czy na pewno pójdzie za nią wszędzie i o każdej porze. Otrzymuje potwierdzenie. Po chwili słychać nawoływanie Żony, aby jej ślubny powrócił do domu, albowiem na dworze jest zimno.
Mija jakiś czas. Małżonkowie rozmawiają. Żona wyrzuca Mężowi, że od miesiąca się do niej nie odzywa; mówi, iż poszła do spowiedzi, lecz nie była sobie w stanie przypomnieć żadnych rażących grzechów, na co Mąż odpowiada jej dwuznacznie: „Czuję, że powinienem cię kochać”. Ona nie rozumie tych słów, woli, żeby powiedział jej, że nie kocha jej wcale i ją zostawił, aniżeli okazywał obojętność. Prosi jedynie o miłość dla ich dziecka, aby jej ją obiecał. Mąż obiecuje miłość i dziecku, i jej samej. W tym czasie pojawia się znów duch Dziewicy, która wzywa Męża. Żona od razu wyczuwa od niej „siarkę i zaduch grobowy”, ale Mąż nie dość, że tego nie słucha, to na dodatek odchodzi za swoją kochanką. Postanawia opuścić swój dom i rodzinę całą. Żona woła za nim: „Henryku! Henryku!”, po czym upada na ziemię z dzieckiem, mdlejąc.
Odbywa się chrzest dziecka. Goście zastanawiają się, gdzie jest jego ojciec. Żona podchodzi do małego Orcia i błogosławi mu, aby stał się poetą, gdyż tylko dzięki temu ojciec go w przyszłości nie porzuci i nie wyrzeknie się go; wówczas również wybaczy jej samej to, że ona sama nie była i nie będzie nigdy przesiąknięta poezją.
Mąż podąża za Głosem Dziewicy, mija „góry i przepaście ponad morzem”. Po drugiej stronie przepaści stoi owa Dziewica, która nakazuje mu uwiązać się jej dłoni i wzlecieć. W tym też momencie czar pryska i przed Mężem pojawia się obskurna postać nałożnicy – taka, jaką ją widziała Żona (kwiaty odpadły na ziemię i zaczęły czołgać się jak żmije; wiatr zdarł piękną suknię; „deszcz kapie z włosów”, „kości nagie wyzierają z łona”, „błyskawica źrenice wyżarła”). Chór Duchów Złych pozwala wrócić niewieście do piekła po tym, jak uwiodła „serce wielkie i dumne”. Wtedy dopiero Mąż zwraca się do Boga; pyta się Go, czy zostanie potępiony za swą naiwność i srogie czyny, jakich się dopuścił. Złe Duchy urządzają sobie igraszkę z jego losu, wobec czego Mąż chce się rzucić w przepaść. Pojawia się jednak Anioł Stróż, który nakazuje mu wracać do domu i więcej nie grzeszyć.
Kiedy Mąż wraca do domu, nie zastaje swej żony Marii. Od służącego dowiaduje się, iż trafiła ona do domu wariatów. Postanawia ją w nim odwiedzić. Tam dowiaduje się od Żony Doktora, że stan chorej jest bardzo poważny. Podczas rozmowy z Marią Henryk przekonuje się, że postradała ona wszystkie zmysły, albowiem ta wmawia mu, iż wielokrotnie prosiła Boga o to, by zamienił ją w poetkę, aż w końcu wysłuchał jej próśb, więc odtąd Mąż nie musi nią pogardzać. Ponadto mówi, że i Orcio zostanie poetą, ponieważ przy chrzcie dodała przekleństwo nad jego imieniem, że jeśli nim nie będzie, to odda go na stracenie. Odzywają się głosy szaleńców: spod posadzki, z lewej strony, z prawej ściany, z sufitu, które wyrażają własne wizje końca świata (w stylu Apokalipsy św. Jana – np. „słońce trzecią część blasku straciło – gwiazdy zaczynają się po drogach swoich – niestety”). Taką wizję roztacza również Żona: nadejdzie czas, kiedy wszyscy zaczną jednakowo konać, a Chrystus już wówczas nie pomoże, gdyż krzyż swój rzuci w otchłań; jedyną nadzieją dla ludu jest modląca się Matka Boża. Na końcu Żona umiera z wyczerpania.
Część druga:
a) część epicka – apostrofa do Orcia, dziecka Marii i Henryka:
Poeta zadaje pytania retoryczne młodemu dziecięciu, które swoim zachowaniem nie przypomina swych rówieśników – nie bawi się, tylko wciąż pozostaje smutne, marzące i bujające w obłokach: „wzrastasz i piękniejesz – nie ową świeżością dzieciństwa mleczną i poziomkową, ale pięknością dziwnych, niepojętych myśli, które chyba z innego świata płyną ku tobie”.
b) dramat właściwy:
Mąż wraz z Orciem modlą się przy grobie Marii (wątek autobiograficzny: Krasiński również chadzał ze swym ojcem na grób matki). Orcio wypowiada słowa modlitwy „Zdrowaś Mario” – lecz nie w ten sposób, jaki nakazuje wyuczona formułka – chłopiec sam wymyśla do niej słowa. Mąż gani go za to. Orcio odpowiada, że w śnie często widuje matkę, która przepowiada mu, że zbiera dla niego „myśli i natchnienie”, żeby upodobnił się do ojca. Mąż pyta się Marii, dlaczego nęka ich syna z zaświatów. Mówi, że od dziesięciu lat (a więc tyle czasu minęło od śmierci Marii) nie może zaznać chwili spokoju.
Mąż spaceruje z Filozofem. Rozmawiają na temat wyzwolenia kobiet i Murzynów, o tym, że właśnie nadchodzi czas owego wyzwolenia. Filozof jest przedstawicielem stronnictwa ludzi wierzących w postęp i „odrodzenie ludzkości”, lecz tylko na drodze rewolucji okupionej krwią. Mąż pyta się, czy jego towarzysz widzi drzewo spróchniałe na drodze – świadczy to o jego niewierze w żadne dobro, Mąż nie wierzy już bowiem w nic, wszystko zdaje się mu bezużyteczne i bezsensowne. Nawet jego własne życie.
Mąż znajduje się w wąwozie pomiędzy górami, jest sam. Wygłasza monolog, w którym przyznaje się przed sobą, że nie ma w nim już żadnej wiary, miłości, a jedynie strach o obłąkanie i nieuchronną całkowitą ślepotę Orcia. Otaczają go: Głos Anioła Stróża oraz Mefisto, pojawia się również Orzeł i żmija.
W pokoju znajduje się Mąż, Lekarz oraz 14-letni już Orcio. Lekarz zapowiada, że dziecko ma postępującą ślepotę, aż w końcu jego oczy przestaną już widzieć całkowicie (wątek autobiograficzny: Krasiński także miał z nimi problemy). Mąż pyta wielokrotnie Lekarza, czy nie da się nic zrobić w tej sprawie, że odda pół swego majątku, byle uzdrowić chłopaka. Medyk odpowiada, iż jest to zaćma i nie da się jej uleczyć. Mąż pyta więc Orcia, czy ten jeszcze cokolwiek widzi. 14-latek mówi, że teraz widzi już oczami duszy i słyszy głosy – to mu wystarcza. Tymczasem Głos Skądsiś mówi do Męża: „Twój syn poetą – czegóż żądasz więcej?”.
Którejś nocy Mąż przybiega do Lekarza i z przerażeniem informuje go, że od kilku dni Orcio budzi się o północy i mówi przez sen. Tej nocy chłopak rozmawia ze swoją matką oraz rzecze: „jam się urodził synem światła i pieśni”. Orcio budzi się i w ogóle nie jest w stanie sobie przypomnieć, co się z nim przed chwilą działo, ale że tak, jak jest, to jest dobrze, po czym zasypia na nowo.
Po tym wydarzeniu Mąż wygłasza mowę, skierowaną do pogrążonego już w głębokim śnie syna: „Niech moje błogosławieństwo spoczywa na tobie – nic ci więcej dać nie mogę, ni szczęściá, ni światła, ni sławy – a dobija godzina, w której będę musiał walczyć, działać z kilkoma ludźmi przeciwko wielu ludziom. Gdzie się ty podziejesz, sam jeden i wśród stu przepaści, ślepy, bezsilny, dziecię i poeto zarazem, biedny śpiewaku bez słuchaczy, żyjący duszą za obrębami ziemi, a ciałem przykuty do ziemi – o ty nieszczęśliwy, najnieszczęśliwszy z aniołów, o ty mój synu!”.
Część trzecia:
a) część epicka – apostrofa do Męża:
„Ktokolwiek jesteś, powiedz mi, w co wierzysz – łatwiej byś życia się pozbył, niż wiarę jaką wynalazł, wzbudził wiarę w sobie. Wstydźcie się, wstydźcie wszyscy mali i wielcy – a mimo was mimo żeście mierni i nędzni, bez serca i mózgu, świat dąży ku swoim celom, rwie za sobą, pędzi przed się, bawi się z wami, przerzuca, odrzuca – walcem świat się toczy, pary znikają i powstają, wnet zapadają, bo ślisko – bo krwi dużo – krew wszędzie – krwi dużo, powiadam wam”.
Poeta pyta anonimowego odbiorcę, czy widzi tłumy zalegające pod bramami miasta, które zbierają się w grupki, rozmawiają o czymś tajemniczym, rozbijają namioty, żyją jak jedna wielka wspólnota: „Kubek lata z rąk do rąk – a gdzie ust się dotknie, tam głos się wydobędzie, groźba, przysięga lub przeklęstwo – On lata, zawraca, krąży, tańcuje, zawsze pełny, brzęcząc, błyszcząc, wśród tysiąców. – Niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy!”.
Poeta pyta tego samego odbiorcę (a może wielu? – „czy widzicie…?”) o to, czy dostrzega, jak ludzie ci z wielką niecierpliwością czegoś wyczekują, pragną wzniecić jakiś hałas, zamieszki, szepczą coś sobie wzajemnie, „wszyscy nędzni, ze znojem na czole, z rozczuchranymi włosy, w łachmanach, z spiekłymi twarzami, z dłoniami pomarszczonymi od trudu – ci trzymają kosy, owi potrząsają młotami, heblami – patrz – ten wysoki trzyma topór spuszczony – a tamten stemplem żelaznym nad głową powija; dalej w bok pod wierzbą chłopię małe wisznię do ust kładzie, a długie szydło w prawej ręce ściska”. Wszyscy są głodni i biedni, noszą obdarte ubrania i na czole mają wyrytą chęć zemsty.
Nagle między tłumem tym zapanowuje jakiś „szum wielki”, pyta więc poeta o to, czy „to radość czy rozpacz?”, zadaje pytania retoryczne o to, jakie intencje drzemią w tychże ludziach. Spośród nich wychodzi bowiem jeden, staje na krześle i przemawia do wszystkich zebranych wokół niego: „Głos jego przeciągły, ostry, wyraźny – każde słowo rozeznasz, zrozumiesz- ruchy jego powolne, łatwe, wtórują słowom, jak muzyka pieśni – czoło wysokie, przestronne, włosa jednego na czaszce nie masz, wszystkie wypadły, strącone myślami – skóra przyschła do czaszki, do liców, żółtawo się wcina pomiędzy koście i muszkuły – a od skroni broda czarna wieńcem twarz opasuje – nigdy krwi, nigdy zmiennej barwy na licach – oczy niewzruszone, wlepione w słuchaczy – chwili jednej zwątpienia, pomieszania nie dojrzeć; a kiedy ramię wzniesie, wyciągnie. wytęży ponad nimi, schylają głowy, zda się, że wnet uklękną przed tym błogosławieństwem wielkiego rozumu – nie serca – precz z sercem, z przesądami, a niech żyje słowo pociechy i mordu!”.
Wódz ten przyrzeka zebranym, że zapewni im „chleb i zarobek”. Owym władcą tych dusz jest Pankracy. Ludzie krzyczą wokoło: „chleba nam, chleba, chleba!”, „Śmierć panom, śmierć kupcom – chleba; chleba!”, a także: „Niech żyje Pankracy!”.
b) część dramatyczna – akcja właściwa, dialogi:
Przechrzta siedzi w swoim szałasie (mianem tym pogardliwie zostają określeni Żydzi, którzy dopatrując się rozmaitych korzyści osobistych, zmienili swoją wiarę na chrześcijańską). Na jego stole leży księga. Mówi: „Bracia moi podli, bracia moi mściwi, bracia kochani, ssajmy karty Talmudu jako pierś mleczną, pierś żywotną, z której siła i miód płynie dla nas, dla nich gorycz i trucizna”. Chór Przechrztów odpowiada mu, iż jedynym ich Panem jest Jehowa, że nie ma dla nich innego Boga. Przechrzta zapewnia, że wspólnie pomścić i zniszczyć muszą krzyż, który patronuje chrześcijańskim panom arystokratom. Chór przepowiada im rychłą śmierć – za wszystkie dawne upokorzenia i konflikty, „po trzykroć przekleństwo im!”. Ich miny sugerują bardzo złowrogie nastawienie, są jakoby samoistną zapowiedzią przyszłego rozwoju najgorszych wypadków.
Przechrzta zapewnia, że w miejscu tym, gdzie obecnie panuje ogromne bezprawie, gdzie panowie bez skrupułów wykorzystują swych podwładnych, gdzie szerzy się „rzeź bez końca”, „wolność bez ładu”, dochodzi do zatargów oraz złości – że właśnie tutaj zostanie osadzona nowa potęga Izraela, nowe państwo narodu wybranego. Aby tego dokonać, należy bowiem wpierw „tylko tych panów kilku – tych kilku jeszcze zepchnąć w dół- trupy ich przysypać rozwalinami Krzyża”. Nakazuje po trzykroć splunąć na ziemię Chórowi, aby móc dokonać aktu zemsty, by ta w pełni się wykonała. Nakazuje więc chwilowo schować świętą księgę, ażeby nie była ona niemym świadkiem wypowiadania tych jakże znaczących słów.
Do szałasu wchodzi Leonard – jeden z przywódców rozszalałego, gotowego na wszystko tłumu. Wzywa Przechrztę, aby udał się wraz z nim, bo „ten, który myśli i czuje najpotężniej z nas wszystkich” wezwał go na rozmowę (tj. Pankracy). Chór przemawia słowa zemsty: „Powrozy i sztylety, kije i pałasze, rąk naszych dzieło, wyjdziecie na zatratę ím – oni panów zabiją po błoniach – rozwieszą po ogrodach i borach – a my ich potem zabijem, powiesim. – Pogardzeni wstaną w gniewie swoim, w chwałę Jehowy się ustroją; słowo Jego zbawienie, miłość Jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich. – Pluńmy po trzykroć na zgubę im, po trzykroć przeklęstwo im!”.
Pankracy pyta Przechrztę, czy ten zna przypadkiem hrabiego Henryka, ponieważ chciałby, aby się do niego udał i przyprowadził przed jego oblicze na ważną rozmowę, która ma się odbyć pojutrze w nocy, zupełnie potajemnie. Przechrzta pyta, ilu dostanie w tym celu ludzi do pomocy, na co otrzymuje natychmiastową odpowiedź, iż udać ma się tylko i wyłącznie sam, gdyż jego strażą ma być imię Pankracego, zaś jego plecami „szubienica, na której powiesiliście Barona zawczoraj”. A jeśli Henryk go zamknie w więzieniu albo zabije, wówczas Przechrzta zostanie męczennikiem za Wolność Ludu.
Leonard dziwi się Pankracemu, że ten chce rozmawiać z wrogiem, podczas gdy wokoło szaleje dziki tłum, który domaga się natychmiastowej zemsty, przelewu krwi i nastania zupełnie nowych rządów – rządów należących do prostych ludzi, nie zaś do arystokracji, jak też było do tej pory. Wychodzi również na jaw, iż panowie ukrywają się w okopach Świętej Trójcy i oczekują na przybycie rewolucjonistów „jak noża gilotyny”. Przez Pankracego przemawia pycha, albowiem jest pewien zwycięstwa swoich zwolenników, arystokratom zwiastuje zatem rychłą klęskę: „Wszystko jedno – oni stracili siły ciała w rozkoszach, siły rozumu w próżniactwie – jutro czy pojutrze legnąć muszą”. Leonard pyta więc, co jest powodem wstrzymania się od ostatecznego ataku, na co Pankracy odpowiada krótko, że jego własna, niczym nie przymuszona wola, od której przecież nie powinno być żadnego odwołania. Leonard zarzuca mu zdradę, przestaje wierzyć w jego szczere intencje, ażeby doprowadzić lud do zwycięstwa, później jednak opamiętuje się, lecz mówi: „Uniosłem się, przyznaję – ale nie boję się kary. – Jeśli śmierć moja za przykład służyć może, sprawie naszej hartu i powagi dodać, rozkaż”. Widząc ten gorliwość, główny przywódca nie chce mu zrobić krzywdy, albowiem dostrzega w swym rozmówcy rzeczywistego bojownika o wolność i sprawiedliwość, pragnie więc pozostawić go zupełnie nietkniętym. Godzą się i zaczynają rozmowę na temat wszelkich przygotowań do ostatecznej walki: „Czy posłałeś do magazynu po dwa tysiące ładunków?”, „A składka szewców oddana do kasy naszej?”. Po chwili temat ten schodzi na hrabiego Henryka, o którego ponownie dopytuje się Pankracy. Leonard odpowiada, iż nie obchodzi go los panów, zatem również i los Henryka, który należy do warstwy obecnie rządzących. Pankracy przyznaje, że interesuje go ta postać, ponieważ – tak jak i on sam – jest wodzem, tyle że obozu wrogów. Z tego tytułu pragnie się z nim spotkać osobiście, spojrzeć w oczy i próbować namówić na przejście na ich stronę, zrzeczenie się swoich przekonań, swego szlachectwa. Pankracy dostrzega w Henryku nie tylko „zabitego arystokratę”, ale również poetę. Leonard przy odejściu pyta raz jeszcze, czy jego pochopne podejrzenie zostaje mu wybaczone, na co wódz rzecze mu: „Zaśnij spokojnie – gdybym ci nie przebaczył, już byś zasnął na wieki”. Zastrzega sobie jednak, że ma się on wybrać wraz z nim na potajemne spotkanie z Henrykiem. Oboje rozstają się.
Pankracy zostaje sam. Myśli o równorzędnym sobie wodzu. Czuje, że to nie jest zwyczajny wróg, którego mógłby po prostu pokonać. Zanim to uczyni, chciałby go wpierw przekonać do swoich racji i w miarę, gdyby przystał na takie rozwiązanie, darowałby mu dawne winy. Z tego też względu wygłasza monolog: „Dlaczegóż mnie, wodzowi tysiąców, ten jeden człowiek na zawadzie stoi? – Siły jego małe w porównaniu z moimi- kilkaset chłopów, ślepo wierzących jego słowu, przywiązanych miłością swojskich zwierząt… To nędza, to zero. – Czemuż tak pragnę go widzieć. omamić? – Czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał? – Ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach – trza ją obalić, a potem… Myśli moja, czyż nie zdołasz łudzić siebie jako drugich łudzisz – wstydź się, przecię ty znasz swój cel; ty jesteś myślą – panią ludu – w tobie zeszła się wola i potęga wszystkich – i co zbrodnią dla innych, to chwałą dla ciebie. – Ludziom podłym, nieznanym nadałaś imiona – ludziom bez czucia wiarę nadałaś – świat na podobieństwo swoje – świat nowy utworzyłaś naokoło siebie – a sama błąkasz się i nie wiesz, czym jesteś. – Nie, nie, nie – ty jesteś wielką!”. Po tych słowach siada na krześle i rozpoczyna dalsze rozmyślania.
Następuje zmiana miejsca akcji. Mąż przebrany w czarny płaszcz idzie w towarzystwie Przechrzty. Przemierza bór, w którym znajduje się kilka szałasów, namiotów, jest tam także łąka, szubienica, ludzie rozpalają ogniska i skupiają się wokół nich. Mąż, idąc, obserwuje wszystko to, co się w tym miejscu dzieje. Henryk nakazuje Przechrzcie, żeby nie dawał po sobie poznać, że prowadzi wroga, obcego człowieka – ma z nim rozmawiać jak z dawnym znajomym, a przy okazji odpowiadać na wszystkie zadane przez niego pytania, ponieważ w przeciwnym razie zabije go, gdyż w gruncie rzeczy nie dba o jego życie wcale. Pierwszą rzeczą, która zwraca jego szczególną uwagę, jest tajemniczy taniec. Przechrzta odpowiada, iż jest to „taniec wolnych ludzi”. Taniec ten wygląda w ten sposób, iż kobiety i mężczyźni szaleją wokół szubienicy, śpiewają przy tym złe, szatańskie pieśni: „Chleba, zarobku, drzewa na opał w zimie, odpoczynku w lecie! – Hura – hura ! Bóg nad nami nie miał litości – hura – hura! Królowie nad nami nie mieli litości – hura – hura! Panowie nad nami nie mieli litości – hura! My dziś Bogu, królom i panom za służbę podziękujem – hura – hura!”.
Mąż zwraca się do pewnej Dziewczyny, iż raduje go widok takiej wesołej, rumianej niewiasty. Na to ona reaguje tymi oto słowami: „A dyć tośmy długo na taki dzień czekały. – Juści, ja myłam talerze, widelce szurowała ścierką, dobrego słowa nie słyszała nigdy – a dyć czas, czas, bym jadła sama – tańcowała sama – hura!”. Mąż odpowiada jedynie: „Tańcuj, Obywatelko”.
Pod dębem siedzi kilkoro lokajów, którzy nawzajem chwalą się, że dopiero co zabili swoich panów. Cieszą się także, że dopiero podczas morderczej pracy u ludzi z wyższych sfer, pucując ich buty, ścinając im włosy, w pocie czoła to czyniąc – dopiero wówczas poznali swe rzeczywiste prawa i postanowili je wyegzekwować, bez tego wyzysku nie mieliby pewnie o tych prawach najprawdopodobniej bladego pojęcia.
W dalszej kolejności Mąż natrafia na Chór Rzeźników, który wykrzykuje: „Obuch i nóż to broń nasza – szlachtuz to życie nasze.- Nam jedno czy bydło, czy panów rznąć. Dzieci siły i krwi, obojętnie patrzym na drugich, słabszych i bielszych – kto nas powoła, ten nas ma – dla panów woły, dla ludu panów bić będziem. Obuch i nóż broń nasza – szlachtuz życie nasze – szlachtuz – szlachtuz – szlachtuz”.
Kiedy Mąż wita się z pewną kobietą per „pani”, Przechrzta zwraca mu uwagę, by używał raczej innych słów, tj. „obywatelka” albo „wolna kobieta”. Na to Kobieta odpowiada mu: „Jestem swobodną jako ty, niewiastą wolną, a towarzystwu za to, że mi prawa przyznało, rozdaję miłość moją (…) Nie, te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim – z męża mego, wroga mego, wroga wolności, który mnie trzymał na uwięzi”. Henryk jest zatem świadkiem zepsucia moralnego, totalnego wyniszczenia zasad nawet u tak czystych istot, jakimi powinny być kobiety.
Kolejną postacią, która przewija się w obozie i którą dostrzega Mąż, jest Bianchetti – „dziwny żołnierz – oparty na szabli obosiecznej, z główką trupią na czapce, z drugą na felcechu, ż trzecią na piersiach”, „sławny Bianchetti, taki dziś kondotier ludów, jako dawniej bywali kondotiery książąt i rządów”. Mąż pyta mu się, nad czym się tak zadumał. Bianchetti wskazuje na „lukę między jaworami”, gdzie dojrzeć można osadzony na górze zamek, a wokół niego „mury, okopy i cztery bastiony” i poczyna zdradzać, jak ma zamiar zdobyć ów zamek, ale powstrzymuje go przed tym Przechrzta.
Mąż jest świadkiem dalszych obrazów ogromnej nędzy, rządzy zemsty, rozpusty i zepsucia obyczajów. Nie ma podziałów na ludzi czystych, niewinnych i na tych złych, wszyscy wydają się być równi w swym opętaniu i szaleństwie, nawet dzieci i kobiety śpiewają szatańskie pieśni, domagają się przemocy i przelewu krwi. Szczególnie agresywnie wypowiada się Chór Chłopów, który w zastraszającym tempie zbliża się do obozu rewolucjonistów: „Naprzód, naprzód, pod namioty, do braci naszych – naprzód, naprzód, pod cień jaworów, na sen, na miłą wieczorną gawędkę – tam dziewki nas czekają – tam woły pobite, dawne pługów zaprzęgi, czekają nas. (…)Wróć mi wszystkie dni pańszczyzny. (…)Wskrzesz mi syna, Panie, spod batogów kozackich. (…)Upiór ssał krew i poty nasze – mamy upiora – nie puścim upiora – przez biesa. przez biesa, ty zginiesz wysoko, jako pan, jako wielki pan, wzniesion nad nami wszystkimi. – Panom tyranom śmierć – nam biednym, nam głodnym. Nam strudzonym jeść, spać i pić. – Jako snopy na polu, tak ich trupy będą – jako plewy w młockarniach, tak perzyny ich zamków – przez kosy nasze, siekiery i cepy, bracia, naprzód!”.
Mąż zwraca się do Przechrzty: „Wasze pieśni, ludzie nowi, gorzko brzmią w moich uszach – czarne postacie z tyłu, z przodu, po bokach się cisną, a pędzone wiatrem blaski i cienie przechadzają się po tłumie jak żyjące duchy”. Po drodze widzi i słyszy jeszcze Chór Zabójców, Chór Filozofów(„My ród ludzki dźwignęli z dzieciństwa . My prawdę z łona ciemności wyrwali na jaśnią. – Ty za nią walcz, morduj i giń”), Chór Artystów („Na ruinach gotyckich świątynię zbudujem tu nową – obrazów w niej ni posągów nie ma – sklepienie w długie puginały, filary w osiem głów ludzkich, a szczyt każdego filara jako włosy, z których się krew sączy – ołtarz jeden biały – znak jeden na nim – czapka wolności – hurracha!”) oraz Chór Duchów („Strzegliśmy ołtarzy i pomników świętych – odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym – w dźwiękach organów były głosy nasze – w połyskach szyb katedry, w cieniach jej filarów, w blaskach pucharu świętego, w błogosławieństwie Ciała Pańskiego było życie nasze. Teraz gdzie się podziejemy?”).
Mąż porównuje tę chwilę niepewności, w której oczekuje na nieznanego sobie zupełnie człowieka, do momentu, w którym Brutusowi-zdrajcy ukazał się niegdyś duch Cezara: „Za chwilę stanie przede mną człowiek bez imienia, bez przodków, bez anioła stróża.- co wydobył się z nicości i zacznie może nową epokę, jeśli go w tył nie odrzucę nazad, nie strącę do nicości. Ojcowie moi, natchnijcie mnie tym, co was panami świata uczyniło – wszystkie lwie serca wasze dajcie mi do piersi- powaga skroni waszych niechaj się zleje na czoło moje.- Wiara w Chrystusa i Kościół Jego, ślepa, nieubłagana, wrząca, natchnienie dzieł waszych na ziemi, nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie, niechaj zstąpi na mnie, a wrogów będę mordował i palił, ja, syn stu pokoleń, ostatni dziedzic waszych myśli i dzielności, waszych cnót i błędów”. Nadchodzi godzina dwunasta, wówczas Henryk zapowiada, iż jest już gotowy do odbycia konfrontacji z drugim wodzem.
Dochodzi do spotkania Pankracego z Henrykiem. Ten pierwszy wyśmiewa się z wiary Męża, mówi, że jego własna jest lepsza i silniejsza. Arystokrata zapewnia, że nie wyrzeknie się wiary jego ojców, którzy przekazali mu „w spadku” panowanie i władzę nad ludem, że wszystko, co czyni, czyni w imieniu Boga, w którego wierzy. Pankracy próbuje przekonać Henryka i zmusić do przejścia na swoją stronę. Nie udaje mu się to, ponosi w tym druzgocącą klęskę. Co więcej – Henryk broni swej klasy, lecz raczej nie tego, jak ona wygląda w tej chwili, ale tego, jak wyglądać powinna, a więc szlachetnej arystokracji, której powierzone zostało opiekowanie się ludem, gdyż tylko taki porządek rzeczy może zagwarantować stałość i zgodę na świecie. Oboje rozstają się, każdy w swoim kierunku, każdy coraz bardziej zdeterminowany do walki.
Część czwarta:
a) opis:
Następuje tutaj „odautorski” opis okopów zamku Świętej Trójcy, gdzie też gromadzi się obóz arystokracji, której przewodzi Henryk: „Od baszt Świętej Trójcy do wszystkich szczytów skał, po prawej, po lewej, z tyłu i na przodzie leży mgła śnieżysta, blada, niewzruszona, milcząca, mara oceanu , który niegdyś miał brzegi swoje, gdzie te wierzchołki czarne, ostre, szarpane, i głębokości swoje, gdzie dolina, której nie widać, i słońce, które jeszcze się nie wydobyło. Na wyspie granitowej, nagiej, stoją wieże zamku, wbite w skałę pracą dawnych ludzi i zrosłe ze skałą jak pierś ludzka z grzbietem u centaura . – Ponad nimi sztandar się wznosi, najwyższy i sam jeden wśród szarych błękitów”.
b) dramat właściwy:
Arcybiskup oficjalnie mianuje Henryka przodownikiem, wodzem obozu arystokratów, powierza mu misję obrony przed obcą religią, aby zachował ciągłość tradycji chrześcijańskiej w swoim narodzie. Obarcza go więc odpowiedzialnością za cały lud. Wszyscy popierają Henryka i przysięgają mu wierność oraz posłuszeństwo do samego końca trwania walk (początkowo proponują mu pertraktacje z drugim obozem, lecz Mąż grozi im za to śmiercią na miejscu).
Mąż pyta, gdzie jest jego syn. Jakub odpowiada, iż zamknął się w celi w wieży północnej i że śpiewa tam prorockie pieśni. Orcio przepowiada ojcu rychłą klęskę jego wojska, albowiem słyszy jęki i widzi oczyma wyobraźni rozlewy krwi. Mężowi wydaje się, że jego syn oszalał i że to tylko omamy, nie wierzy w jego proroctwa, boi się tego słuchać. Odzywają się rozmaite głosy, które wieszczą tragiczny koniec Henrykowi: „Za to, żeś nic nie kochał, nic nie czcił prócz siebie, prócz siebie i myśli twych, potępion jesteś – potępion na wieki” – ten zaś nie widzi nikogo, ale głosy te wciąż odbijają się w jego uszach, co potęguje jego zdezorientowanie. Orcio mówi ojcu, że widział właśnie matkę, która kazała mu coś powiedzieć, lecz w tej chwili mdleje i nie zdąża dokończyć słowa. Mąż przeklina Marię, iż znowu nachodzi ich dziecko.
Klęska obozu arystokratów jest nieunikniona, Henryk chce jednak umrzeć z godnością, wraz ze wszystkimi. Co więcej – zaczyna wytykać rozmaite błędy ludziom z własnej klasy, np.: „A ty, czemu przepędziłeś wiek młody na kartach i podróżach daleko od Ojczyzny?” lub „A ty, czemu uciskałeś poddanych?”. Na te słowa poddani chcą go wydać Pankracemu, lecz Mąż przypomina, że mimo wszystko jest jednym z nich i że wiele wspólnie razem zrobili do tej pory, np.: „Z wami rozbiłem się na skałach Dunaju – Hieronimie, Krzysztofie, byliście ze mną na Czarnym Morzu”, po czym pyta: „Wyście uciekli do mnie od złego pana. – A teraz mówcie – pójdziecie za mną czy zostawicie mnie samego, ze śmiechem na ustach, żem wpośród tylu ludzi jednego człowieka nie znalazł?”.
Mąż prosi Boga o odwagę. W pewnym momencie słychać przeraźliwy strzał – okazuje się, że od strzału tego padł trafiony kulą sam Orcio. Na widok ten Henryk postanawia rzucić się w przepaść, lecz zanim to czyni, wypowiada znaczące słowa: „Poezjo, bądź mi przeklęta, jako ja sam będę na wieki! – Ramiona, idźcie i przerzynajcie te wały!”. Nadchodzi Pankracy i Leonard, ten pierwszy na wiadomość o samobójstwie Henryka, mówi do arystokratów: „on jeden spośród was dotrzymał słowa. – Za to chwała jemu, gilotyna wam”. Oboje dostrzegają bardzo jasne, przeszywające wzrok promienie słońca. Pankracy dostrzega w tych promieniach samego Chrystusa: „Jak słup śnieżnej jasności stoi ponad przepaściami – oburącz wsparty na krzyżu, jak na szabli mściciel. – Ze splecionych piorunów korona cierniowa”. Prosi o odrobinę ciemności, po czym krzyczy: „Galilaee vicisti!” („Galilejczyku, zwyciężyłeś”). Po tych słowach, w objęciach Leonarda, Pankracy umiera.
Opracowanie: Marta Akuszewska Bibliografia: Zygmunt Krasiński “Nie Boska Komedia”, oprc. J. Kleiner, wyd. 7, Wrocław 1962
http://lektury.crib.pl/book/export/html/48907
http://gazetawarszawska.eu/2013/12/30/nie-boska-komedia-oswiecim-27-stycznia-2014/
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.03 14:02 SoleWanderer Krystyna Janda Ona się za nas modli, czyli pani Honorata

Mówiłam, że chciałabym napisać książkę o moich gosposiach. Nigdy jej nie napiszę, ale pani Honorata na pewno godna jest książki.
Spotkałyśmy się na dwa dni przed moim pierwszym ślubem, w kościele. Ona - biednie ubrana, wiejska, stara kobieta ze śmiesznie zadartym nosem (perkatym, jak potem zawsze mówiła), ja - studentka III roku PWST, przerażona, że za dwa dni wyprowadzę się od rodziców i będę musiała rozpocząć samodzielne życie.
Zapytałam, dlaczego płacze. Odpowiedziała, że była dwanaście lat u krewnych, wychowała im dzieci, teraz jest już niepotrzebna, a na wieś wrócić nie może, bo oddała gospodarstwo wychowankowi, który jej nie chce. Słowem - nie ma gdzie się podziać.
Bez namysłu zaangażowałam ją jako gosposię i przyprowadziłam mamie do domu. Miała nocować u moich rodziców (pod Warszawą) i dojeżdżać codziennie rano do naszej małej, wynajętej kawalerki. Robić zakupy, gotować, sprzątać i na noc wracać znów do rodziców.
Wszyscy patrzyli na mnie przerażeni. Wyglądała bardzo biednie, nikt nie rozumiał, co mówi, bo mówiła najczystszą, najpiękniejszą gwarą z Tarnowskiego, a ja, dziwnie spokojna, czułam, że jest to jedna z najsłuszniejszych decyzji w moim życiu.
I tak się zaczęło moje dwunastoletnie życie z Honoratą. Dzięki niej bezpieczne, dzięki niej radosne, dzięki niej spokojne, dzięki niej, dzięki niej...
Dziś wiem, że po moich najbliższych była dla mnie najważniejszym człowiekiem, a spotkanie jej należało niewątpliwie do najszczęśliwszych przypadków w moim życiu.
Byłam zawsze ja, ona i moje dziecko. Mężowie, rodzina, przyjaciele, znajomi byli w jej oczach wrogami. Była ona i ja, ona mnie broniła, uważając, że wszyscy poza nią mnie krzywdzą i chcą wykorzystać.
Mówiłam do niej zawsze: "pani Honorato"; a ona do mnie - "ty", podobnie jak do wszystkich naszych znajomych. O moich mężach mówiła "ón". Wchodziłam do domu i od razu otrzymywałam poufną informację szeptem:... ón śpi, ónego nima, ón ma gościa ... "ón" - wróg, obcy, zagrożenie. W jej chłopskiej mentalności - pan, którego można i trzeba traktować z przymrużeniem oka, a na pewno nie dopuszczać do tajemnic domowych.
Dopóki chodziła po moim domu w rozdeptanych kapciach, śpiewała od piątej rano godzinki na zmianę z wyklinaniem naszego kota, wiedziałam, że nic złego stać się nie może ani mnie, ani mojemu dziecku. Bo ona modli się, czuwa, rządzi. "Kochana Matko! Jedyna Matko!" - to do Matki Boskiej... "A pójdziesz ty w cholerę, gadzie zatracony" - to do kota... I znów: "Najświętsza Matko! Móóóódl się za nami!" - do Matki Boskiej... Towarzyszyła mi pani Honorata przez dwanaście lat, uczestnicząc w życiu, karierze, rozwodzie, wychowaniu mojej córki.
Do tego wszystkiego trzeba dodać, że Honorata nie skończyła żadnej szkoły, czytała, sylabizując, nie bardzo znała się na zegarku, a jednocześnie była jedną z najinteligentniejszych osób, jakie znałam.
Mój zawód i moja kariera
Nie wiedziała dokładnie, co robię. Mówiła: pani nadaje... nadaje w radyju, w telewizyi, w teatrze, nadaje... Na czym to właściwie polega , nie wiedziała ani jej to nie interesowało. Uważała, że kobieta w mieście nie powinna pracować. Kiedy urodziłam dziecko, przeganiała reżyserów spod drzwi (nawet wybitnych, ale ona o tym nie wiedziała), mówiąc: nima jej, nie będzie nadawać, ma dzieciaka... A na wszelkie próby perswazji odpowiadała niezmiennie: weź se, chłopie, inną, co to, mało artystków, co to, ona jedna do nadawania, dajże jej spokój...
Próbowałam to potem odkręcać. Tłumaczyłam jej, żeby przynajmniej ich nie odpędzała, tylko pozwoliła mi z nimi porozmawiać. Nawet nie chciała o tym słyszeć.
Telefon
To ja uczyłam ją z niego korzystać. Mówiła do wszystkich dzwoniących po imieniu, opowiadając ludziom całe moje życie przy okazji.
Pół roku błagałam, żeby nie odkładała słuchawki na widełki, kiedy idzie mnie poprosić do telefonu, bo wtedy rozmówcę rozłącza. Krzyczałam w furii, że słuchawkę odkłada się obok aparatu. Wtedy mówiła: no przecie wiem, cego się wścikas...
Po czym odwracała się z godnością, obrażała i za chwilę robiła to samo.
Po pół roku nauki pewnego dnia zadzwonił telefon, kiedy byłam w wannie, jak zwykle opowiedziała temu komuś, co robię, jak długo i co ona o tym myśli, a w ogóle jak można się tak często kąpać, u nich na wsi Józek od Łapów umarł na dzień przed ślubem, bo się wykąpał i wsiadł na motor z mokrą głową, a ja codziennie z mokrą głową gdzieś lecę, po czym poszła poprosić mnie do telefonu. Kiedy mokra, ociekająca wodą zobaczyłam, że słuchawka leży na widełkach... dostałam szału! I wtedy ona podeszła spokojnie ze słowami:
A do słuchawki:
I z triumfem, a zarazem pogardą mi ją podała. Po prostu tym razem ten ktoś się jakimś cudem nie rozłączył, czekał, zupełnie zresztą nie rozumiem dlaczego - i pół roku nauki poszło na marne.
Ubieranie się
Ona zawsze w czyściutkiej sukience "na co dzień" i chustce w wielkie róże na głowie - i w domu, i poza domem. W niedzielę w brokatowej sukience "kościelnej" i w "gazowce" w róże. Trzecia, czarna suknia, na śmierć, i chustka w srebrne róże - prezent ode mnie z Ameryki - leżała w walizeczce pod łóżkiem.
Z okazji wszystkich uroczystości i rocznic chciała, żebym jej kupowała ciepłe "galoty" i wełniane pończochy, a raz w roku, na wiosnę, wiozłam ją na bazar Różyckiego po dwie pary butów - czarne sandały i brązowe półbuty.
Kiedyś jeździłyśmy autobusem (nie miałam samochodu). Po wejściu do warszawskiego autobusu mówiła głośno "pochwalony", szukała miejsca, po czym, często zganiając jakiegoś młodego mężczyznę, sadzała mnie - zawstydzoną, młodą, dwudziestoparoletnią - siłą, a sama (staruszka) stawała przy mnie, głośno oznajmiając pasażerom:
I uśmiechała się radośnie do wszystkich.
Potem zaczepiała pierwszą kobietę przede mną albo za mną i pytała, czy jest zdrowa, czy ma dzieci, do jakiego kościoła chodzi i co u nich ksiądz mówił w niedzielę na kazaniu. Wysiadając, życzyła całemu autobusowi szczęść Boże, a do mnie krzyczała:
Na początku wstydziłam się tego wszystkiego, później nie zamieniłabym tych podróży na nic innego.
Na bazarze zaczynał się niebywały teatr z targowaniem się, obrażaniem na sprzedawców, udawaniem, że nam nie zależy (bo i mnie kazała w tym uczestniczyć). Początkowo wściekła, chciałam płacić za wszystko i prawie ze łzami w oczach syczałam do niej, że to moje pieniądze i mogę sobie z nimi robić, co chcę. Później zrozumiałam, że to nie chodzi o pieniądze, że ona nie potrafi inaczej i że to jej sprawia przyjemność. A dumy z utargowanycłi dwudziestu złotych nie da się z niczym porównać.
Ja ubierałam się tak, że ona żegnała się za każdym razem na mój widok i mówiła:
Pewnego dnia przyszła ze spaceru z dzieckiem zadowolona i jakby z czymś wewnętrznie pogodzona. Zapytałam, o co chodzi... Odpowiedziała:
Kamień spadł jej z serca. Zawstydzało ją moje przebieganie z łazienki czy poszukiwanie bielizny rano, nago, a mnie nigdy nie przyszło do głowy, że to może być dla niej problem. Kochana pani Honorata. Kiedyś mi powiedziała, że jej nikt nigdy nie widział gołej, nawet mąż, a ja, śmiejąc się, zażartowałam, że może nie było co pokazywać (wulgarna idiotka).
Dziecko
Moją córkę ubierała tak, że wstydziłam się ją odbierać z przedszkola.
Potem machnęłam ręką na niekonwencjonalne zestawy wzorków czy kolorów, a nawet szokujący zestaw "spódniczka i spodenki" jednocześnie, żeby było ciepło... Bo po pierwsze, nie chciałam Honoracie robić przykrości, a po drugie, dziecko rzeczywiście nigdy nie chorowało, nigdy nie było nawet lekko przeziębione. Jakie więc znaczenie miały wymowne spojrzenia innych matek i kiwanie nade mną głowami? Dopóki Marysia nie zorientowała się, że coś jest nie tak, nie interweniowałam.
Swoją drogą, chciałabym móc pokazać państwu choć raz moją córkę ubraną "ciepło i wygodnie" przez Honoratę, tego się nie da, niestety, opisać.
Telewizja
Dla niej okno, w dosłownym znaczeniu, na świat to była telewizja. Oglądała telewizję tylko ze mną, kiedy wracałam wieczorem, często dopiero po spektaklu. Nigdy nie kładła się spać przed moim powrotem. Zawsze czekała, żeby mi towarzyszyć, przynajmniej kilka minut, i gadała, gadała, gadała... Oglądanie telewizji wyglądało mniej więcej tak...
Jest godzina jedenasta wieczór, powiedzmy - ostatnie wiadomości.
Ona:
Ja:
Ona (obrażona):
Za chwilę...
Ona:
Ja:
Ona:
Podają informacje, że przypłynęły do Polski owoce cytrusowe.
Ona:
Ja:
Ona (obrażona):
I tak latami.
Pewnego dnia, zmęczona, w samotności chciałam obejrzeć swoją rolę w Teatrze Telewizji.
Honorata przyszła z okularami na czubku nosa, "Expressem" (którego nigdy nie zapominałam przywieźć) i herbatą dla mnie. Cały czas sylabizowała gazetę na głos, komentując każde odcyfrowane zdanie.
W końcu nie wytrzymałam:
Spojrzała na ekran i nagle mnie poznała. Zamarła. Pierwszy raz zmaterializowało się to, o czym mówiłam tyle razy. Byłam tam i siedziałam jednocześnie koło niej. Powoli spoglądała to na mnie, to na ekran. Słyszałam, jak sapie z wysiłku i jak pracuje jej mózg... I nagle... roześmiała się chytrze, jak ktoś, kto i tak jest górą, i poszła spać. Wolała nie rozumieć. A może to grzech?
Rano była na mnie obrażona.
Zwierzęta
Gady - jak je nazywała.
A rezultat był taki, że odkąd pamiętam, była ona i kot. Kot zawsze przy niej, tłusty, zadowolony z życia, wsuwający pysk do wszystkich garów, jak mówiła, przeganiany ścierką, ale w jakiś dziwny sposób przez Honoratę lubiany.
Kiedy Marysia skończyła cztery lata, uznałam, że dziecko lepiej się chowa z psem. Kupiłam młodego boksera, podrzuciłam go do domu i... zniknęłam "w odmętach sztuki".
Minął rok, starałam się pomagać, wychodziłam czasem z psem na spacer, jeździłam w wolnym czasie z dzieckiem i psem na całe dni do lasu, ale tego wolnego czasu miałam bardzo mało.
Pies tymczasem urósł, stał się silny i niebezpieczny. Honorata nie skarżyła się nigdy, a ja nie zastanawiałam się nad "drobiazgami".
Pewnego dnia wróciłam do domu wcześniej, cieszyłam się, że odbiorę Marysię z przedszkola. Przed naszym kioskiem "Ruchu" zobaczyłam długą kolejkę, a moją panią Honoratę na miejscu sprzedawcy, uspokajającą ludzi, że ten pan zaraz wróci, jeszcze tylko minutkę, uśmiechniętą i strasznie "ważną". Po chwili ujrzałam kioskarza, który wracał ze spaceru z moim psem. Zamienili się z Honoratą miejscami, pan zaczął sprzedawać, popijając gorącą kawę, a Honorata, zaprzyjaźniona z całą kolejką, ruszyła z psem do domu.
Okazało się, że prawie siedemdziesięcioletnia staruszka nie mająca siły na spacery z silnym i nie wychowanym psem, który niemal ją przewracał, i tak sobie poradziła. Umowa z kioskarzem: szklanka kawy za spacer z psem - była dla obojga korzystna.
Ta historia pierwszy właściwie raz uświadomiła mi "wielkość" Honoraty, jej wspaniałomyślność i moją "małość", egoizm i wygodnictwo.
Teraz jeszcze widzę ją, huśtającą się spokojnie na bujanym fotelu i wałkującą kota nogą na podłodze (ulubiona pieszczota), kiedy zostawiłam ich oboje samych, nie wiadomo na jak długo, tuż po ogłoszeniu stanu wojennego.
Gdy w rok później, pewnego dnia wieczorem, weszłam z dzieckiem do domu po podróży samochodem na trasie Paryż-Warszawa, bez przerwy, zastałam taki sam obrazek - niezmącony spokój, Honorata w fotelu, wałkująca nogą kota, z różańcem w ręku.
Zapytałam, dlaczego nie ogląda telewizji, dlaczego siedzi po ciemku. Odpowiedziała:
I jak gdyby nigdy nic, jakby nie było tego jej roku samotnego życia w stanie wojennym i naszej nieobecności, poszła nam zrobić herbatę...
Wychowanie dziecka
Honorata nie miała swoich dzieci. Pewnie wiele razy w życiu roniła je gdzieś podczas pracy w polu, ale nie wiedziała o tym. Opowiadała to tak:
Moje dziecko kochała jak własne, a ponadto Marysia była jej jedynym towarzystwem przez wszystkie te lata.
To Honorata wychowała moje dziecko. Inaczej być nie mogło. Początkowo byłam tym przerażona, a potem zrozumiałam, że to moje i Marysi szczęście. Wszystkie zaś podręczniki na temat psychologii dziecka, książki mówiące o wychowaniu i metodach postępowania z dziećmi, w obliczu jej metod nie miały żadnego znaczenia. Radość z tego, że się żyje, szczęście, które dają najprostsze rzeczy, prawdziwe, autentyczne dziękowanie Bogu za każde przebudzenie, za każdy zakończony dzień, każdą radość i smutek, nawet nieszczęście, miłość do ludzi i świata - oto filozofia, dzięki której wszystko nabiera harmonii. Honorata na dobranoc, sylabizując, czytała Marysi kronikę sądową z "Expressu". Opowiadała, jak w jej wsi ludzie umierali, rodzili się, chorowali i pobierali. Historie kolejnych klęsk żywiołowych, pożarów, powodzi, wichur, kołysały Marysię do snu. Opowieści o wschodach i zachodach słońca, wiośnie na wsi, pracy, świętach, postach i odpustach. A wszystko to gwarą, opowiadane pięknie, z miłością i tęsknotą.
Jajko sadzone albo zsiadłe mleko z kartoflami na kolację przez cały rok, wbrew zaleceniom pediatry, kluski, kluseczki, pierożki, omlety, nie wiem już co. Potem odchudzanie Marysi, przy akompaniamencie lamentów Honoraty nad biednym dzieckiem, co to je "stary Żyd" tak głodzi - jak mawiała nieodrodna córa polskiego ludu o lekarzu, który jednocześnie budził jej najwyższy respekt i podziw i tylko jemu pozwalała leczyć swój reumatyzm.
Moje awantury o to, że Marysia ma wszystko robić sama, że ma sobie sama zdejmować buty, żeby staruszka się nie schylała - po czym setki razy widziany obrazek, poprzedzony śpiewnym: "Maryś, Maryś, a zezujze buciki, córuś..." i Honorata na kolanach, zdejmująca buty pięcioletniemu dziecku.... Tak, moje dzikie o to awantury i porozumienie, konszachty ich obu przeciwko mnie! A wszystko przesycone miłością, dobrocią i cierpliwością Honoraty.
Nie ma takich książek na świecie, z których można by się tego nauczyć. Do dziś widzę Honoratę z "kościelnym" kalendarzem w ręku, uczącą Marysię, co kiedy zakwita, w dzień jakiego świętego, i Marysię uczącą Honoratę, jak się obsługuje pralkę, robot kuchenny czy inne urządzenie.
Rozwód
To Honorata o nim zadecydowała. Obserwowała, chodziła cicho, nie wtrącała się, aż pewnej nocy przyszła do mnie i powiedziała:
I tak się stało. Nie wiem, czy bez niej miałabym dość siły, by podjąć tę decyzję.
Nowy mąż
Pewnego dnia wieczorem siadła przy mnie.
Ja:
Ona:
Ja:
Ona:
Rozmowa dotyczyła mojego późniejszego drugiego męża.
Kościół
Honorata budowała wszystkie kościoły. Zmieniła ze mną siedem mieszkań, siedem parafii, każdy kościół budowała. Później, kiedy już prawie nie chodziła, zawoziłam ją samochodem do kolejnego budowanego kościoła i zostawiałam prawie na cały dzień latem, odbierałam po ostatniej mszy, to było całe jej szczęście.
Dziś Honorata jest w pensjonacie dla emerytowanych sióstr zakonnych i księży (co było zawsze jej marzeniem). Kiedy wysyłam Honoracie pieniądze, w miejscu na korespondencję zaznaczam na przekazie: to nie na kościół! To dla Pani! Ale i tak nie wierzę, że zatrzyma tę sumę dla siebie, więc dodaję paczkę z jej ulubionymi przysmakami.
Moi znajomi
Zawsze była u mnie bardzo samotna, dlatego każdy gość, listonosz, inkasent stanowił dla niej atrakcję i nie chciała go wypuścić z domu. Przez lata zaprzyjaźniła się z wieloma moimi znajomymi, a byli i tacy, którzy przyjeżdżali na rozmowę tylko do niej, podczas mojej nieobecności. Inni niebacznie wpadali w jej ręce i musieli zjeść pierożki, wypić herbatę i wysłuchać garści ponadczasowych, niewzruszonych prawd życiowych.
Pewnego wieczoru wróciłam do domu jak zwykle zmęczona, zła, niechętna do rozmów, po jakimś niepowodzeniu.
Ona:
Ja (zła):
Ona:
Ja:
I poszłam sobie.
Przez kilka dni wracałam późno. Ona się nie odzywała, odpowiadała tylko na pytania. Nie zwróciłam na to uwagi. Przyszła niedziela. Budzę się. Dziewiąta rano, Honorata nie poszła do kościoła. O dziesiątej idę do niej do pokoju. Płacze.
Nie odzywa się.
Wreszcie wyznaje:
Tłumaczyłam, błagałam, przepraszałam. Nic nie pomagało. Od poniedziałku zaczęła post, co w jej wieku mogło być na dłuższą metę niebezpieczne. Bardzo ją to osłabiło.
Kolejnej niedzieli skapitulowałam, poszłam do kościoła, do księdza, wszystko mu opowiedziałam (na szczęście, trafiłam na rozsądnego) i poprosiłam o pomoc. Przyszedł po południu, a po godzinie Honorata poszła z nim do kościoła na wieczorną mszę. Po powrocie zjadła kolację.
Sztuka
Zastałam ją kiedyś oglądającą solo na perkusji jakiejś sławy światowego jazzu. Nie mogła uwierzyć własnym oczom.
Po kilku minutach jego zmagań, a jej śmiechu i niedowierzania:
Żyłyśmy razem dwanaście lat. Dwanaście lat mojej pracy, kariery, premier, histerii, załamań, rozstań, nieobecności, egzaltacji, sukcesów, niepowodzeń, kontraktów zagranicznych, przyjęć, nagród, wywiadów, filmów.
Dwanaście lat jej nienaruszalnych zwyczajów, spokoju i zasad, niezależnie od tego wszystkiego.
Teoretycznie, moje życie i jej nie mogło przebiegać harmonijnie, a jednak udało się.
Dziś wiem, że dopóki Honorata żyje, nawet gdzieś tam daleko, mnie i mojej rodzinie nie stanie się nic złego, bo ona się za nas modli. Dopóki żyje, ja czuję się bezpieczna.
PS. Nie mogłam jej zabierać do teatru, bo kiedy wchodziłam na scenę, głośno się z tego cieszyła i oświadczała całej sali, że "należę do niej". Pytała siedzących obok ludzi, czy im się podobam, a na próby uciszania reagowała oburzeniem.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


2016.10.13 17:17 ben13022 "Ja bym radziła rodzić." Kobiety ze wsi o aborcji i czarnym proteście.

Widzę w telewizji: wszyscy na czarno idą, krzyczą, deszcz leje. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać. Na wsiach nie wszyscy słyszeli o czarnym proteście. Kobiety zapewniają, że żadnej ciąży by nie usunęły. Ale nikomu swojej decyzji nie chcą narzucać. Proszą, by zabieganym kobietom z miasta przekazać wiadomość: zastanówcie się dwa razy, zanim podejmiecie decyzję.
Jak nie dzieci, to co?
Beata ma 28 lat, troje dzieci. Nie pracuje, zajmuje się dziećmi i domem.
Beata: - Mąż wiadomości oglądał. Tak tylko w telewizor spojrzałam, bo wszystko nie poprane, nie pomyte. A tu wszyscy na czarno, idą, krzyczą, deszcz leje, a ludzie zawzięci. "Czy to żałoba jakaś? - pomyślałam. - Aaa, to tylko kobiety". Machnęłam ręką i poszłam zmywać.
W życiu to ja generalnie poszłam za mężem. Wiedział, czego chce. Mówił, że rodziny, dzieci i domu. A ja chciałam dzieci mieć, nawet czworo. I pomyślałam: on pracę ma, na cementowni, przy maszynach. Wiadomo, zarobi. Jego mama blisko, siostra jego tu mieszka. W razie czego pomoc będzie. Potem sobie policzyłam: dom będzie po rodzicach, duży, jest działki kawałek. To się ułoży.
Mnie nie ciągnęło do chłopaków. Ale dzieci zawsze chciałam. Mama opowiadała, że ledwo sama chodziłam, a już wózek z lalką chciałam pchać. Kobietę ciągnie do opieki.
Nigdy nie byłam jakaś taka, no, urodziwa. Ani dobrych ocen nie miałam. Pieniędzy też nie miałam w domu. Nic nie umiałam. Tyle że ugotowałam. Mamie pomogłam. No normalna dziewczyna. Zwykła. Do czego ja bym była potrzebna? Na co komu? Co ja mogłam chcieć? Ojciec się zapił na śmierć. To ja ojca chyba szukałam. Nie dla siebie. Dla swoich dzieci. Chciałam dzieciom dać ojca. Tak dziś to widzę.
Kim ja bym bez tych dzieci była? Nikim. Mnie by nie było. Gdyby nie dzieci, nie miałabym po co żyć.
Nigdy nie pomyślałam o aborcji. Jak te kobiety szły, to ja się zastanawiałam: na co im to życie? Czego one chcą, dorosłe kobiety, jak nie dzieci, to co? Co one w życiu robią? Jak facetowi się odwidzi i do innej pójdzie, to co one zrobią? Same zostaną. To dopiero tragedia. Mnie samej by się tak przykrzyło, że nie chciałabym żyć. Jak czasem sama w domu pobędę, to już mi się płakać chce. Nie wiem czemu. Jak dzieci są, to się nie ma czasu na takie tam.
Gdyby mi ktoś zrobił krzywdę, znaczy zgwałcił, tobym urodziła. Każdego trzeba kochać. Mnie ojciec nie kochał, nie pamiętam, żeby kiedykolwiek trzeźwy był. Pasem dostałam nie raz. On by pewnie wolał, żeby mnie na świecie nie było. Nieraz krzyczał, że my - ja z bratem - za przeproszeniem, "mamy wypierdalać", bo nikt nas nie chciał. Albo mówił do mnie: "I na co się toto urodziło?". No i ja bym miała być taka?
Ja powiem jak kobieta do kobiety: chłop każdy sobie pójdzie. Tak się wydaje, że oni kochają. Ale oni kochają tylko przed. Jak już dostaną, co chcieli - wie pani, o co mi chodzi - to każdy by poszedł w swoją stronę. Rację mam? A dziecko się nie odwróci od matki. Każdy się odwróci, ale dziecko od matki nigdy.
Gdyby dziecko było chore, urodziłabym. Gdyby miało żyć tylko chwilę, też bym urodziła. Natura sama zrobi swoje. Ale zabijać, bo jest chore? Przecież ciągle lekarze wymyślają nowe leki. I gdyby trzeba było, tobym przy łóżku siedziała. A jakby cierpiało? Miałoby rodzeństwo, które by je kochało. I matkę, która by się go nie wyrzekła. Gdyby miało Downa, to też przecież człowiek. Inny, ale człowiek.
Ja bym urodziła. Ale nikogo innego bym nie zmuszała.
Gdyby było ryzyko, że sama umrę? No to chyba nie zdarza się często? Nie umiem sobie tego wyobrazić.
Magda ma 23 lata i dwoje dzieci. Nie pracuje, czasem dorabia sezonowo, zbierając owoce. Chce iść do pracy, gdy odchowa półtoraroczną Monikę. Paweł, jej mąż, złota rączka, tanio naprawia samochody i skutery.
Magda: - Nie myślałam o dzieciach. Ani o seksie. Ale że mi się chłopak spodobał, to poszłam z nim do łóżka. Chciałam, żeby mu się ze mną podobało. Chciałam mieć chłopaka takiego, co samochodem mnie zawiezie a to na zakupy, a to na dyskotekę, a to na wakacje. Czy ja byłam zakochana, to nie umiem powiedzieć. Co ja w głowie miałam? Nie pamiętam. Ani mi w głowie nauka była, ani nic. Wiadomo, że każda dziewczyna by chciała ślubu, a potem rodzinę założyć. Nie wierzę, że nie. Każda jedna feministka też chce. Tylko może tak wychowana, że się nie przyzna. Może się wstydzi. Może myśli, że lepsza jest.
Jak zaszłam w ciążę i miał urodzić się Kubuś, to miałam 19 lat. Mamie mówiłam, że wcześnie. A ona: "Wcześnie? Ja już w twoim wieku dwójkę miałam". Mówię mamie: "A może by tak zrobić, żeby tego dziecka nie było. Bo chciałam za granicę na stałe jechać do pracy, do Anglii". Jak mnie mama w łeb walnęła ręką, to aż się o ścianę oparłam. "Gdzie będziesz dziecko wozić - zapytała. - Trzeba było nóg nie rozkładać". Aż tak mi powiedziała.
Mnie się chciało latać to tu, to tam, ja chciałam, żeby jeszcze być córunią. U nas się mówi: "ciekać". Tak mi mama mówiła: "Ciekać ci się chce? Ja ci zaraz z głowy wybiję głupoty". Mnie się wydawało, że to taka kara - ta ciąża - za to, że ja niegrzeczna byłam. Nie chciałam pomagać przy świętach ani grobów czyścić. Wszystko mnie nudziło.
Co mnie interesowało? Lubiłam ze zwierzętami być, wszystkie bym głaskała i brała na ręce. Ale ani z tego zawód, ani nic.
Jak już brzuch było trochę widać, to ciotki się zeszły i mówiły, że ja już dziewczynka nie jestem, jak kiecę zadzieram. Patrzyły na mnie już inaczej. Już gotowanie mnie czekało, już sprzątanie, już nie było, że się można powłóczyć. Jak zaszłam w ciążę, to mnie już nikt po głowie nie pogłaskał. Ja już nie byłam mała Madzia. Dopóki Kubusia nie urodziłam, to byłam takie nie wiadomo co. Ani szkoły nie skończyłam, do matury w liceum nie dociągnęłam. Nie miałam planu. Pustka w głowie. Nawet nie pamiętam, kim ja wtedy byłam i o czym myślałam. Paweł, ty pamiętasz, jaka ja wtedy byłam?
Z pokoju słychać męski głos. Paweł: - No jaka? Taka sama. Mówiłaś, że dzieci chcesz.
Magda: - Ja mówiłam, że dzieci chcę?
Paweł: - No a jak?
Magda: - Może tak mówiłam. Jak się Kubuś urodził, to zmądrzałam. Już byle gdzie nie biegłam. Już tak syna pokochałam, że mi nikt nie był potrzebny. Już się nie przejmowałam kłótniami z mamą, już o Pawła taka zazdrosna nie byłam. Zaraz potem drugiego synka pod sercem nosiłam. Ale poroniłam. Nie wiem czemu. Naprawdę nie wiem. Broń Boże nie popalałam. Ani nic. Mama mi powiedziała, że też poroniła jak ja. Może to rodzinne. Bałam się, że już w kolejną ciążę nie zajdę przez to. A chciałam, nie powiem. A potem znowu zaszłam w ciążę. Mnie wtedy znowu nikt nie obchodził, tylko ta córeczka. Bo to cały sens mojego życia. Nie wstydzę się tego powiedzieć. Niech się ze mnie miastowe śmieją.
Paweł wchodzi do pokoju: - Będą chciały te w mieście dzieci mieć, to się ockną tak późno, że już nie będą mogły. A jak się nie wie, co się chce, bo człowiek młody i głupi, to trzeba zobaczyć, jak inni żyją.
Magda: - Dopóki się dziecka nie urodzi, to samej jest się dzieckiem. Każda jedna, co chce usunąć, to tak jakby chciała jeszcze małą dziewczynką być. A tak się nie da. Więc ja tobym radziła rodzić, bo jak się usunie, to nie wiadomo, czy się będzie potem mogło znowu zajść. No i przede wszystkim: ile tak można ciekać w życiu?
Paweł: - Nie chcesz mieć dzieci? A ty skąd się wzięłaś? Ciebie ktoś urodził przecież, nie? No to na logikę to weź. Tak już jest.
Magda: - Gdyby nie mogło mówić, w łóżku tylko leżało? Może jestem zacofana, ale mnie się w głowie nie mieści zabijać dzieci. Wiadomo, że bałabym się, że my tu rady nie damy, że tyle tysięcy by trzeba wydać, a to na leki, a to na maszyny podtrzymujące życie. Skąd by na to brać? Nie wiem. Jak o tym myślę, to mi przykro, ale mimo wszystko ja usunięcia dziecka bym nie zniosła. Może jestem samolubna, ale nie dałabym rady.
Paweł: - Wszystkie dzieci się kocha. Zarobiłbym, pożyczył, wyjechał za granicę, ale bym nie dał zabić potomka. Nawet Downa.
Magda: - Że w mieście trudniej, w jakiej wynajętej kawalerce, bez rodziny, pieniędzy? Zawsze gdzieś jest jakaś rodzina, zawsze można się przeprowadzić. Po prostu jak masz dziecko, to już nie ma, co ty wolisz. Dzieci są najważniejsze, a nie to, że chce się w mieście mieszkać. Zawsze jakieś wyjście jest.
Czy innym kobietom bym aborcji zakazała? Ja nie jestem taka mądra, żeby komukolwiek czegoś zakazywać.
Terlikowski? Nie znam. Marsz esesmanek? Nie, no to przesada.
Agnieszka ma 21 lat. Mieszka na wsi, u rodziców, w małym pokoiku ze swoim synkiem. Rodzice pomagają. Zajmują się chłopcem, wspierają finansowo.
Agnieszka: - Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy plotkują, choć to już cztery lata. Ojcem Michałka jest mój kuzyn. Nie chcę o tym rozmawiać za dużo. Zresztą wystarczy, że wyjedziesz na wieś i powiesz, że u mnie byłaś. Od razu wszystkiego się dowiesz. Michaś ma dziś cztery lata. Nawet się nie interesowałam, czy go usunąć, czy nie. Co on winny?
Wszystko to się stało przez alkohol. Ja byłam młoda i też wstawiona. Byliśmy u nas pod sklepem, a potem na dyskotece. Miałam 17 lat, a kuzyn 28. Ciągnęło nas do siebie. Jeszcze do domu nie wróciłam w nocy, a już wszyscy wiedzieli, co się stało między nami. Nakrzyczeli na Marka, że to gwałt. Ja tego tak nie nazywam, bo może i młoda byłam, ale on mi się podobał. Nie wiem już sama, co jest prawdą, a co nie. Najgorsze, że kuzyn wyjechał za pracą i nas zostawił. To było większe zło niż ta ciąża. Ani się do nas nie odzywa, ani nie przysyła pieniędzy. Jego rodzina Michasia nie uznała. Nawet na niego nie patrzą, jak się mijamy na ulicy.
Kuzyn chciał, żebym usunęła, powiedział, że zabierze mnie do miasta i zapłaci za zabieg. Bo to przypadek, pijany był i żałuje. A ja jeszcze myślałam, że będziemy razem. Aż tu nagle sama zostałam z dzieckiem.
Mieszkam z mamą i z tatą. Dzięki nim skończyłam szkołę, zdałam maturę, a teraz pracuję w sklepie. Ale wtedy nie było człowieka, który by mi nie mówił, żebym usunęła. Był moment, kiedy codziennie namawiali mnie mama, tata i siostra. Ale ja wiedziałam, że to by było złe. Wierzyłam w Boga i nie chciałam mieć grzechu. Pomyślałam, że Bóg mi pomoże. Że na pewno jest jakiś większy sens niż tylko to, co sami widzimy. I nigdy nie żałowałam.
Ale jak dziecko miałoby umrzeć po porodzie, to sama nie wiem, jaką decyzję bym podjęła. Gdyby ciąża zagrażała mojemu życiu, może zdecydowałabym się na aborcję. Ale nie wiem, kto powinien o tym wszystkim decydować. Nie jestem pewna, czy kobieta sama podejmie odpowiednią decyzję.
Dobrze, że aborcję trudno zrobić, że schodzą się komisje, że jest czas, żeby się zastanowić. Bo jakby można zrobić tak od ręki, to w emocjach każdy by poszedł usunąć od razu. Kiedy ma się problem, każdy od razu chciałby ten problem usunąć. Myślę, że nawet kobiety zgwałcone, porzucone, młode powinny urodzić. Nie dlatego, że ja im życzę źle, ale właśnie dlatego, że życzę dobrze. Jeśli urodzisz dziecko, nawet w trudnych okolicznościach, i wytrwasz ten najgorszy moment, potem będziesz szczęśliwsza. A jak usuniesz, może na chwilę będziesz szczęśliwa, ale potem będziesz nieszczęśliwa do końca życia. Każdy coś myśli i każdy coś czuje. Ale z czasem człowiek czuje inaczej i co innego myśli.
Kasia i Darek, rodzice trzyletniej Elizy, mieszkają w podsandomierskiej wsi. Ale spotykamy się w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie przyjeżdżają co miesiąc na kontrolę. Eliza cierpi na niewydolność nerek spowodowaną wadą wrodzoną układu moczowego. Kasia ma 27 lat, poświęca się całkowicie opiece nad chorą córką.
Kasia: - Eliza zachorowała, kiedy miała dwa lata. Najpierw zastanawiałam się, co zrobiłam źle. Czy czegoś nie zauważyłam w odpowiednim momencie? Czy to moja wina, że jej układ moczowy nie wykształcił się odpowiednio?
Kiedy dowiedzieliśmy się, że trzeba jechać do Warszawy na badania, zamarłam. Zrezygnowałam z pracy, miałam swój sklep 1001 Drobiazgów. Przejęła go szwagierka z mężem. Inaczej musiałabym zamknąć. A tak oni mogą sobie zarobić i mnie skapnie kilka złotych miesięcznie. Darek jeździ w Sandomierzu jako kierowca w dużym sklepie z hydrauliką i budowlanką. Dorabia na taksówce wieczorami.
Ja już nie marzę o tym, żeby Lizka była zdrowa, ale żeby jak najdłużej mogła żyć bez dializ.
Jestem przeciwko aborcji, zawsze byłam. To, że Lizka jest chora, nie znaczy, że powinna nie żyć! Ale kiedy na oddziale spotykam mamy, które czekają z dzieckiem na przeszczep, to czasem mówią: "Co to było wszystko warte? Czy nie lepiej, żeby się dziecko w ogóle nie rodziło, niżby miało tak cierpieć?". Nic nie mówię. Ale kiedy patrzę na te dzieci, to żal serce ściska. Chwilami myślę, że tak, może i lepiej, żeby ich nie było. Ale potem tak sobie siedzę w kaplicy i myślę, że nie da się świata oczyścić z cierpienia.
Cieszę się, że nie wiedziałam o chorobie Elizki, kiedy była jeszcze w brzuchu, bo może bym chciała podjąć pochopną decyzję. Może bym chciała usunąć ciążę ze strachu.
Małżeństwo? Z mężem cierpimy razem. Cieszymy się razem. Jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.
Darek: - Ja? Nigdy bym nie wymagał od żony, żeby usunęła. Facet nie powinien się wypowiadać na te tematy. Wolałbym, żeby kobiety nie usuwały ciąż. Ale nikogo nie oceniam. Niech każda para robi, co chce. Bo kiedy dziecko jest chore, nie ma słusznego wyjścia. Wszystko jest tylko minimalizowaniem cierpienia dziecka, minimalizowaniem błędnych decyzji.
Kasia: - Mieszkamy na wsi, jeśli Elizka będzie miała dializy, a niestety tak może się stać w niedługim czasie, to nie wiem, jak damy radę. Co, jeśli będzie padał śnieg, zepsuje się samochód? I nie będziemy mogli jej dowieźć na dializy? Aż boję się o tym myśleć. A o takich historiach na oddziale słucham prawie codziennie. Kuleje wsparcie państwa, głównie finansowe. Jakieś śmieszne dodatki, kilkadziesiąt złotych - co to jest? Przydałyby się pieniądze, rehabilitacja, pomoc miejscowych pielęgniarek. Kiedy człowiek zostaje sam z chorym dzieckiem, myśli o najgorszym. Kiedy codziennie budzisz się z lękiem, czy z twoim dzieckiem nie jest gorzej, to obecność pielęgniarki środowiskowej czy lekarza, choćby miejscowego lekarza domowego, byłaby dla nas wielkim wsparciem. Człowiek czuje ulgę, gdy ktokolwiek chce na dziecko spojrzeć, sprawdzić, czy nic groźnego się nie dzieje.
Czy innym kobietom kazałabym rodzić chore dzieci? Po tym, co tu widzę, nie śmiem nic mówić. Wierzę matkom chorych dzieci. Ufam im. Czasem się śmiejemy z dziewczynami na oddziale, że my powinnyśmy zostać prezydentami czy jakimiś innymi przywódcami, tak wszystko o życiu wiemy.
Patrycja ma 29 lat i pięcioro dzieci. Mieszka w starym domu, który wynajmuje dla niej gmina. We wsi ludzie mówią, że dzieci chodzą głodne, brudne, z niezmienionymi pieluchami. A nawet, że dzieci powinni jej zabrać, a ją wysterylizować. Patrycja nie wpuszcza mnie do domu, rozmawiamy w progu.
Patrycja: - Chcą mi je zabrać. Myślisz, że ja nie wiem, że na mnie donoszą do opieki społecznej? Ja nie piję. Leki biorę na padaczkę.
Żaden chłop nie chciał zostać ze mną i z dziećmi. Takie są chłopy. Moją mamę ojciec też zostawił, nie dała rady i zabrali mnie i siostry do domu dziecka. Ja sobie obiecałam, że choćby nie wiem co, to moich nie zabiorą. Choćbym się tu miała z nimi spalić!
Nie mam, jak pracować - bo kto się dziećmi zajmie? Ja nikogo nie mam. Żadnej rodziny. Wszyscy tu o mnie gadają, ale inni mają kogoś do pomocy przy dzieciach, mamę, teściową, koleżanki, sąsiadki. A ja jestem sama. Ale moje dzieci chodzą czyste. Zdrowe.
Prawie przy każdym dziecku mi aborcję proponowali. Sami lekarze mi mówili, że da się to załatwić. Panie w opiece i nawet jakiejś obce kobiety, które znam tylko z widzenia, a nawet wierzące takie babki, co w kościele w pierwszych ławkach siedzą, na "dzień dobry" mówiły mi, żebym usunęła. Że mi będzie łatwiej. Bo takie jak ja to mają usuwać, a bogate mają rodzić. Tacy ci katolicy są wszyscy do Pana Boga, dopóki biedna kobieta nie ma pięciorga dzieci. Wtedy toby sami wyskrobali.
Ale ja wtedy od razu w płacz: jak to dzieci zabijać? To ich wina, że ojcowie poszli w pizdu? Ja nikogo nie mam, tyle tylko co te dzieci. Nawet matka, jak wyszłyśmy z domu dziecka, to nas widzieć nie chciała. "Życie zmarnowane przez was" - mówiła. Sebastianek! Chodź, się pani pokaż.
W drzwiach stoi umorusany kilkuletni chłopiec z plastikowym pociągiem w ręce. Za nim po starej wygiętej podłodze raczkuje uśmiechnięta Olga. Dwoje dzieci jest w przedszkolu, najstarszy chłopiec w szkole.
Patrycja: - Mamy takiego grzyba na ścianie, że nie chcę nikomu pokazywać. Nie wiem, co z nim zrobić. Nie wpuszczam, bo boję się, że za chwilę przyjdą i zabiorą dzieci. A ten grzyb był, jak już tu przyszłam. Skromnie u nas. Tak teraz ludzie myślą, że musisz mieć pieniądze na dziecko. A jak nie masz, to co, usunąć? Mnie się to nie mieści w głowie. Czy ja jestem jakaś gorsza, bo nie stać mnie na nowe zabawki? Czy ja jestem gorsza matka? Czasem do mnie nawet ktoś powie w sklepie, że takie jak ja to powinno się podwiązać, bo robią dzieci jak pcheł. Ile razy ja z płaczem wychodzę z tego sklepu.
Czarny protest? Nie słyszałam. Żeby nie było całkowitego zakazu aborcji? Ja bym nie usunęła. Ale niech każdy robi, co mu się podoba. Chociaż może gdyby nie można byłoby robić aborcji, to ja bym nie słyszała, że jestem kurwa. Tylko bym była wtedy normalna matka. Bo mówią, że ja nieodpowiedzialna jestem. Nawet w opiece tak gadają, że nieodpowiedzialna matka, jak tak jedno za drugim rodzi. No a taka, co zachodzi i usuwa, to jest odpowiedzialna?
Gdyby okazało się, że dziecko będzie chore, a ja nie będę mogła mu pomóc? To chyba jedyna sytuacja, że pomyślałabym o aborcji. Żeby nie cierpiało, wolałabym. Ja ledwo szczepienia znoszę, jak moje dziecko płacze, nie mogę tego wytrzymać. A co dopiero, gdyby było chore.
Dlatego te kobiety wyszły na ulicę? Żeby chore dzieci nie musiały się rodzić i cierpieć? To miały rację. Niech one tu do nas, na Podlasie, przyjadą porządki robić w głowach.
Ela, 65 lat, ma córkę, syna i dwoje wnuków. Ani syn, ani córka nigdy nie rozmawiali z nią o aborcji.
Ela: - Pamiętam czasy, kiedy aborcja była legalna. I z pewnością nadużywana. Moje koleżanki robiły, nikt o tym specjalnie nie dyskutował. A ginekolog mi opowiadał, że kobiety traktowały ją jak późną antykoncepcję. Takie z głębokich wsi, nieświadome, robiły te aborcje bez zastanowienia. Nie chciałabym, żeby te czasy wróciły. Tak jak jest teraz, jest dobrze. A każdy, jeśli już koniecznie chce, znajdzie sposób na usunięcie ciąży.
Nie powinno być kar za zrobienie aborcji. Ci, co chcą absolutnego zakazu, poszaleli. Ale ci, co chcą, żeby można było jak kiedyś dziecko usunąć jak migdałki, też nie mają racji. Ja nikomu nie zabraniam, nikogo nie oceniam. Sama nie urodziłabym chorego dziecka. Nie zdecydowałabym się na poród, gdyby zagrażał mojemu życiu albo zdrowiu. Nie kazałabym nikomu rodzić na siłę i spuszczę zasłonę milczenia, kiedy ktoś chce ciążę usunąć, bo po prostu nie chce mieć dzieci. Widziałam w życiu dzieci zaniedbane, bo pracowałam wiele lat w opiece społecznej. Patrząc na nasze klientki, co ledwo miały na bilet, a przychodziły z gromadką dzieci, oceniałam je ostro. Myślałam: kolejne nieszczęścia chodzą po świecie, w nędzy mieszkają, lepiej, żeby cię matka nie urodziła. Ale dziś wiem, że nie mnie oceniać ludzi, nie mnie mierzyć macierzyństwo innych kobiet.
A państwo niech łapy trzyma gdzie indziej, niech da lepiej pieniądze na pomoc. Niech przymyka oko na czarny rynek aborcyjny. Niech każdy robi, co chce, i rozstrzyga we własnym sumieniu.
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.13 11:42 ben13022 Tylko frajerzy wierzą w demokrację. Ziemowit Szczerek podróżuje po Rosji.

Geopolityka przeżywa swój renesans - można zacząć się martwić o losy świata. W Rosji zieje z każdej strony. Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów cyfrowej Wyborczej Jadę z Sankt Petersburga na południe, do Nowogrodu Wielkiego. Dawnej stolicy nowogrodzkiej Rusi, kupieckiego państwa, które w obiegowej opinii robi za coś w rodzaju rosyjskich demokratycznych Aten - zakładając, że Moskwa to zamordystyczna, wojskolubna Sparta.
"Co by było, gdyby to Nowogród zjednoczył Ruś, a nie Moskwa?" - to jeden z ulubionych rosyjskich tematów rozważań "co by było, gdyby". Coś jak polskie "co by było, gdyby Polska wygrała z Hitlerem w 1939 roku?" czy "co by było, gdyby nie było zaborów?".
Nowogród, piszą jego apologeci, był republiką. Bogatą i cywilizowaną, w której już w XV wieku działały wodociągi, a poziom analfabetyzmu był niski jak nigdzie indziej w szeroko pojętej okolicy. Mieszkańcy nie mówili o nim po prostu Nowogród, nazywali go Nowogrodem Wielkim. Albo nawet Panem Nowogrodem Wielkim.
Jego obywatele byli handlarzami kontaktującymi się ze spokojną, rzeczową Skandynawią, a nie zdobywcami z rozmytych granic azjatyckich pustkowi. Gdyby to Nowogród podbił Moskwę, Rosja byłaby innym krajem. Tak się mówi. Wolnym, silnym i odpowiedzialnym.
Ale tak nie było. Nowogród czuł na plecach, od wschodu, coraz gorętszy oddech rosnącej w siłę Moskwy. Słyszał powarkiwania. Próbował się ratować, między innymi zwracając się o pomoc do polsko-litewskiego państwa, ale nic z tego nie wyszło - w 1478 roku armie Iwana III Srogiego zdobyły miasto i zniosły jego ustrój. Niecałe 100 lat później Moskwa zadała drugi cios: Nowogród najechał kolejny Iwan, tym razem Groźny, masakrując mieszkańców.
To był koniec bałtyckiej, zamożnej Rusi.
Autobus nazywa się Golden Dragon. Wolno się wlecze przedmieściami Petersburga, a ja patrzę, jak faceci z elektrycznymi kosiarkami ścinają trawę przy świeżutkich chodnikach. Jadę i patrzę na kraj wyasfaltowany, przystrzyżony i wymalowany grubą warstwą farby - bo w ten sposób, od Mołdawii, przez Ukrainę i Białoruś, po Rosję - przeprowadza się rewitalizację. Tak działa słynny deal władzy z ludem: my dajemy wam poczucie, że dbamy i się opiekujemy, a wy nie ładujecie się nam do poważnych spraw, między polityczną wódkę a gospodarczą zakąskę.
W autobusie czytam książkę, którą kupiłem na dworcu. O geopolityce, bo teraz wszyscy w Rosji interesują się geopolityką. Nie tylko w Rosji zresztą.
A gdy geopolityka przeżywa renesans - można zacząć się martwić o losy świata. W Rosji geopolityka zieje z każdej strony: z wystaw księgarni, z rozmów w kawiarniach. To, co kupiłem, to geopolityka dość brukowa, by nie powiedzieć - szmatława. Autor nazywa się Nikołaj Starikow i chciałem go poczytać, bo z tego, co wiedziałem, reprezentuje punkt widzenia przeciętnego taksówkarza, urzędnika, efesbeka, emeryta - czy innego speca od geopolityki, historii i ekonomii.
Geopolityk Starikow pisze na przykład tak: "Geopolitycznych graczy na planecie jest czworo: USA plus Wielka Brytania (Anglosasi), Europa z Niemcami i Francją na czele, Chiny i Rosja. Światowy hegemon właściwie podporządkował sobie wszystkich Europejczyków, których suwerenność jest skrajnie ograniczona. Amerykańskie bazy wojskowe w Niemczech stoją jak wkopane w ziemię, podczas gdy nasza armia z Niemiec już dawno wyszła. Przed kim USA bronią dziś Niemców? Przed Polską, członkiem NATO? A może przed członkiem NATO - Francją? Odpowiedź jest oczywista: armia USA chroni w Niemczech interesy USA".
  • Dziesięć minut przerwy! - ryczy szofer i zatrzymuje się na parkingu pod motelem połączonym z restauracją.
Chcę skorzystać z restauracyjnej toalety, ale komisyjnie odmówiono wydania mi klucza, bowiem kupiłem tylko pierożek z grzybami, a to za mało, by stać się pełnoprawnym klientem. Zasugerowano toaletę publiczną bądź krzaki. Zlitowano się jednak w końcu nade mną, dała o sobie znać słynna rosyjska dusza, i wpuszczono.
Sikam, patrząc to na wszechrosyjski napis upraszający klientów o niewrzucanie zużytego papieru toaletowego do sedesu, to na stojące obok pudełko pełne obesranej bumagi.
W Nowogrodzie świat już inny. Tu już nikt nic nie kosi ani nie maluje, a bloki się rozłażą jak wszędzie w Poradziecji. A w powietrzu unosi się ciągłość. Przy ul. Petersburskiej wznoszono taki sam budynek jak te z 50. i 60. lat, które stały obok. Z jednej strony stoją dźwigi, z drugiej na balkonie wisi już pranie, a starsza kobieta idzie w stronę drzwi objuczona siatami, jak było przed wiekami, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
W miejskim autobusie jakaś pani ochrzania bileterkę, że zbyt szybko do niej podeszła.
  • Jeszcze nie usiadłam! - krzyczy.
Bileterka cichym, nienawistnym głosem informuje ją, że jest głupia i że jeśli biletu nie kupi, wezwie policję. Po chwili na bileterkę wrzeszczy cały autobus. Kierowca nie określa się po żadnej ze stron: co jakiś czas wychyla głowę z szoferki, krzycząc, że ma kij i zaraz może go użyć.
Facet, który zagadnął mnie w autobusie, widząc, że czytam Starikowa, ma na imię Dima. Zagadnął, bo sam też czyta Starikowa. I się z nim entuzjastycznie zgadza. Stereo: Starikow pcha mi się do głowy przez oczy, a Dima przez uszy. Wysiedliśmy, a on ciągle opowiada. Że wszystkie te "gówniane wartości", którymi kieruje się Zachód, to gra. Dima twierdzi, że przeznaczeniem Rosji jest porozumienie z Niemcami i Chinami, i wspólne rzucenie wyzwania USA.
Dima gada i gada, a ja zapytałem go o Nowogród: czy nie szkoda mu, że podbiła go Moskwa? Historia mogła być zupełnie inna.
Dima mruga oczami i ścisza głos. - Moskwa celowo próbuje upokorzyć Nowogród - syczy. - Żeby jego potęga już nigdy nie wzrosła!
  • Serio? - pytam, patrząc na Dimę, obawiam się, jak na idiotę.
  • Jasne! - odpowiada. - Zobacz, jaka tu bieda! I jak trudno dojechać, mimo że Nowogród przy głównej drodze Petersburg - Moskwa! A do Moskwy jeden pociąg, do Pitra kilka, kilka autobusów na krzyż... I teraz my - biedna, mała prowincja, a Moskwa - ot, stolica! Ale, przyjacielu, Moskwa trzyma nas pod butem, bo się nas boi!
  • Ale - pytam skołowany - czego się boi? Tradycji nowogrodzkiej demokracji?
Teraz Dima patrzy na mnie jak na idiotę.
  • Jakiej, nachuj, demokracji? - pyta. - Ty co, frajer, że w demokrację wierzysz?
Dima poszedł, a ja zostałem z tą jego spiskową teorią, w którą, jeśli się wprawiło mózg w tryb działania lekkiej paranoi, można było nawet od biedy zacząć sobie powierzywać.
Bo jeśli patrzeć na wszystko tak, jak patrzą zwolennicy spisków, to na przykład tak: najprostsza droga z dworca na kreml, symbol nowogrodzkiej potęgi, zastawiona jest wielkim obeliskiem z moskiewskim dwugłowym orłem na czubku. Pomnik wojennej sławy. Wokół niego poustawiano płaskorzeźby pokazujące wszystkie historyczne momenty, w których Nowogród przelewał krew: od odparcia wojsk włodzimiersko-suzdalskich, bitwę Aleksandra Newskiego z Teutonami na jeziorze Pejpus, przez opołczenie przeciw Napoleonowi, aż po wyzwolenie z rąk niemieckich w czasie II wojny. O masakrze z rąk któregokolwiek z Iwanów - ani słowa.
  • Przypadek? Nie sądzę - szepcze mi w mózg mój wewnętrzny Dima, a z głośników zamontowanych na pomniku sączy się wojenna rosyjska opowieść o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej.
Kreml jest odpacykowany i wygląda jak mumia umarłego państwa wystawiona turystom na żer. Przeszedłem przezeń i idę za rzekę, w stronę dzielnicy, która w starym Nowogrodzie była jego handlowym centrum. Teraz są tam park i niewielkie domki. Wołchow, rzeka, gigantyczna, wielka, jak muskularne ramię. Na moście stoi kilku starszych facetów i łowi ryby. Pytam o Nowogród.
  • Chujogród! - wrzeszczy jeden z nich. - Chujogród Wielki!
  • Pan Chujogród Wielki - dodaje drugi, spokojniej nieco.
  • Kradną na potęgę, nic się nigdy nie zmieni w tym jebanym kraju!
  • W ZSRR wszystko było super - dodaje drugi, bardzo spokojnie. - W kosmos ludzi puszczali, małpy puszczali, psy nawet puszczali, a teraz co - w 20 lat wszystko w pizdu rozjebali...
  • Tak tylko pytałem - mruczę i idę dalej.
Pani Wiera prowadzi galeryjkę z lokalnymi ozdobami bazującymi na tradycyjnej sztuce.
  • Nasze ozdoby są podobne do wikińskich - mówi, pokazując mi pierścienie, które sama zrobiła. - O, wzory, motywy. Tu - nasz statek. Jak drakkar, prawda? A tu...
  • ...nie da się ukryć, że swastyka - mówię.
  • A tak. Motyw solarny. Tradycyjny. Nasza sztuka wyraźnie odróżnia się od reszty Rosji. U nas była republika. Hanza, Skandynawia...
  • No właśnie - przytakuję. - A potem przyszła Moskwa i podbiła. Nie szkoda?
Pani Wiera zwraca na mnie oczy błękitne jak tysiącrublowe banknoty.
  • Ale za to teraz jedna Ruś. Święta - mówi. - A stolice? Ot, zmieniają się.
W Nowogrodzie jeszcze kilka razy się dowiaduję, że wszyscy politycy, włącznie z Putinem i Miedwiediewem, to suki i że Rosję sprzedali, a kiedyś to były rakiety, potęga i wakacje na Krymie. Teraz Krym, mówią, niby nasz, ale nie ma za co tam jechać.
Chodzę po mieście. Wygląda tak samo jak inne miasta w tej części świata. Rosja spóźniła się nieco na nowoczesność - jakieś 100 lat. W czasie, gdy w Europie powstawały wielkie kwartały mieszczańskich kamienic, w Rosji - niewiele. Cywilizacyjny ciąg, który wyssał chłopów z chat i ściągnął do miast, miał miejsce dopiero w ZSRR, i to dopiero wtedy powstały wielkie kwartały. Jednak już nie kamienic, ale bloków. Ale zawsze, czy to w XIX, czy w XX wieku - choćby Dima i Starikow zaprzeczali, ile chcieli - to Zachód był punktem odniesienia. Bo innego po prostu nie było.
Chodzę więc po mieście, które już widziałem wiele razy: na Ukrainie, w Mołdawii, na Białorusi. Z nudów czytam szyldy: Wielkoljuksnyj Miasokombinat, Staryj Zamok.
Szyld knajpy Staryj Zamok przedstawia nie lokalną wersję zamku, ale zachodnią, z gzymsami i wieżycami, z sinymi, a nie czerwonymi cegłami jak w kremlach. Napis jest stylizowany na gotyk, a nad wszystkim stoi rycerz ,nie ruski woj.
Wracam pociągiem. Siedzenie za mną kokoszą się jakieś dwudziestoparoletnie Szwedki czy Dunki, które nabijają się z brzmienia języka rosyjskiego. Najwyraźniej się go uczą. "Żyzń" - powtarzają, chichocząc. "Russkij", "Charaszo", "Koszka, katora żywiot w ogorodie".
Patrzę na rozwłóczenie za oknem i nie mam już siły na Starikowa. Wyciągam "Krutyje gorki XXI wieka" Dmitrija Trawina, liberała z petersburskiego uniwersytetu.
Trawin postuluje coś odwrotnego niż Starikow: skumać się nie z Chinami przeciwko Zachodowi, ale z Zachodem przeciwko Chinom. I przyjmować nie chińskie wartości i chińską dominację, ale wartości zachodnie. Trzeba demokratyzować, bo tylko demokratyczna kontrola skutecznie zwalcza korupcję i patologię. Trzeba brać pod uwagę emancypację kolejnych grup i dostosowywać do tych zmian strategię państwową, a nie szczuć konserwatyzmem.
Za oknami od czasu do czasu pojawiają się wysuszone chaszcze barszczu Sosnowskiego, wielkie jak rośliny z triasu czy jury.
Wysiadam w Petersburgu na Moskiewskim. Gdy tylko wychodzę z dworca, wali mnie w nos zapach taniego i tłustego żarcia i na pełnej prędkości wjeżdża we mnie na deskorolce hipster z wąsami podkręconymi jak kajzer Wilhelm.
Na drugi dzień rano znów jestem na Moskiewskim, a w ręce mam bilet na "sapsana" do stolicy. Te "sapsany" to duma Rosji: szybkie, bezszmerowe, windy do przemieszczania się pomiędzy dwiema stolicami Rosji, poza którymi zresztą spora część ich mieszkańców nigdy nie była.
Mieszkańcy prowincji pomiędzy Moskwą a Petersburgiem długo nie mogli do tych "sapsanów" przywyknąć - ludzie, jak zawsze, przechodzili przez tory, tylko nie zawsze udawało im się uciec przed czymś pędzącym 250 kilometrów na godzinę. Były ofiary, a "sapsany" nie zawsze zatrzymywały się na miejscu wypadku. Podobno dlatego, że "i tak nie miało to sensu".
Zdarzało się więc, że ludzie atakowali pociągi: tłukli szyby kamieniami i drągami, obrzucali pomidorami. Tak samo jak w Anglii atakowano pierwsze kopcące i wyjące lokomotywy.
Czekając na "sapsana", patrzę, jak podoficer ustawia świeżych rekrutów w dwuszeregu. Nadrabiają minami, ale wyglądają na wystraszonych. Prawie dzieci, każdy w ciemnooliwkowym mundurze, z czarną torbą na ramię. Podoficer też gówniarz i ma podobny mundur, tylko na ramieniu torebkę na pasku, którą we wschodniej Europie chętnie noszą faceci, żeby im portfel i klucze kieszeni nie wypychały. Podoficer odchodzi kawałek, rozmawiając przez telefon, a do oddziału podchodzi pijany facet, niosąc w ręce butelkę z ice tea, mruganiem dając do zrozumienia, że sama ice tea to to nie jest. Chłopaczki odganiają go, zerkając na podoficera.
  • Gdzie jedziecie? - pyta facet, sam popiwszy z butelki. - Na wojnę pewno, chłopaczki, na wojnę. Szkoda żyć waszych młodych...
  • Na jaką wojnę? - odburkuje mu któryś z poborowych. - Idź, ty pijaku, na chuj...
"Sapsan" jedzie. O rany: wagonowi w eleganckich szarych mundurach i białych rękawiczkach. Podają paniom rękę, gdy wchodzą na stopień. Tak, to Rosja taka, jaką sama bardzo by chciała siebie widzieć.
Jest w tym wszystkim coś XIX-wiecznego. Steampunkowy konserwatyzm, nawet jeśli entourage mocno nowoczesny. Po wagonach chodzą oficerowie w odprasowanych mundurach i biznesmeni. Kręci się pachnący młody pop o budowie i urodzie hipstera z reklam H&M w wystających spod habitu jasnych dżinsach i drogich, białych mokasynach. Przez głośnik ciepły głos informuje, że dzieci najlepiej trzymać na rękach, żeby nie zapominać bagażu i w ogóle uważać.
Facet, który rozłożył obok mnie laptop, wydzwania do Hiszpanii po "dużą partię" jakichś paneli, oficerowie wytwornie kozakują do bizneslejdis. Na pociągowych ekranach radziecki film "Razwiedcziki".
Czytam Trawina. Pisze, że Zachód chętnie "oddałby Rosji Ukrainę", tylko mu głupio, bo ta, brocząc majdanową krwią, sama mu się wpycha na salony. Patrzę przez okno na krajobraz, ale nie jest to krajobraz Rosji właściwej, jej centrum cywilizacyjnego. Petersburg powstał za późno, na ugrofińskiej ziemi.
Mam wrażenie, że chcąc zobaczyć obszar odpowiadający polskiemu jądru, terenowi między Krakowem a Warszawą, musiałbym jechać do Moskwy z Kijowa. Patrzę tymczasem na krzepkie lasy, na rzadko porozrzucane osiedla. Elegancki pociąg jadący przez przestrzeń z perspektywy Europy będącą końcem świata. W zachodniej części kontynentu - ba, nawet środkowej - nie ma już tak pustych przestrzeni.
Czytam Trawina: przewiduje powstanie w tym miejscu "międzynarodowego megaregionu", który miałby obejmować Moskwę, Petersburg, Helsinki i Tallinn. Taki megaregion przyciągnąłby zagraniczne inwestycje, pojawiłaby się sieć szybkich połączeń etc. A gdy w Rosji nastanie "normalna władza", to ten megaregion stanie się stymulatorem dla reszty Rosji.
Trawin, liberał, w ogóle nie bierze pod uwagę, że zmilitaryzowana i skorumpowana Rosja, której nie lubi i którą krytykuje, mogłaby zaatakować Zachód. Uważa, że władza próbuje nadal mościć się jak najwygodniej i przez zapewnianie obywatelom jakich takich warunków życia szukać ich poparcia. Uważa, że Rosji nawet się nie opłaca wprowadzać oficjalnie wojsk do Ługańska i Doniecka, bo ściągnie to dalsze sankcje i popsuje relacje z Zachodem.
"Pociąg zbliża się do Moskwy, stolicy Rosji" - odzywa się nagle głos z głośników. Oficerowie mają takie miny, jakby tylko siłą powstrzymywali się od salutowania.
Wysiadam z metra na Czystych Prudach i o mało nie wpadam pod konia, na którym jedzie dziewczyna w przebraniu prasłowiańskiej wojowniczki z dzidą. Plenerowy pokaz rekonstrukcyjny pod tytułem "Bohaterowie ruskich bylin".
Patrzę, jak Rosja wyobraża sobie słowiańskość, i za nic nie przypomina to wyobrażeń Polaków. Żadnych bosych pierdołów z żółtymi wąsami i fryzurami á la Piast Kołodziej. Bardziej przypomina to Madziarów z ich spiczastymi czapkami i zawiniętymi noskami butów, w skórzanych kubrakach i z zakrzywionymi szablami.
A poza tym - Moskwa się amsterdamizuje. Całe miasto pogrodzone budowami, na których pracują głównie ludzie z Azji Środkowej. Wyznaczają ścieżki rowerowe, którymi jeżdżą nieliczni rowerowi hipsterzy. Ulice wyremontowane, a chodniki - asfaltowe. Szyldoza - mocno ograniczona. Kamienice - wyremontowane.
Moskwa jest ładna. Tylko gdzieniegdzie widać pomniki trudnej przeszłości, mastodonty z lat 90., tandetne centra handlowe, które popowstawały w czasach, gdy świętości na jakiś czas przestały istnieć i przestrzeń publiczną można było sobie kupić, jeśli miało się kasę.
W sumie się dziwię, że nikt nie postawił takiego - na przykład - domu towarowego Nautilus, przypominającego morskiego potwora narysowanego przez dziecko, na placu Czerwonym albo nie urządził butiku w mauzoleum Lenina.
No i jest wszystko. Na Nikołajskiej można na przykład zjeść "japońskie bliny". Reklama domu handlowego kusi "mediolańskimi cenami", a nieopodal włóczy się półnagi i wytatuowany zieloną farbą mużyk w klapkach.
Carskość miesza się z radzieckością, nowobogackość - z hipsterskością i żulerką. Na placu Czerwonym, zaraz obok "zerowego kilometra", od którego liczy się wszystkie odległości w Rosji, siedzi bardzo dobrze ubrana kobieta i żebrze, kryjąc się za wysadzanymi kryształkami czarnymi okularami. Ma głupkowaty uśmiech i nie wiem, czy to faktycznie jakaś życiowa tragedia, czy gra dla znudzonych życiem milionerów.
Przed luksusowym hotelem nieopodal stoi portier w liberii ociekającej złotem tak suto jak radziecki generał orderami. Ale buty ma tanie i przykurzone.
Zaraz za hotelem zaczyna się narysowane miasto: cały kwartał obwieszony płachtami, na których namalowano fasady zakrytych przez nie kamienic. Wygląda to surrealistycznie i niesamowicie.
W środku tego wszystkiego siedzi Kreml - jak miasto w mieście. Jak średniowieczny zamek, w którym, jak w bajkach, żyje król odgrodzony od świata murami, wokół których rozpościera się miasto. Bzyczące, szumiące, westernizujące się, leżące w samym środku pustki.
Mieszkam na Czystych Prudach i codziennie wracam do hostelu przez słowiańską starożytność. Przechodzę pomiędzy poustawianymi na chodniku słowiańskimi demonami i bożkami, światowidami i smokami, które stoją pod kolejnym potworem z lat 90. noszącym dumną nazwę Czistyje Prudy Biznies Cientr.
Upał jak diabli. Gdzieś z głębin Syberii, rozgrzanej latem jak kamień włożony do pieca, bucha na Moskwę żar. Niebo co noc jarzy się pomarańczowo.
Wieczorami miejscowe knajpy zaczynają szaleć. Gra muzyka, a przez tłum ludzi palących papierosy na chodnikach i ulicy wolno przejeżdżają samochody.
Siedzę na piętrze w hostelu i patrzę na wszystko z góry. Albo schodzę na dół, przed hostel, gdzie co wieczór popija whisky prosto z butelki ten sam skład: Misza z Sachalinu, Artiom z Kaliningradu i Żenia z Dniepropietrowska.
Misza z Sachalinu rapuje (o tym, że z końca świata przyjechał tutaj, do centrum świata), a Artiom, z drugiego końca nieskończonej Rosji, robi ustami bity. Żenia pali jointy i średnio się przejmuje faktem, że zaraz obok jest posterunek milicji. Narzeka, że "junta" w Kijowie przemianowała mu miasto na "Dnipro", ale on i tak będzie mówił "Dniepropietrowsk".
Wszyscy przyjechali tu szukać pracy i pomieszkują w hostelu tymczasowo. Mówią, że wszystko w Rosji się zmienia. Że policja nie bierze łapówek. No, prawie nie bierze. Że za mniejsze rzeczy jeszcze można się za kasę wymigać, ale za grubsze już nie. Sama policja też już inna niż ta stara, radziecka: nie ma już czap XXL i brzuchów opatulonych mundurem ze ściągaczem; gliniarze chodzą po ulicach w czarnych kombinezonach i czarnych beretach. Sporo z nich jest Kaukazczykami i w tych strojach kojarzą się z wojskiem jakiejś południowoamerykańskiej junty.
Dmitrij, dziennikarz, który kiedyś był opozycjonistą, a później przeszedł na ostry proputinizm, mówi, że przejrzał na oczy. Spotkaliśmy się przy stacji metra Nowokuznieckaja, w otoczeniu knajp i ulicznych grajków. Mówię mu, że Moskwa stała się fajnym miastem. Macha ręką. Fajnie, mówi, że się buduje, że się naprawia, ale po cholerę te pedalskie ścieżki rowerowe?
  • To jest sprawka pieprzonych liberałów!
  • Jakich liberałów? - dziwię się. - Przecież to nie liberałowie rządzą w Moskwie!
Dmitrij patrzy na mnie dziwnym wzrokiem.
  • Z otoczenia Putina - odpowiada. - Źle mu doradzają. Po co w Moskwie ścieżki rowerowe, jak zima większość roku? Tu autami się jeździ.
Zaprasza do domu. Jedziemy metrem. Dmitrij śmieje się z tych, którzy opowiadają niestworzone, jak mówi, rzeczy o Rosji jako o siedzibie zamordyzmu i autorytaryzmu. Opowiada o bezdusznych liberałach, którzy w Moskwie wyburzają stare budynki, zostawiając tylko fasady - a on jest romantykiem i stare budynki kocha. Opowiada też o Katyniu. Stalin - jak twierdzi - kazał wymordować polskich oficerów dlatego, że bał się powtórki z historii Legionu Czechosłowackiego, który w czasie rewolucji woził się po całej Rosji i kontrolował, co chciał.
Przeopowiada tak całą drogę, wszystkie stacje i przesiadki, aż w końcu stajemy pod starą chruszczowką na podmoskiewskim osiedlu.
  • No. Teraz będziesz mógł napisać, że proputinowski propagandysta żyje bardzo źle.
Ale źle nie jest. Mieszkanie, choć skromne, całkiem przytulne. Wygląda jak stereotypowe mieszkanie radzieckiego - albo poradzieckiego - intelektualisty. Ściany zawalone książkami, mała kuchenka i stół w dużym pokoju, przy którym pijemy wódkę.
Jemy gotowane ziemniaki, kiszone warzywa i galaretę, a Dmitrij mówi, że Zachód musi paść, bo nie ma już w nim religii, a bez religii i płynących z niej wartości padnie nawet ekonomia.
Pijemy, a on atakuje. Głównie Zachód. Robi to w sposób charakterystyczny dla populistycznych harcowników. Albo myśliwych polujących na mamuta. Uderza w dobrze zidentyfikowane słabe punkty, a potem nie czeka na ripostę, tylko odskakuje - i atakuje kolejny punkt.
Interwencja w Libii, w Iraku, w Kosowie.
Przymuszanie do demokracji.
Otaczanie Rosji bazami wojskowymi.
  • Z praw człowieka zrobiliście religię! - podnosi palec do góry, zapominając, że dopiero co zarzucał Europie całkowity brak wartości.
  • Kiedyś był w Europie suprematyzm rasowy, później kulturowy, a teraz macie instytucjonalny - głosi, nie zwracając uwagi nato, że dopiero co gromko przeciwstawiał się "terrorowi politycznej poprawności". - Uważacie, że można nami gardzić, bo mamy gorsze sądy i mniej sprawnie działającą demokrację od was!
  • Juncker jest faszystą! - krzyczy. - Sprzeciwiał się demokratycznemu wyborowi Austriaków, którzy głosowali na Norberta Hofera!
  • A to nie Hofer jest faszystą? - pytam.
  • Nie jest - odpowiada bez mrugnięcia okiem - jeśli jego partia była legalnie zarejestrowana.
Czasem sięga już wyżyn absurdu, twierdząc na przykład, że to nie Rosja znajduje sobie partnerów w europejskiej skrajnej prawicy, tylko zmusza ją do tego zachodni mainstream, który z Rosją nie chce rozmawiać. Na koniec ogłasza, że Polacy i Rosjanie są podobni. Na przykład nie lubią pedałów. Powinni być z tego dumni - oznajmia, a ja proszę go o numer na taksówkę.
Wracam przez piątkową noc. Taksówka stoi w korku. Przyglądam się kierowcom. Jakiś czarnoskóry facet ma na lusterku georgijewską wstążkę. Jakieś dresy chcą się z nami ścigać stuningowaną ładą. Jakiś koleś prowadzi jeepa, na który nakleił jednocześnie symbol transformersów i napis "Spasibo diedu za pobiedu".
Bliżej Czystych Prudów po ulicy galopują dziewczyny na koniach. Pod hostelem siedzą Misza i Artiom i rapują pod whisky. Jointów nie ma, bo Żenia powiedział, że pieprzy to szukanie roboty, i wrócił do Dniepropietrowska.
Na Nowym Arbacie znajduję plakat deputowanego Wiaczesława Łysakowa, który krzyczy: "Władza pod obywatelską kontrolę". Zdziwiłem się: co to za opozycjonista inicjujący niebezpieczne oddolne ruchy? Patrzę na dół plakatu, a tam jak byk napisane: "Jedinaja Rossija".
Odchodzę z oczami w słup.
  • Tylko frajerzy wierzą w demokrację - powtarzam sobie, chodząc po stolicy autokratycznego kraju, która z wyglądu coraz bardziej przypomina Zachód. W którym żyje się, mimo kryzysu, na całkiem niezłym poziomie.
Po cholerę demokracja, skoro, jak tu wszyscy uważają, nie wierzy w nią nawet Zachód? Po co się oszukiwać, wystarczy stworzyć miraż, kopię - i mieć to samo u siebie, tylko bez tego pieprzenia z wolnościami obywatelskimi i polityczną poprawnością. Zamiast lokować swoją partię w wyborczym wyścigu na scenie politycznej, wystarczy wsadzić całą scenę polityczną - od lewicy i liberałów po prawicę i ruchy obywatelskie - do swojej partii.
Patrzę na to udawane, przegięte hipsterstwo i przypominam sobie Berlin, gdzie to wszystko, cały ten bezproblemowy lajfstajl zbudowano na dojrzałej akceptacji, tolerancji i bezwarunkowej wolności, a tutaj próbowano przeszczepić wyłącznie jego formę bez zrozumienia istoty rzeczy. Jako symbol otwartości przyjęto budowanie ścieżek rowerowych, po których mało kto jeździ, i pozwolenie obywatelom na siadanie na trawnikach w parkach.
Ale Moskwa i Piter były miastami orbitującymi. Równie dobrze mogły leżeć na Pacyfiku - klimat przyjemny, morska bryza, a nie tu, w środku eurazjatyckiego gigalądu, gdzie zimą wiucha mrozem, jakby słońce zgasło, a latem bucha żarem, aż lasy płoną.
Moskwa i Piter to nie jest Rosja, bo z resztą kraju nie mają wiele wspólnego, ale jednocześnie to istota Rosji - bo jeśli ściąć te dwie głowy rosyjskiego orła, to ciało nie będzie miało pojęcia, co ze sobą dalej robić.
  • Na prowincji nie istniejemy - mówi Iwan, dziennikarz jednej z liberalnych gazet. - Na opozycję prawie nikt nie głosuje. Nie to, że kochają Putina, czasem go wręcz nienawidzą. Po prostu nie ma nikogo innego, a nas nie traktuje się poważnie. Tylko frajerzy wierzą w demokrację.
  • A wy wierzycie? - pytam.
  • No... - waha się. - U nas jest narracja taka sama jak wszędzie indziej w Europie. Poza jedną rzeczą: nie mamy pojęcia, skąd się u was wzięło to przekonanie, że Putin kogokolwiek najedzie. Przecież tyle wysiłku włożył w zbudowanie swojej pozycji, w kupienie narodu tą całą pseudowesternizacją. Przecież on chce w spokoju dożyć śmierci i rządzić, ile się da, albo namaścić kogoś na następcę - byle nie oddać władzy komuś, komu przyjdzie do głowy wsadzić go do pierdla.
  • Ale jeśli ktoś jednocześnie na potęgę się zbroi i pada mu gospodarka - mówię - to nie może być z tego nic dobrego.
Wzrusza ramionami.
  • Kto wie, czy cała ta akcja z militaryzacją to nie po to, żeby Zachód wiedział, że jeśli będzie pod Putinem dołki kopał, to tutaj dojdzie do takiego samego szaleństwa jak w Libii po Kaddafim. Być może liczy na to, że Zachód wystraszy się takiej perspektywy i zostawi go w spokoju. A dochrapał się pozycji, jakiej chciał. Rosja wstała z kolan. Nikt nie traktuje jej już z litością i pobłażaniem jak za Jelcyna. Po co mu więcej?
Idziemy na piwo. Z nami dziewczyna, Wiera. Wiera pochodzi z Sewastopola, z Krymu. Mieszka w Moskwie, ale jest liberałką, więc w ramach protestu przeciwko aneksji nie chciała wymienić ukraińskiego paszportu na rosyjski.
  • A twoi rodzice - pytam - chcieliby, żeby Krym wrócił do Ukrainy?
  • A skąd! - uśmiecha się. - Oni za Putinem.
  • A ty byś chciała?
  • Eee - myśli. - Teraz, jak tam już wszystko pozmieniali... telefony, banki, policję, wszystko - znowu zmieniać od początku? Ludzie od tego oszaleją. To już może niech będzie tak, jak jest.
Wracam do hostelu. Tam czeka już tylko smutny Sachalińczyk. Artiom wrócił do Kaliningradu.
Tekst jest fragmentem książki pod tytułem "Międzymorze" , zapisu podróży Ziemowita Szczerka przez Europę Środkową, która ukaże się nakładem wydawnictw Agora i Czarne na przełomie 2016 i 2017 r.
*Ziemowit Szczerek ur. w 1978 r., dziennikarz, pisarz, tłumacz. Autor m.in. "Przyjdzie Mordor i nas zje", "Siódemki". Za książkę - "Tatuaż z tryzubem" nominowany do tegorocznych nagród literackich: Angelusa i Nike.
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20538288,tylko-frajerzy-wierza-w-demokracje-ziemowit-szczerek-podrozuje.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.09.03 19:52 gabi_dk Hi, I am trying to learn Polish. Can you have a look at these sentences I translated and correct me if I made mistakes?

I have posted this to /learnpolish too but I figure there are more native poles here, hope it's ok. Here are the sentences:
id English Polish
1 what is that? that's a picture co to jest? to jest obraz
2 who is that? is that a (school) teacher (f.)? kto to jest? to jest nauczycielka
3 no, that's not a (school) teacher but a student (f.) nie, to nie jest nauczyciel czy studentka
4 is that a new blackboard? is that blackboard new? no, it's old, but it's good czy to jest tablica? czy ta tablica jest nowa? nie, jest stara ale dobra
5 that's a pretty picture. where? here. to jest ładny obraz. gdzie? tu
6 is that the floor or the ceiling? czy to jest podłoga czy sufit?
7 that's a pen and that's a ball-point to jest pióro a to jest długopis
8 how are you? fine. excuse me, I'm late. jak się masz? dobrze, przepraszam jestem spóżniony
9 where are you going? I'm going to class gdzie idziesz? idę na zajęcia
10 what are you doing? I'm doing (some) shopping co robisz? robię zakupy
11 where is the new lecturer (f.)? gdzie jest nowa letkorka?
12 Do you live in Warsaw or in Krakow? czy mieszkasz w Warszawie czy w Krakowie?
13 Why are you going shopping? gdzie idziesz na zakupy?
14 Why are you late? dlaczego jesteś spóżniony?
15 Why are you so curious? dlaczego jesteś tak ciekawy?
16 When do you go shopping? kiedy robisz zakupy?
17 Excuse me, what's your (first) name? proszę, jak masz na imię?
18 What are you doing here? co tu robisz?
19 No one lives here nikt tu nie mieszka
20 Why is he asking? He's merely curious dlaczego on pyta? po prostu on jest ciekawy
21 What's your (full) name? jak się nazywasz?
22 My first name is Robert mam na imie Robert
23 That's not a Polish (first) name to nie jest polskie imię
24 Why yes, it is Polish owszem to jest polskie
25 No, it's English nie to jest angielskie
26 How would that be in Polish? jak to będzie po polsku
27 I am never late nigdy nie jestem spóźniony
28 I don't have anything nic nie mam
29 I never do anything nigdy nie robię
30 I'm not going anywhere nigdzie nie idę
31 Is that your chald? Yes, it's mine. Why? Czy to jest twoja kreda? Tak, to moja. Dlaczego?
32 That's not my lecturer To nie jest mój lektor
33 Is your father here? Czy twój ojciec jest tu?
34 No, he's at the office now Nie jest teraz w gabinecie
35 Is this pencil (any) good? Czy ten długopis jest dobry?
36 That radio (over there) is newer Ten magnetofon jest stary i zepsuty
37 Here is my oldest picture Tamten magnetofon jest nowszy
38 As far as I know, my sister is satisfied Tu jest mój najstarszy obraz
39 My brother is not particularly satisfied O ile wiem, moja siostra jest zadowolona
40 Your colleague is rather nice Mój brat nie jest zbyt zadowolont
41 He's not as nice as it seems On nie jest tak miły jak się wydaje
42 This university is a lot larger than it seems Ten uniwersytet jest o wiele większy niż się wydaje
43 My colleague (f.) says that she has too much work Moja koleżanka mówi że ona ma za dużo pracy
44 This (private) office is a lot larger than that (one over there) Ten gabinet jest o wiele większy niż tamten
45 Is your colleague (m.) a lecturer? Yes, but he's not particularly good Czy twój kolega jest lektorem? Tak, ale on nie jest zbyt dobry
46 I'm curious whether your (private) office is smaller than mine Jestem ciekawy czy twój gabinet jest mniejszy niż mój
47 It's not smaller, it's a lot larger Nie jest mniejszy jest większy
48 Is that radio broken? No, it works perfectly well Czy to radio jest zepsute? Nie, zupełnie dobrze działa
49 Where does your father work? He works in an office in Krakow Gdzie pracuje twój ojciec? On pracuje w biurze w Krakowie
50 Is your younger sister in school? Yes, but not now Czy twoja młoda siostra jest w szkole? Tak, ale nie teraz
51 What does your older brother do? He's a student at the university in Warsaw Co robi twój starszy brat? On jest studentem na uniwersytecie w Warszawie
52 My aunt is a lot nicer than it seems Moja ciocia jest o wiele milsza niż się wydaje
53 Where is your lecturer (m.)? As far as I know, he's in (his) office Gdzie jest twój lektor? O ile wiem, on jest w gabinecie
54 Where is Mr. Orlowski? He is in (his) office Gdzie jest pan orłowski? On jest w biurze
55 Mr. Orlowski is an ordinary clerck, but he is not an ordinary person Pan Orłowski jest zwykłym urzędnikiem ale nie jest zwyklą osobą
56 He is a clerk with a good imagination On jest urzędnikiem z dobrą wyobraźnią
57 I don't know what kind of picture that is Nie wiem jaki to jest obraz
58 I don't know when he is in (his) office Nie wiem kiedy on jest w biurze
59 What kind of floor is that? An ordinary (one). Jaka to jest podłoga? Zwykła
60 I don't know why she is in Krakow today Nie wiem dlaczego ona jest w Krakowie dzisiaj
61 In the office is a new picture W biurze jest nowy obraz
62 Where are you going with those people? Gdzie idziesz z tymi ludźmi?
63 Gdynia is a new Polish port Gdynia jest nowym polskim portem polskim
64 Silesia is an important industrial region Śląsk jest ważnym rejonem przemysłowym
65 Szczecin and Gdansk are the other main Polish ports Szczecin i Gdańsk są innymi głównymi portami Polski
66 Warsaw and Lodz are the largest Polish towns Warszawa i Łódź są największymi miastami polskimi
67 Lodz and Katowice are the most important industrial towns Łódź i Katowice są najważniejszymi miastami przemysłowym
68 Is Bydgoszcz an important agricultural town? Czy Bgdoszcz jest ważnym miastem rolniczym?
69 Poland is an important industrial and agricultural country Polska jest ważnym krajem przemysłowym i rolniczym
70 Where is Katowice? Gdzie są Katowice?
71 Opole is larger than Bialystok Opole są wieksze niż Białystok
72 Rzeszow is fairly large Rzeszów jest dość duży
73 Zielona Gora is larger than it seems Zielona Góra jest większa niż się wydaje
74 I'd like to go to a concert this evening with you, but I'm already engaged chciałabym pójsc na koncert dziś wieczorem z tobą ale już jestem umówiona
75 I'm too tired to go with you to a film jestem za zmęczony żeby pójsc z tobą na film
76 Are you ready to leave yet? Where to? czy już jesteś gotowy do wyjścia dokąd
77 I'll never be ready to leave nigdy nie będę gotowa do wyjścia
78 Yesterday I was too tired to go shopping, but now I'm ready wczoraj byłam za zmęczona żeby pójsc do zakupy ale teraz jestem gotowa
79 Is that table free? No, it's already taken czy ten stół jest wolny? nie jest już zajęty
80 I'm going to classes this evening idę na zakupy dziś wieczorem
81 Will you be free tomorrow morning? I don't know, maybe yes, maybe no czy będziesz wolny jutro rano? nie wiem, może tak może nie
82 Unfortunately, I am already engaged on Friday afternoon. Too bad niestety jestem już umówiona w piątek po południu. szkoda
83 I have to study tomorrow afternoon musze się uczyć jutro po południu
84 I'm surprised that you're never in a hurry dziwię się że nigdzy się nie śpieszysz
85 He's amazed that you're never embarrassed on dziwi się że nigdy się nie wsytdzysz
86 She's glad that he always has a good time ona cieszy się że on zawsze dobrze się bawi
87 I'm always bored when I'm in (my) office zawsze się nudę kiedy jestem w biurze
88 Are you afraid? Don't be afraid! czy się boisz? nie bój sie
89 I'm very worried. I'm not surprised that you're worried. I'm worried too bardzo się martwię. nie się dziwię że się martwisz. ja też się martwię
90 Don't be surprised that I'm embarrassed nie dziw się że się wstydzę
91 Are you surprised? No, I'm not at all surprised czy się dziwisz? nie wcale nie się dziwię
92 Be glad that I'm having a good time ciesz się, że dobrze się bawię
93 I'm homesick. Don't worry, you'll get over it tesknę za domem. nie martw się to ci przejdzie
94 I doubt it very much bardzo w to wątpie
95 I doubt whether she's having a good time wątpie, czy ona dobrze się bawi
96 Is that man German? I think so czy ten man jest niemcem? myślé że tak
97 Do you think that that lady is Canadian? I doubt it jak myślisz, czy ta pani jest kanadyjka? w to wątpie
98 How do you like this new picture? I like it, but why is it so small? jak ci się podoba ten obraz? podoba mi się ale dlaczego, jest tak mały?
99 I'm really glad that you like this concert bardzo się cieszę że podoba ci się ten koncert
100 Is your new apartment comfortable? czy twoje nowe mieszkanie jest wygodne+
101 This is an apartment with central heating and electricity to jest mieszkanie z centralnym ogrzewaniem og elektryczym
102 This car is new, but it isn't particularly expensive ten samochód jest nowy ale nie jest zbyt drogi
103 My uncle has a large and modern apartment in Krakow mój wujek ma duże i nowoczesne mieszkanie w Krakowie
104 Although Mr. Kowalczyk is important, he is not particularly happy, because he is too ambitious chociaż pan Kowalczyk jest ważny on nie jest zbyt zadowolony bo on jest za ambitny
105 Mr. Kowalczyk is always punctual and well dressed pan Kowalczyk jest zawsze punktualny i dobrze ubrany
106 What kind of car is that? Is it Polish? No, it's English jaki to jest samochód? czy jest polski? nie jest angielski
107 My mother says that my father is too punctual moja matka mówi że mój ojciec jest za punktualny
108 In what are you interested? czym interesujesz się
109 I am interested in all sports, but I am not myself an athlete interesuję się sportami ale nie jest sam sportowcem
110 I don't know where my sister is now or whether she is happy nie wiem gdzie moja siostra jest teraz, czy ona jest zadowolona
111 I'm worried that they don't know where you live martwię się że oni nie wiedzą gdzie mieszkasz
112 Are you surprised that I'm glad that you're bored? czy się dziwisz że ciesze się że się nudzisz
113 He is asking whether you are having a good time on pyta czy dobrze się bawisz
114 With whom are you going to the concert? z kim idziesz na koncert?
115 I'm going by myself ide sama
116 Do you know whether they have a car? wiesz czy oni mają samochod
117 They do have a car, but it is not particularly new oni mają samochód ale nie jest zbyt nowy
118 What kind of car they have? I don't know co za samochod? nie wiem
119 That man is my good friend ten mężczyzna to mój dobry znajomy / ten mężczyzna jest moim dobrym znajomym
120 That woman is pretty, but she is not nice ta kobieta jest ładna, ale ona nie jest miła
121 That man is a good actor but an even better singer ten mężczyzna jest dobrym aktorem ale jeszcze lepszym piosenkarzem
122 That lady is probably the worst singer in the world ta pani jest chyba najgorszą piosenkarką na świecie
123 He is a bad postman, but an even worse person on jest złym listonoszem ale jeszcze gorszą osobą
124 Who was that man? That was the postman kto to był ten pan? to był listonosz
125 My fiance is a Canadian pilot mój narzeczony jest kanadyjskim pilotem
126 My fiancee is a French nurse moja narzeczona jest francuska pielęgniarka
127 Is that good-looking young man your friend? No, he's only my brother czy ten przystojny młody mężczyzna to twój znajomy? nie on jest tylko moim bratem
128 Canadian vodka is a lot better than Russian kanadysjka wódka jest o wiele lepsza niż rosyjska
129 Polish vodka is the best vodka in the world polska wódka jest najlepsza wódka na świecie
130 His sister is a very hard-working nurse jego siostra jest bardzo pracowita pielęgniarka
131 Her brother is some kind of actor jej brat to jakiś aktor
132 Is that man their friend? czy ten pan twój znajomy
133 What do you think? Is that woman a dancer? jak myślisz, czy ona jest tancerką?
134 I'm surprised that you speak Polish so well dziwię się że mówisz po polsku tak dobrze
135 No wonder, I'm Polish nic dziwnego jestem polakiem
136 I'm glad that one speaks English here, for I don't understand Italian ciszę się że ktoś tu nie mówi po angielsku bo nie rozumiem po włosku
137 How does one say that in Russian? I don't know jak to się mówi po rosyjsku? nie wiem
138 You never know anything nidgy nic nie wiesz
139 It's necessary to ask the professor. No, he never knows anything either trzeba zapytać profesor. nie, on też nic nie wie
140 He's worried that they don't speak English on dziwi się że oni nie mówią po angielsku
141 He reads more quickly than I, but he understands much less on czyta szybciej niż ja ale on rozumie o wiele mniej
142 I speak a little Russian but I speak French much better mówię trochę po rosyjsku ale mówię lepiej po francusku
143 Is that man reading Russian? I don't know, we should ask him czy ten pan czyta po rosyjsku? nie wiem trzeba go zapytać
144 Why is she bored? She's bored because she doesn't understand anything dlaczego ona się nudzi? ona nudzi się bo ona nic nie rozumie
145 I don't know how to sing very well. Do you know how to sing? Yes, but only in Italian nie umiem śpiewać zbyt dobrze. czy umiesz śpiewać? tak, ale tylko po włosku
146 I don't hear what they are saying nie słyszę co oni mówią
147 Speak more clearly, I can't understand what you are saying mów głośniej nie rozumiem co mówisz
148 Do you know where Karol lives? No, I forget czy wiesz gdzie Karol mieszka? nie, nie pamiętam
149 Please don't write so quickly proszę nie pisz tak szybko
150 Don't be so modest nie bądź tak skromny
151 He is a Spanish boxer on jest hiszpańskim bokserem
152 Her friend is a French actor jej znajoma jest francuską aktorką
153 That man is some kind of Russian singer ten człowiek to jakiś rosyjski piosenkarz
154 Who here is the worst dancer? Probably me kto tu jest najgorszym tancerem? chyba ja
155 How does one write that? jak to się pisze
156 One doesn't do that here tak się nie robi tu
157 One works more slowly here tu się pracuje wolniej
158 How does one go there? jak się idzie tam
159 Don't be so hard-working nie bądź tak pracowity
160 Let's ask the professor. He surely knows zapytajmy profesora, on pewnie wie
161 Don't sing so loudly nie śpiew tak głośno
162 Why does your dog look so strange? I donøt know. He just looks that way. Dlaczego twój pies wygląda tak dziwnie? Nie wiem. On po prostu tak wygląda
163 Whose cat is that? Ours Czyj to kot ? nasz
164 We raise pigs, chickens, cows, sheep, and various other animals Hodomujemy świnie kury krowy owce i rowne inny zwierzęta
165 Why does your new cow look so sad? Dlaczego twoja nowa krowa tak smutnie wygląda
166 Not every dog is as intelligent as mine Nie każdy pies jest tak inteligentny jak mój
167 What kind of dog is that? Co to za pies / jaki to pies?
168 German Shepherds look more intelligent than they are Owczarki niemieckie wyglądają inteligentniejsze niż są.
169 Dogs look more intelligent than cats, but they say that cats are really more intelligent Psy są inteligentniejsze niż koty ale mowią że koty są naprawdę inteligentniejsze
170 Is your friend (m.) married? No, he's too choosy Czy twój znajomy jest żonaty ? nie on jest za wymagający
171 My brother is getting more and more famous Mój brat jest coraz słynniej
172 Don't be so lazy. Who's talking! Nie bądź taki leniwy. kto mówi!
173 I'm glad that you like my new Great Dane. He likes you too. Cieszę się że podoba ci się mój nowy dog. On też lubi cię.
174 I'm surprised that you don't like my new snake. Dziwię się że nie podoba ci się mój nowy wąż
175 You are looking prettier and prettier. Wyglądasz coraz ładniej
176 My poodle is smarter than their German Shepherd Moj pudel jest inteligentniejszy niż ich owczarek niemieckie
177 What is the most important Polish town? Co jest najwazniejsze polskie miasto?
178 I don't know, but the largest Polish town is Warsaw Nie wiem ale największe polskie miasto to Warszawa
179 Every crocodile is cruel. All crocodiles are cruel Kadży krokodyl jest okrutny. Wszystkie krokodyly są okrutne
180 Everything is ready Wszystko jest gotowe
181 Do you (f. formal) live alone? No, I like with my friend Czy pani mieszka sama? nie mieszka z moim znajomym
182 Is that the same goose? No it's a different one. Czy to ta sama gęś? nie to inna
183 Are you raising that pig yourself? Czy hodujesz ta świnia sam?
184 What kind of music does he like? Popular Jaką muzykę on lubi? klasyczną
185 He would like to be a manager, but unfortunately he doesn't like to work On chciałby być dyrektorem ale niestety on nie lubi pracować
186 He has a new secretary, but she is not particularly hard-working On ma nową sekretarkę ale ona nie jest zbyt pracowita
187 She would like to visit Warsaw and Krakow Ona chciałaby zwiedzić Warszawę i Kraków
188 Miss Szymanowska likes films and goes regularly to the movies Pani Szymanowaska lubi filmy i chodzi regularnie do kina
189 Although she is only a secretary, she is always very well dressed Chociaż ona jest sekretarką, ona zawsze jest dobrze ubrana
190 Would you like to have a new television set? Yes, but I would prefer a new car Chciałbysz mieć nowy telewizor? tak ale wolałbym nowy samochód
191 I like German Shepherds. I'd like to have a German Shepherd Lubię owczarki niemieckie. Chciałabym mieć owczarka niemieckiego
192 I'd prefer to have a Great Dane than a poodle Chciałabym mieć doga niż pudla
193 Do you like English actresses? Czy podoba ci się angielskie aktorki
194 Yes, but I prefer Polish actors Tak ale wolałbym polskich aktorzy
195 Do you know that man? No, but I'd like to meet him Czy znasz tego mężczyznę? nie ale chcę go poznać
196 I don't understand why you like me. Neither do I Nie rozumiem dlaczego mnie lubisz. Ja też nie
197 Here is my most difficult song To jest moja najtrudniejsza piosenka
198 Excuse me, do you (m. formal) know where the Hotel Victoria is? No, I don't Przepraszam czy pan wie gdzie hotel Wiktoria jest ? Nie nie wiem
199 We have to hurry, it's already 10 till 4 Musimy się śpieszyć już jest za dziesięć czwarta
200 It's a quarter to three, we have to be at home at three thirty Jest za kwadrans trzecia musimy być w domu o wpół do czwartej
201 In an hour it will be 8 o'clock. In two hours it will be nine Za godzina będzie ósma. Za dwie godziny będzie dziewięć.
202 You ought to speak Polish more slowly with that man. He doesn't understand Polish very well Powinieneś mowić wolniej po polsku z tym mężczyzną. on nie rozumie po polsku zbyt dobrze
203 I am going to watch television tonight. There is going to be a very interesting English film at 11 Będę oglądać telewizję wieczorem. Jest bardzo interesujący film o dziewiątej.
204 I have to be at the university in four minutes. Well then, you'd better hurry Muszę być na uniwersytecie za cztery minuty. No to, trzeba się śpieszyć
205 He has to be at the office at 8 in the morning. That's nothing. I have to be at the office at 7 On musi być w biurze o ósmej rano. To nic. Ja muszę być w biurze o siódmej.
206 In order to watch television regularly, it's necessary to have a television set that works Żeby oglądać telewizję regularnie, trzeba mieć telewizor ktory działa.
207 I will be free in two minutes, now I am working Będę wolna za dwie minuty, teraz pracuję
208 After 7 I will be too busy to watch that film Po siódmej będę za zajeta żeby oglądać ten film
209 We should ask that man what time it is Trzeba zapytać tego mężczyznę ktora godzina jest
210 Here are three fish, two snakes, two pigs, and one very sick cow Tu są trzy ryby, dwa węży dwie świnie i jedna bardzo chora krowa
211 How do you like my four new cats? I like them, but why do they look so unhappy? Jak ci się podabają moje nowe cztery koty? podobają mi się ale dlaczego tak smutnie wyglądaja
212 If you are going to work, I am going to go to the movies with my friend Jeśli będziesz pracować idę do kina z przyjacielem
213 I waited for you an entire hour in front of the museum. In front of what museum? Czekałam na ciebie przed muzeum. Przed ktorym muzem?
214 The concert is already beginning Koncert już się zaczyna
215 I asked the professor when the lesson begins, but he didn't know. I'm not surprised Pytałam profesora kiedy zajęcia się zaczynają ale on nie wiedział. Nie się dziwię
216 I was very surprised Bardzo się dziwiałam
217 Where are you going to live in Warsaw? Gdzie będziesz mieszkać w Warszawie?
218 Whose spoiled child is that? Czyje te zepsute dziecko jest?
219 Your (fem. formal) daughter is very well brought up Pani córka jest dobrze wychowana
220 Why are you taking aspirin? Dlaczego bierzesz aspirynę
221 I'm sick. I feel very bad Jestem chora, źle się czuję
222 Do you (informal) know my son? No, but I'd like to meet him Czy pan zna mojego syna? nie ale chciałbym go poznać
223 She would like to be an actress, I would just like to meet an actress Ona chciałaby być aktorką, ja po prostu chciałabym poznać aktorkę
224 My son is a boring person but an interesting actor Mój syn jest nudną osobą ale interesującym aktorem
225 I have one dog, two horses, one television set, three pigs, one car, and two daughters Mam jednego psa, dwa konie jeden telewizor, trzy świnie jeden samochód i dwie córki
226 Your family must be very rich Twoja rodzina musi być bardzo bogaty
227 My brother is still studying, but my sisters are already working Mój brat jeszcze studiuje ale moje siostry już pracują
228 Are those your (informal) brothers? No, those are my sons Czy to są pana bracia? nie to są moi synowie
229 Who are those boys? Kto to są ci chłopcy
230 That well dressed man is my father Ten dobrze ubrany mężczyzna to mój ojciec / jest moim ojcem
231 You ought to buy a dog. A dog is a good friend. Powinieneś kupić psa. Pies jest dobrym znajomym
232 I already have a good friend Już mam dobrego znajomego
233 What do his parents do? I don't know. We should ask him Co robią jego rodzice? nie wiem trzeba go zapytać
234 Whose parents are those? Czyi rodzice to są
235 You look very good today Bardzo źle wyglądasz dzisiaj
236 Do you have any brothers-and-sisters? Czy masz rodzeństwo
237 I have a younger brother and an older sister Mam młodszego brata i starszą siostrę
238 We are meeting in front of the movies at quarter till six Spotykamy się przed kinem kwadrans do szóstej
239 The last show begins at 10:30 Ostatni seans zaczyna się wpół do jedenastej
240 At what time do you have to be at home? At 2:45 O której musisz być w domu? kwadrans do trzeciej
241 Are there any tickets for the first show? Czy są bilety na pierwsza seans
242 I thought that concert was supposed to be tomorrow. You were wrong Myślałam że ten koncert miał być jutro. Pomiłaś się
243 I waited for you an entire hour in front of the movie-house Czekałam na ciebie całą godziną przed kinem
244 Where were you yesterday afternoon Gdzie byłeś wczoraj po południu
245 What do you mean where was I? I was at home Jak to, gdzie byłam? Byłam w domu
246 What kind of television set would be good? Jaki tekewizor będzie
247 That depends To zależy
248 You ought to work more Powinieneś pracować więcej
249 Where are the letters which you are writing? gdzie są listy które piszesz?
250 Who are you waiting for? I'm waiting for my wife na kogo czekasz? czekam na moją żoną
251 His father is interesting, but his mother is even more interesting jego ojciec jest interesujący ale jego matka jest nawet bardziej interesująca.
252 That woman is more interesting than her husband ta kobieta jest bardziej interesująca niż jej mąż.
253 I have a younger brother and two older sisters mam młodszego brata i dwie starsze siostry
254 Who is that person with whom you were talking? kto była ta osoba z którą rozwawiałaś?
255 I'm too tired to write that article jestem zbyt zmeczona żeby czytać ten artykuł
256 Which book do you recommend? którą książkę polecisz?
257 I don't know. Both books are equally boring nie wiem. obydwie są jednakowo nudne.
258 Here is a short novel which is worth reading to jest powieśc którą warto przeczytać
259 I'll read your article right away zaraz przeczytam twój artykuł.
260 Ewa and I are going to an interesting film this evening idę z Ewą do interesującego film.
261 What's the film called? River of No return jak to się nazywa? rzęka bez powrotu
262 That is the worst article that I have ever read. to jest najgorszy artykuł który kiedykolwiek czytałam
263 Do you have my notebook? No, I have my own notebook czy masz mój zeszyt? nie, mam własny zeszyt
264 I'm waiting for my colleague (m). czekam na mojego kolegę
265 We're waiting for Adam and his girlfriend czekamy na Adama i jego dziewczynę
266 I'm handsomer than I thought jestem przystojniejszy niż myslałem
267 Their pig is much fatter than I remembered ich świnia jest grubsza niż pamiętałam
268 Our dog is much more intelligent than theirs nasz pies jest inteligentniejszy niż ich.
269 I'm still reading that book jeszcze czytam tą książkę
270 It's necessary to ask the (school) teacher (f.) trzeba zapytać lektorkę
271 Read this article, it's interesting przeczytaj ten artykuł, jest interesujący.
272 Let's read this new book, it's not too long przeczytajmy tą nową książkę, nie jest zbyt długa
273 He writes much better than he speaks on pisze o wiele lepiej niż mowi
274 How are you (formal and informal)? Jak się masz? Jak się pan ma?
275 What are you doing? Co robisz?
276 I'm doing some shopping Robię zakupy
277 Excuse me, I'm busy Przepraszam, jestem zajęta
278 Why are you in a hurry? Dlaczego się śpieszysz?
279 So long. Na razie
280 What's new? Nothing, what's new with you? Co słychać? Nic, a co słychać u ciebie?
281 Where are you going? I'm going to class Gdzie idziesz? Idę na zajęcia
282 What's your (first) name? Jak masz na imię?
283 Why are you asking where I live? Dlaczego pytasz gdzie mieszkam?
284 I'm merely curious Po prostu jestem ciekawa
285 I'm not going anywhere Nic nie idę
286 My brother is a clerck in an office in Krakow mój brat jest urzędnikiem w biurze w Krakowie
287 He is not very happy on nie jest zbyt zadowolony
288 He says, that he has too little work on mówi, że ma za mało pracy
289 As far as I know, that tape recorder works perfectly well O ile wiem, ten magetofon zupełnie dobrze działa
290 My car is a lot newer than yours. Yes, my car is old and broken Mój samochód jest o wiele nowszy niż twój. Tak, mój samochód jest stary i zepsuty
291 Are you free this evening? No, I'm already engaged Czy jesteś wolny dziś wieczorem? Nie, już jestem umówiony
292 Are you ready yet? What for? For the concert. Czy jesteś już gotowy? Na co? Na koncert
293 I'm probably too tired to go to the concert today. Jestem chyba za zmęczony żeby pójść na koncert dzisiaj
294 When will you be ready? Maybe today, maybe tomorrow. Kiedy będziesz gotowy? Może dzisiaj, może jutro
295 What do you think: is that man bored? I don't know: we should ask him. Jak myślisz: czy ten pan nudzi się? Nie wiem, trzeba go zapytać
296 How do you like Poland? I like it, but I'm homesick. Don't worry, it'll pass. I doubt it very much. Jak ci się podoba Polska? Podoba mi się, ale tęsknię za domem. Nie martwi cię, to ci przejdzie. W to bardzo wątpię
297 I'm surprised that you're having such a good time. Don't be surprised. Dziwię się że tak dobrze się bawisz. Nie dziw się
298 Who is that woman with whom that man is speaking? She's a Polish singer. Kto to jest ta kobieta z którą ten pan rozmawia? Ona to polska piosenkarka
299 Is your sister married? No, but she's engaged. Czy twoja siostra jest mężatką? Nie, ale jest zaręczona
300 Here comes my brother and (with) his fiancee. Idzie mój brat z narzeczoną
301 Do you speak French? No, but I speak Italian and Spanish. Czy mówisz po francusku? Nie, ale mówie po włosku i po hiszpańsku
302 No wonder that I don't understand what that couple (ci państwo) are saying: they're speaking Russian. Nic dziwnego że nie rozumiem co ci państwo mówią: mówią po rosyjsku
303 Don't be so modest. Nie bądź taki skromny
304 I understand Polish better than I speak (it). Rozumiem lepiej po polsku niż mówię
305 Speak more slowly. Mów wolniej
306 I (can't) hear what that man is saying. He's not speaking, he's singing. Nie słyszę co ten pan mówi. On nie mówi, on śpiewa
307 It's necessary to write more clearly. Trzeba pisać wyraźniej
308 Whose animal is that? I don't know. What kind of animal is it? Czyje to zwierzę? Nie wiem. Co to za zwierzę?
309 What kind of animals do you raise? I raise pigs, cows and sheep. Jakie zwierzęta hodujesz?
310 I see lions, elephants, crocodiles and snakes. Widzę lwy, słonie, krokodyle i węże.
311 Sheep are a lot more intelligent than chickens. Owce są o wiele inteligentniejsze niż kure
312 How do you like my new fish (sg.)? Jak ci się podoba moja nowa ryba?
313 I like it, but why does it look so strange? Podoba mi się, ale dlaczego wygląda tak dziwnie?
314 I have to be at home at three o'clock. Muszę być w domu o trzeciej
315 Then you'd better hurry. No to powinnaś się śpieszyć
316 I have one cat, two dogs, and five birds. Mam jednego kota, dwa psy i pięć ptaków
317 Which car is that? That's already the eleventh. Jaki to jest samochód? To jest już jedenasty.
318 I'll be ready in a minute. Będę gotowa za minutę
319 Do you have brothers and sisters? Czy masz rodzeństwo?
320 I have a younger brother and two older sisters. mam młodszego brata i dwie starsze siostry
321 Are you sick or do you simply look that way? Czy jesteś chory czy po prostu tak wyglądasz?
322 Do you have a temperature? Czy masz temperaturę?
323 What kind of dog do you want to buy? Jakiego psa chcesz kupić?
324 What kind of car do you prefer? Jaki samochód wolisz?
325 I'd like to meet that man. Chciałbym poznać tego mężczyznę
326 I'll introduce you right away. Zaraz cię przedstawię
327 Thanks, I don't feel like it any longer. Dziękuję, już nie mam ochotę
328 Whose parents are those? Ours. Czyi rodzice to są? Nasi
329 I'm waiting for Ewa, do you know her? Czekam na Ewę, czy znasz ją?
330 Of course. That's my good friend. Oczywiście. To moja dobra przyjaciółka.
331 Do you subscribe to any magazines? Prenumerujesz jakieś czasopisma?
332 I am too busy to read magazines. Jestem za zajęty, żeby czytać czasopisma
333 What can you advise me to read? Co możesz mi polecić do czytania?
334 Both of these books are equally interesting. Obydwie książki są jednakowo ciekawe
335 Who are you waiting for? Mary. Na kogo czekasz? na Marię
336 Here is an article that is worth reading. tu jest artykuł, który warto przeczytać
337 That person is not as nice as it seems. Ta osoba, nie jest tak miła jak się wydaje
338 I'd like coffee with milk and (some) bread Proszę kawę z mlekiem i chleb
339 I can't eat bread with honey, I have to eat bread without honey Nie mogę jeść chleba z miodem, muszę jeść chleb bez miodu
340 What else (jeszcze) are you eating besides (oprócz) meat? Co jeszcze jesz, oprócz mięsa?
341 Instead of white cheese I'd like half a kilo of butter and a fair-sized piece (spory kawałek) of ham To proszę zamiast białego sera pół kilo masła i spory kawałek szynki
342 I doubt whether that ham is very (zbyt) fresh Wątpię czy ta szynka jest zbyt świeża
343 Why do you say that? Dlaczego to mówisz?
344 This coffee is a little too strong, I'd like some milk and sugar Ta kawa jest trochę za mocna, proszę mleko i cukier
345 I'd like a bottle of apple juice Proszę butelkę soku jabłkowego
346 What do you prefer, sausage or ham? I prefer ham Co wolisz, kiełbasę czy szynkę? Wolę szynkę
347 I doubt whether there is (any) ham Wątpię czy jest szynka
348 There won't be (any) ham tomorrow either (też) Jutro też nie będzie szynki
349 Thanks for the soda water, but I prefer brandy Dziękuję za wodę sodową ale wolę koniak
350 Instead of juice I'd like a bottle of red wine and a mug of light beer Zamiast soku proszę butelkę czerwonego wina i kubek jasnego piwa
351 There isn't any cabbage today, there wasn't any cabbage yesterday, and there won't be any cabbage tomorrow Nie ma kapusty dzisiaj, nie było kapusty wczoraj i nie będzie kapusty jutro
352 This meat is very tasty. What is it? You wouldn't want to know To mięso jest bardzo smaczne. Co to jest? Nie chciałbyś wiedzieć
353 I don't like milk, what else is there? Nie lubię mleka, co jeszcze jest?
354 Can I get something for a cough? Yes, but I doubt whether it will be very effective Czy dostanę coś na kaszel? Tak, ale wątpię czy będzie skuteczne
355 We don't want to buy any more cheese Nie chcemy kupić więcej sera
356 Do you still live with your parents? Czy jeszcze mieszkasz u rodziców?
357 No, I live by myself (sam) now Nie, teraz mieszkam sam
358 I am often at Janina's, but I don't live with her Często bywam u Janiny, ale nie mieszkam z nią
359 Why are you eating without us? Dlaczego jesz bez nas?
360 My brother is older than I, but I am smarter than he Mój brat jest starszy niż ja, ale jestem bardziej inteligentniejsza od niego
361 How do you like the soup? I like it a lot Jak ci smakuje ta zupa? Bardzo mi smakuje
362 I'm crazy about fresh bread. Me too Przepadam za świeżym chlebem. Ja też
363 I'd like some black coffee and white bread Proszę czarną kawę i biały chleb
364 Do you like to listen to popular music? (use słuchać + G) Czy lubisz słuchać muzyki popularnej?
365 No, I prefer classical music (muzyka klasyczna) Nie, lubię muzykę klasyczną
366 I'm looking for a good white wine Szukam dobrego białego wina
367 I'm inviting a very important person for dinner tomorrow night at eight o'clock Zapraszam bardzo ważną osobą na kolację jutro wieczorem o ósmej
368 Why don't you buy this wine? It's both good and not very expensive Dlaczego nie kupujesz tego wina? Jest i dobre i nie zbyt drogie
369 Are Jan and Dorota here yet? No, not yet Czy już są Jan i Dorota tu? Jeszcze nie
370 I usually drink coffee without sugar, but today I will drink it with both sugar and milk Zwykle piję kawę bez cukru, ale dzisiaj piję tę i z cukrem i z mlekiem
371 We always eat ham with horseradish, but today there isn't any horseradish Zawsze jemy szynkę z chrzanem, ale dzisiaj nie ma chrzanu
372 He wants to buy a briefcase for his colleague (m.), but he doesn't want to buy an expensive briefcase On chce kupić teczkę dla kolegi, ale on nie chce kupić drogiego teczki
373 Today there is neither salt nor pepper. Never mind (to nic). I prefer ham without salt and pepper Dzisiaj nie ma ani soli ani pieprzu. Wolę szynkę bez soli i bez pieprzu
374 I usually eat cornflakes for breakfast, but today instead of cornflakes I am eating bread and (with) butter Zwykle piję płatki kukurydziane na śniadanie, ale dzisiaj zamiast płatków kukurydziane jem chleb z masłem
375 I'm hungry. Well then eat something Jestem głodna. To zjedz coś
376 I'm thirsty. Well then have something to drink. Chcę mi się pić. To napij się czegoś
377 There's nothing either (ani) to drink or (ani) to eat, as usual Nie ma ani do picia ni do jedzenia, jak zwykle
378 I'm looking for a ring for my wife. Buy her this one. No, I prefer that other one Szukam pierścionka dla mojej żony. Kup ten. Nie, wolę tamten.
379 Here are two horses and twenty-five cows Tu są dwa konie i dwadzieścia pięć krowy
380 We are waiting for our six acquaintances (m.) Czekamy na nasi sześciu znajomi
381 My watch is a lot more expensive than yours Mój zegarek jest o wiele bardziej drogi niż twój
382 Let's invite Lola for supper (use the 1rst pers. pl. imperative) Zaprośmy Lolę na kolację
submitted by gabi_dk to Polska [link] [comments]


2016.09.03 19:41 gabi_dk Can Native Polish read these sentences I have translated and let me know if I have made any mistakes?

id English Polish
1 what is that? that's a picture co to jest? to jest obraz
2 who is that? is that a (school) teacher (f.)? kto to jest? to jest nauczycielka
3 no, that's not a (school) teacher but a student (f.) nie, to nie jest nauczyciel czy studentka
4 is that a new blackboard? is that blackboard new? no, it's old, but it's good czy to jest tablica? czy ta tablica jest nowa? nie, jest stara ale dobra
5 that's a pretty picture. where? here. to jest ładny obraz. gdzie? tu
6 is that the floor or the ceiling? czy to jest podłoga czy sufit?
7 that's a pen and that's a ball-point to jest pióro a to jest długopis
8 how are you? fine. excuse me, I'm late. jak się masz? dobrze, przepraszam jestem spóżniony
9 where are you going? I'm going to class gdzie idziesz? idę na zajęcia
10 what are you doing? I'm doing (some) shopping co robisz? robię zakupy
11 where is the new lecturer (f.)? gdzie jest nowa letkorka?
12 Do you live in Warsaw or in Krakow? czy mieszkasz w Warszawie czy w Krakowie?
13 Why are you going shopping? gdzie idziesz na zakupy?
14 Why are you late? dlaczego jesteś spóżniony?
15 Why are you so curious? dlaczego jesteś tak ciekawy?
16 When do you go shopping? kiedy robisz zakupy?
17 Excuse me, what's your (first) name? proszę, jak masz na imię?
18 What are you doing here? co tu robisz?
19 No one lives here nikt tu nie mieszka
20 Why is he asking? He's merely curious dlaczego on pyta? po prostu on jest ciekawy
21 What's your (full) name? jak się nazywasz?
22 My first name is Robert mam na imie Robert
23 That's not a Polish (first) name to nie jest polskie imię
24 Why yes, it is Polish owszem to jest polskie
25 No, it's English nie to jest angielskie
26 How would that be in Polish? jak to będzie po polsku
27 I am never late nigdy nie jestem spóźniony
28 I don't have anything nic nie mam
29 I never do anything nigdy nie robię
30 I'm not going anywhere nigdzie nie idę
31 Is that your chald? Yes, it's mine. Why? Czy to jest twoja kreda? Tak, to moja. Dlaczego?
32 That's not my lecturer To nie jest mój lektor
33 Is your father here? Czy twój ojciec jest tu?
34 No, he's at the office now Nie jest teraz w gabinecie
35 Is this pencil (any) good? Czy ten długopis jest dobry?
36 That radio (over there) is newer Ten magnetofon jest stary i zepsuty
37 Here is my oldest picture Tamten magnetofon jest nowszy
38 As far as I know, my sister is satisfied Tu jest mój najstarszy obraz
39 My brother is not particularly satisfied O ile wiem, moja siostra jest zadowolona
40 Your colleague is rather nice Mój brat nie jest zbyt zadowolont
41 He's not as nice as it seems On nie jest tak miły jak się wydaje
42 This university is a lot larger than it seems Ten uniwersytet jest o wiele większy niż się wydaje
43 My colleague (f.) says that she has too much work Moja koleżanka mówi że ona ma za dużo pracy
44 This (private) office is a lot larger than that (one over there) Ten gabinet jest o wiele większy niż tamten
45 Is your colleague (m.) a lecturer? Yes, but he's not particularly good Czy twój kolega jest lektorem? Tak, ale on nie jest zbyt dobry
46 I'm curious whether your (private) office is smaller than mine Jestem ciekawy czy twój gabinet jest mniejszy niż mój
47 It's not smaller, it's a lot larger Nie jest mniejszy jest większy
48 Is that radio broken? No, it works perfectly well Czy to radio jest zepsute? Nie, zupełnie dobrze działa
49 Where does your father work? He works in an office in Krakow Gdzie pracuje twój ojciec? On pracuje w biurze w Krakowie
50 Is your younger sister in school? Yes, but not now Czy twoja młoda siostra jest w szkole? Tak, ale nie teraz
51 What does your older brother do? He's a student at the university in Warsaw Co robi twój starszy brat? On jest studentem na uniwersytecie w Warszawie
52 My aunt is a lot nicer than it seems Moja ciocia jest o wiele milsza niż się wydaje
53 Where is your lecturer (m.)? As far as I know, he's in (his) office Gdzie jest twój lektor? O ile wiem, on jest w gabinecie
54 Where is Mr. Orlowski? He is in (his) office Gdzie jest pan orłowski? On jest w biurze
55 Mr. Orlowski is an ordinary clerck, but he is not an ordinary person Pan Orłowski jest zwykłym urzędnikiem ale nie jest zwyklą osobą
56 He is a clerk with a good imagination On jest urzędnikiem z dobrą wyobraźnią
57 I don't know what kind of picture that is Nie wiem jaki to jest obraz
58 I don't know when he is in (his) office Nie wiem kiedy on jest w biurze
59 What kind of floor is that? An ordinary (one). Jaka to jest podłoga? Zwykła
60 I don't know why she is in Krakow today Nie wiem dlaczego ona jest w Krakowie dzisiaj
61 In the office is a new picture W biurze jest nowy obraz
62 Where are you going with those people? Gdzie idziesz z tymi ludźmi?
63 Gdynia is a new Polish port Gdynia jest nowym polskim portem polskim
64 Silesia is an important industrial region Śląsk jest ważnym rejonem przemysłowym
65 Szczecin and Gdansk are the other main Polish ports Szczecin i Gdańsk są innymi głównymi portami Polski
66 Warsaw and Lodz are the largest Polish towns Warszawa i Łódź są największymi miastami polskimi
67 Lodz and Katowice are the most important industrial towns Łódź i Katowice są najważniejszymi miastami przemysłowym
68 Is Bydgoszcz an important agricultural town? Czy Bgdoszcz jest ważnym miastem rolniczym?
69 Poland is an important industrial and agricultural country Polska jest ważnym krajem przemysłowym i rolniczym
70 Where is Katowice? Gdzie są Katowice?
71 Opole is larger than Bialystok Opole są wieksze niż Białystok
72 Rzeszow is fairly large Rzeszów jest dość duży
73 Zielona Gora is larger than it seems Zielona Góra jest większa niż się wydaje
74 I'd like to go to a concert this evening with you, but I'm already engaged chciałabym pójsc na koncert dziś wieczorem z tobą ale już jestem umówiona
75 I'm too tired to go with you to a film jestem za zmęczony żeby pójsc z tobą na film
76 Are you ready to leave yet? Where to? czy już jesteś gotowy do wyjścia dokąd
77 I'll never be ready to leave nigdy nie będę gotowa do wyjścia
78 Yesterday I was too tired to go shopping, but now I'm ready wczoraj byłam za zmęczona żeby pójsc do zakupy ale teraz jestem gotowa
79 Is that table free? No, it's already taken czy ten stół jest wolny? nie jest już zajęty
80 I'm going to classes this evening idę na zakupy dziś wieczorem
81 Will you be free tomorrow morning? I don't know, maybe yes, maybe no czy będziesz wolny jutro rano? nie wiem, może tak może nie
82 Unfortunately, I am already engaged on Friday afternoon. Too bad niestety jestem już umówiona w piątek po południu. szkoda
83 I have to study tomorrow afternoon musze się uczyć jutro po południu
84 I'm surprised that you're never in a hurry dziwię się że nigdzy się nie śpieszysz
85 He's amazed that you're never embarrassed on dziwi się że nigdy się nie wsytdzysz
86 She's glad that he always has a good time ona cieszy się że on zawsze dobrze się bawi
87 I'm always bored when I'm in (my) office zawsze się nudę kiedy jestem w biurze
88 Are you afraid? Don't be afraid! czy się boisz? nie bój sie
89 I'm very worried. I'm not surprised that you're worried. I'm worried too bardzo się martwię. nie się dziwię że się martwisz. ja też się martwię
90 Don't be surprised that I'm embarrassed nie dziw się że się wstydzę
91 Are you surprised? No, I'm not at all surprised czy się dziwisz? nie wcale nie się dziwię
92 Be glad that I'm having a good time ciesz się, że dobrze się bawię
93 I'm homesick. Don't worry, you'll get over it tesknę za domem. nie martw się to ci przejdzie
94 I doubt it very much bardzo w to wątpie
95 I doubt whether she's having a good time wątpie, czy ona dobrze się bawi
96 Is that man German? I think so czy ten man jest niemcem? myślé że tak
97 Do you think that that lady is Canadian? I doubt it jak myślisz, czy ta pani jest kanadyjka? w to wątpie
98 How do you like this new picture? I like it, but why is it so small? jak ci się podoba ten obraz? podoba mi się ale dlaczego, jest tak mały?
99 I'm really glad that you like this concert bardzo się cieszę że podoba ci się ten koncert
100 Is your new apartment comfortable? czy twoje nowe mieszkanie jest wygodne+
101 This is an apartment with central heating and electricity to jest mieszkanie z centralnym ogrzewaniem og elektryczym
102 This car is new, but it isn't particularly expensive ten samochód jest nowy ale nie jest zbyt drogi
103 My uncle has a large and modern apartment in Krakow mój wujek ma duże i nowoczesne mieszkanie w Krakowie
104 Although Mr. Kowalczyk is important, he is not particularly happy, because he is too ambitious chociaż pan Kowalczyk jest ważny on nie jest zbyt zadowolony bo on jest za ambitny
105 Mr. Kowalczyk is always punctual and well dressed pan Kowalczyk jest zawsze punktualny i dobrze ubrany
106 What kind of car is that? Is it Polish? No, it's English jaki to jest samochód? czy jest polski? nie jest angielski
107 My mother says that my father is too punctual moja matka mówi że mój ojciec jest za punktualny
108 In what are you interested? czym interesujesz się
109 I am interested in all sports, but I am not myself an athlete interesuję się sportami ale nie jest sam sportowcem
110 I don't know where my sister is now or whether she is happy nie wiem gdzie moja siostra jest teraz, czy ona jest zadowolona
111 I'm worried that they don't know where you live martwię się że oni nie wiedzą gdzie mieszkasz
112 Are you surprised that I'm glad that you're bored? czy się dziwisz że ciesze się że się nudzisz
113 He is asking whether you are having a good time on pyta czy dobrze się bawisz
114 With whom are you going to the concert? z kim idziesz na koncert?
115 I'm going by myself ide sama
116 Do you know whether they have a car? wiesz czy oni mają samochod
117 They do have a car, but it is not particularly new oni mają samochód ale nie jest zbyt nowy
118 What kind of car they have? I don't know co za samochod? nie wiem
119 That man is my good friend ten mężczyzna to mój dobry znajomy / ten mężczyzna jest moim dobrym znajomym
120 That woman is pretty, but she is not nice ta kobieta jest ładna, ale ona nie jest miła
121 That man is a good actor but an even better singer ten mężczyzna jest dobrym aktorem ale jeszcze lepszym piosenkarzem
122 That lady is probably the worst singer in the world ta pani jest chyba najgorszą piosenkarką na świecie
123 He is a bad postman, but an even worse person on jest złym listonoszem ale jeszcze gorszą osobą
124 Who was that man? That was the postman kto to był ten pan? to był listonosz
125 My fiance is a Canadian pilot mój narzeczony jest kanadyjskim pilotem
126 My fiancee is a French nurse moja narzeczona jest francuska pielęgniarka
127 Is that good-looking young man your friend? No, he's only my brother czy ten przystojny młody mężczyzna to twój znajomy? nie on jest tylko moim bratem
128 Canadian vodka is a lot better than Russian kanadysjka wódka jest o wiele lepsza niż rosyjska
129 Polish vodka is the best vodka in the world polska wódka jest najlepsza wódka na świecie
130 His sister is a very hard-working nurse jego siostra jest bardzo pracowita pielęgniarka
131 Her brother is some kind of actor jej brat to jakiś aktor
132 Is that man their friend? czy ten pan twój znajomy
133 What do you think? Is that woman a dancer? jak myślisz, czy ona jest tancerką?
134 I'm surprised that you speak Polish so well dziwię się że mówisz po polsku tak dobrze
135 No wonder, I'm Polish nic dziwnego jestem polakiem
136 I'm glad that one speaks English here, for I don't understand Italian ciszę się że ktoś tu nie mówi po angielsku bo nie rozumiem po włosku
137 How does one say that in Russian? I don't know jak to się mówi po rosyjsku? nie wiem
138 You never know anything nidgy nic nie wiesz
139 It's necessary to ask the professor. No, he never knows anything either trzeba zapytać profesor. nie, on też nic nie wie
140 He's worried that they don't speak English on dziwi się że oni nie mówią po angielsku
141 He reads more quickly than I, but he understands much less on czyta szybciej niż ja ale on rozumie o wiele mniej
142 I speak a little Russian but I speak French much better mówię trochę po rosyjsku ale mówię lepiej po francusku
143 Is that man reading Russian? I don't know, we should ask him czy ten pan czyta po rosyjsku? nie wiem trzeba go zapytać
144 Why is she bored? She's bored because she doesn't understand anything dlaczego ona się nudzi? ona nudzi się bo ona nic nie rozumie
145 I don't know how to sing very well. Do you know how to sing? Yes, but only in Italian nie umiem śpiewać zbyt dobrze. czy umiesz śpiewać? tak, ale tylko po włosku
146 I don't hear what they are saying nie słyszę co oni mówią
147 Speak more clearly, I can't understand what you are saying mów głośniej nie rozumiem co mówisz
148 Do you know where Karol lives? No, I forget czy wiesz gdzie Karol mieszka? nie, nie pamiętam
149 Please don't write so quickly proszę nie pisz tak szybko
150 Don't be so modest nie bądź tak skromny
151 He is a Spanish boxer on jest hiszpańskim bokserem
152 Her friend is a French actor jej znajoma jest francuską aktorką
153 That man is some kind of Russian singer ten człowiek to jakiś rosyjski piosenkarz
154 Who here is the worst dancer? Probably me kto tu jest najgorszym tancerem? chyba ja
155 How does one write that? jak to się pisze
156 One doesn't do that here tak się nie robi tu
157 One works more slowly here tu się pracuje wolniej
158 How does one go there? jak się idzie tam
159 Don't be so hard-working nie bądź tak pracowity
160 Let's ask the professor. He surely knows zapytajmy profesora, on pewnie wie
161 Don't sing so loudly nie śpiew tak głośno
162 Why does your dog look so strange? I donøt know. He just looks that way. Dlaczego twój pies wygląda tak dziwnie? Nie wiem. On po prostu tak wygląda
163 Whose cat is that? Ours Czyj to kot ? nasz
164 We raise pigs, chickens, cows, sheep, and various other animals Hodomujemy świnie kury krowy owce i rowne inny zwierzęta
165 Why does your new cow look so sad? Dlaczego twoja nowa krowa tak smutnie wygląda
166 Not every dog is as intelligent as mine Nie każdy pies jest tak inteligentny jak mój
167 What kind of dog is that? Co to za pies / jaki to pies?
168 German Shepherds look more intelligent than they are Owczarki niemieckie wyglądają inteligentniejsze niż są.
169 Dogs look more intelligent than cats, but they say that cats are really more intelligent Psy są inteligentniejsze niż koty ale mowią że koty są naprawdę inteligentniejsze
170 Is your friend (m.) married? No, he's too choosy Czy twój znajomy jest żonaty ? nie on jest za wymagający
171 My brother is getting more and more famous Mój brat jest coraz słynniej
172 Don't be so lazy. Who's talking! Nie bądź taki leniwy. kto mówi!
173 I'm glad that you like my new Great Dane. He likes you too. Cieszę się że podoba ci się mój nowy dog. On też lubi cię.
174 I'm surprised that you don't like my new snake. Dziwię się że nie podoba ci się mój nowy wąż
175 You are looking prettier and prettier. Wyglądasz coraz ładniej
176 My poodle is smarter than their German Shepherd Moj pudel jest inteligentniejszy niż ich owczarek niemieckie
177 What is the most important Polish town? Co jest najwazniejsze polskie miasto?
178 I don't know, but the largest Polish town is Warsaw Nie wiem ale największe polskie miasto to Warszawa
179 Every crocodile is cruel. All crocodiles are cruel Kadży krokodyl jest okrutny. Wszystkie krokodyly są okrutne
180 Everything is ready Wszystko jest gotowe
181 Do you (f. formal) live alone? No, I like with my friend Czy pani mieszka sama? nie mieszka z moim znajomym
182 Is that the same goose? No it's a different one. Czy to ta sama gęś? nie to inna
183 Are you raising that pig yourself? Czy hodujesz ta świnia sam?
184 What kind of music does he like? Popular Jaką muzykę on lubi? klasyczną
185 He would like to be a manager, but unfortunately he doesn't like to work On chciałby być dyrektorem ale niestety on nie lubi pracować
186 He has a new secretary, but she is not particularly hard-working On ma nową sekretarkę ale ona nie jest zbyt pracowita
187 She would like to visit Warsaw and Krakow Ona chciałaby zwiedzić Warszawę i Kraków
188 Miss Szymanowska likes films and goes regularly to the movies Pani Szymanowaska lubi filmy i chodzi regularnie do kina
189 Although she is only a secretary, she is always very well dressed Chociaż ona jest sekretarką, ona zawsze jest dobrze ubrana
190 Would you like to have a new television set? Yes, but I would prefer a new car Chciałbysz mieć nowy telewizor? tak ale wolałbym nowy samochód
191 I like German Shepherds. I'd like to have a German Shepherd Lubię owczarki niemieckie. Chciałabym mieć owczarka niemieckiego
192 I'd prefer to have a Great Dane than a poodle Chciałabym mieć doga niż pudla
193 Do you like English actresses? Czy podoba ci się angielskie aktorki
194 Yes, but I prefer Polish actors Tak ale wolałbym polskich aktorzy
195 Do you know that man? No, but I'd like to meet him Czy znasz tego mężczyznę? nie ale chcę go poznać
196 I don't understand why you like me. Neither do I Nie rozumiem dlaczego mnie lubisz. Ja też nie
197 Here is my most difficult song To jest moja najtrudniejsza piosenka
198 Excuse me, do you (m. formal) know where the Hotel Victoria is? No, I don't Przepraszam czy pan wie gdzie hotel Wiktoria jest ? Nie nie wiem
199 We have to hurry, it's already 10 till 4 Musimy się śpieszyć już jest za dziesięć czwarta
200 It's a quarter to three, we have to be at home at three thirty Jest za kwadrans trzecia musimy być w domu o wpół do czwartej
201 In an hour it will be 8 o'clock. In two hours it will be nine Za godzina będzie ósma. Za dwie godziny będzie dziewięć.
202 You ought to speak Polish more slowly with that man. He doesn't understand Polish very well Powinieneś mowić wolniej po polsku z tym mężczyzną. on nie rozumie po polsku zbyt dobrze
203 I am going to watch television tonight. There is going to be a very interesting English film at 11 Będę oglądać telewizję wieczorem. Jest bardzo interesujący film o dziewiątej.
204 I have to be at the university in four minutes. Well then, you'd better hurry Muszę być na uniwersytecie za cztery minuty. No to, trzeba się śpieszyć
205 He has to be at the office at 8 in the morning. That's nothing. I have to be at the office at 7 On musi być w biurze o ósmej rano. To nic. Ja muszę być w biurze o siódmej.
206 In order to watch television regularly, it's necessary to have a television set that works Żeby oglądać telewizję regularnie, trzeba mieć telewizor ktory działa.
207 I will be free in two minutes, now I am working Będę wolna za dwie minuty, teraz pracuję
208 After 7 I will be too busy to watch that film Po siódmej będę za zajeta żeby oglądać ten film
209 We should ask that man what time it is Trzeba zapytać tego mężczyznę ktora godzina jest
210 Here are three fish, two snakes, two pigs, and one very sick cow Tu są trzy ryby, dwa węży dwie świnie i jedna bardzo chora krowa
211 How do you like my four new cats? I like them, but why do they look so unhappy? Jak ci się podabają moje nowe cztery koty? podobają mi się ale dlaczego tak smutnie wyglądaja
212 If you are going to work, I am going to go to the movies with my friend Jeśli będziesz pracować idę do kina z przyjacielem
213 I waited for you an entire hour in front of the museum. In front of what museum? Czekałam na ciebie przed muzeum. Przed ktorym muzem?
214 The concert is already beginning Koncert już się zaczyna
215 I asked the professor when the lesson begins, but he didn't know. I'm not surprised Pytałam profesora kiedy zajęcia się zaczynają ale on nie wiedział. Nie się dziwię
216 I was very surprised Bardzo się dziwiałam
217 Where are you going to live in Warsaw? Gdzie będziesz mieszkać w Warszawie?
218 Whose spoiled child is that? Czyje te zepsute dziecko jest?
219 Your (fem. formal) daughter is very well brought up Pani córka jest dobrze wychowana
220 Why are you taking aspirin? Dlaczego bierzesz aspirynę
221 I'm sick. I feel very bad Jestem chora, źle się czuję
222 Do you (informal) know my son? No, but I'd like to meet him Czy pan zna mojego syna? nie ale chciałbym go poznać
223 She would like to be an actress, I would just like to meet an actress Ona chciałaby być aktorką, ja po prostu chciałabym poznać aktorkę
224 My son is a boring person but an interesting actor Mój syn jest nudną osobą ale interesującym aktorem
225 I have one dog, two horses, one television set, three pigs, one car, and two daughters Mam jednego psa, dwa konie jeden telewizor, trzy świnie jeden samochód i dwie córki
226 Your family must be very rich Twoja rodzina musi być bardzo bogaty
227 My brother is still studying, but my sisters are already working Mój brat jeszcze studiuje ale moje siostry już pracują
228 Are those your (informal) brothers? No, those are my sons Czy to są pana bracia? nie to są moi synowie
229 Who are those boys? Kto to są ci chłopcy
230 That well dressed man is my father Ten dobrze ubrany mężczyzna to mój ojciec / jest moim ojcem
231 You ought to buy a dog. A dog is a good friend. Powinieneś kupić psa. Pies jest dobrym znajomym
232 I already have a good friend Już mam dobrego znajomego
233 What do his parents do? I don't know. We should ask him Co robią jego rodzice? nie wiem trzeba go zapytać
234 Whose parents are those? Czyi rodzice to są
235 You look very good today Bardzo źle wyglądasz dzisiaj
236 Do you have any brothers-and-sisters? Czy masz rodzeństwo
237 I have a younger brother and an older sister Mam młodszego brata i starszą siostrę
238 We are meeting in front of the movies at quarter till six Spotykamy się przed kinem kwadrans do szóstej
239 The last show begins at 10:30 Ostatni seans zaczyna się wpół do jedenastej
240 At what time do you have to be at home? At 2:45 O której musisz być w domu? kwadrans do trzeciej
241 Are there any tickets for the first show? Czy są bilety na pierwsza seans
242 I thought that concert was supposed to be tomorrow. You were wrong Myślałam że ten koncert miał być jutro. Pomiłaś się
243 I waited for you an entire hour in front of the movie-house Czekałam na ciebie całą godziną przed kinem
244 Where were you yesterday afternoon Gdzie byłeś wczoraj po południu
245 What do you mean where was I? I was at home Jak to, gdzie byłam? Byłam w domu
246 What kind of television set would be good? Jaki tekewizor będzie
247 That depends To zależy
248 You ought to work more Powinieneś pracować więcej
249 Where are the letters which you are writing? gdzie są listy które piszesz?
250 Who are you waiting for? I'm waiting for my wife na kogo czekasz? czekam na moją żoną
251 His father is interesting, but his mother is even more interesting jego ojciec jest interesujący ale jego matka jest nawet bardziej interesująca.
252 That woman is more interesting than her husband ta kobieta jest bardziej interesująca niż jej mąż.
253 I have a younger brother and two older sisters mam młodszego brata i dwie starsze siostry
254 Who is that person with whom you were talking? kto była ta osoba z którą rozwawiałaś?
255 I'm too tired to write that article jestem zbyt zmeczona żeby czytać ten artykuł
256 Which book do you recommend? którą książkę polecisz?
257 I don't know. Both books are equally boring nie wiem. obydwie są jednakowo nudne.
258 Here is a short novel which is worth reading to jest powieśc którą warto przeczytać
259 I'll read your article right away zaraz przeczytam twój artykuł.
260 Ewa and I are going to an interesting film this evening idę z Ewą do interesującego film.
261 What's the film called? River of No return jak to się nazywa? rzęka bez powrotu
262 That is the worst article that I have ever read. to jest najgorszy artykuł który kiedykolwiek czytałam
263 Do you have my notebook? No, I have my own notebook czy masz mój zeszyt? nie, mam własny zeszyt
264 I'm waiting for my colleague (m). czekam na mojego kolegę
265 We're waiting for Adam and his girlfriend czekamy na Adama i jego dziewczynę
266 I'm handsomer than I thought jestem przystojniejszy niż myslałem
267 Their pig is much fatter than I remembered ich świnia jest grubsza niż pamiętałam
268 Our dog is much more intelligent than theirs nasz pies jest inteligentniejszy niż ich.
269 I'm still reading that book jeszcze czytam tą książkę
270 It's necessary to ask the (school) teacher (f.) trzeba zapytać lektorkę
271 Read this article, it's interesting przeczytaj ten artykuł, jest interesujący.
272 Let's read this new book, it's not too long przeczytajmy tą nową książkę, nie jest zbyt długa
273 He writes much better than he speaks on pisze o wiele lepiej niż mowi
274 How are you (formal and informal)? Jak się masz? Jak się pan ma?
275 What are you doing? Co robisz?
276 I'm doing some shopping Robię zakupy
277 Excuse me, I'm busy Przepraszam, jestem zajęta
278 Why are you in a hurry? Dlaczego się śpieszysz?
279 So long. Na razie
280 What's new? Nothing, what's new with you? Co słychać? Nic, a co słychać u ciebie?
281 Where are you going? I'm going to class Gdzie idziesz? Idę na zajęcia
282 What's your (first) name? Jak masz na imię?
283 Why are you asking where I live? Dlaczego pytasz gdzie mieszkam?
284 I'm merely curious Po prostu jestem ciekawa
285 I'm not going anywhere Nic nie idę
286 My brother is a clerck in an office in Krakow mój brat jest urzędnikiem w biurze w Krakowie
287 He is not very happy on nie jest zbyt zadowolony
288 He says, that he has too little work on mówi, że ma za mało pracy
289 As far as I know, that tape recorder works perfectly well O ile wiem, ten magetofon zupełnie dobrze działa
290 My car is a lot newer than yours. Yes, my car is old and broken Mój samochód jest o wiele nowszy niż twój. Tak, mój samochód jest stary i zepsuty
291 Are you free this evening? No, I'm already engaged Czy jesteś wolny dziś wieczorem? Nie, już jestem umówiony
292 Are you ready yet? What for? For the concert. Czy jesteś już gotowy? Na co? Na koncert
293 I'm probably too tired to go to the concert today. Jestem chyba za zmęczony żeby pójść na koncert dzisiaj
294 When will you be ready? Maybe today, maybe tomorrow. Kiedy będziesz gotowy? Może dzisiaj, może jutro
295 What do you think: is that man bored? I don't know: we should ask him. Jak myślisz: czy ten pan nudzi się? Nie wiem, trzeba go zapytać
296 How do you like Poland? I like it, but I'm homesick. Don't worry, it'll pass. I doubt it very much. Jak ci się podoba Polska? Podoba mi się, ale tęsknię za domem. Nie martwi cię, to ci przejdzie. W to bardzo wątpię
297 I'm surprised that you're having such a good time. Don't be surprised. Dziwię się że tak dobrze się bawisz. Nie dziw się
298 Who is that woman with whom that man is speaking? She's a Polish singer. Kto to jest ta kobieta z którą ten pan rozmawia? Ona to polska piosenkarka
299 Is your sister married? No, but she's engaged. Czy twoja siostra jest mężatką? Nie, ale jest zaręczona
300 Here comes my brother and (with) his fiancee. Idzie mój brat z narzeczoną
301 Do you speak French? No, but I speak Italian and Spanish. Czy mówisz po francusku? Nie, ale mówie po włosku i po hiszpańsku
302 No wonder that I don't understand what that couple (ci państwo) are saying: they're speaking Russian. Nic dziwnego że nie rozumiem co ci państwo mówią: mówią po rosyjsku
303 Don't be so modest. Nie bądź taki skromny
304 I understand Polish better than I speak (it). Rozumiem lepiej po polsku niż mówię
305 Speak more slowly. Mów wolniej
306 I (can't) hear what that man is saying. He's not speaking, he's singing. Nie słyszę co ten pan mówi. On nie mówi, on śpiewa
307 It's necessary to write more clearly. Trzeba pisać wyraźniej
308 Whose animal is that? I don't know. What kind of animal is it? Czyje to zwierzę? Nie wiem. Co to za zwierzę?
309 What kind of animals do you raise? I raise pigs, cows and sheep. Jakie zwierzęta hodujesz?
310 I see lions, elephants, crocodiles and snakes. Widzę lwy, słonie, krokodyle i węże.
311 Sheep are a lot more intelligent than chickens. Owce są o wiele inteligentniejsze niż kure
312 How do you like my new fish (sg.)? Jak ci się podoba moja nowa ryba?
313 I like it, but why does it look so strange? Podoba mi się, ale dlaczego wygląda tak dziwnie?
314 I have to be at home at three o'clock. Muszę być w domu o trzeciej
315 Then you'd better hurry. No to powinnaś się śpieszyć
316 I have one cat, two dogs, and five birds. Mam jednego kota, dwa psy i pięć ptaków
317 Which car is that? That's already the eleventh. Jaki to jest samochód? To jest już jedenasty.
318 I'll be ready in a minute. Będę gotowa za minutę
319 Do you have brothers and sisters? Czy masz rodzeństwo?
320 I have a younger brother and two older sisters. mam młodszego brata i dwie starsze siostry
321 Are you sick or do you simply look that way? Czy jesteś chory czy po prostu tak wyglądasz?
322 Do you have a temperature? Czy masz temperaturę?
323 What kind of dog do you want to buy? Jakiego psa chcesz kupić?
324 What kind of car do you prefer? Jaki samochód wolisz?
325 I'd like to meet that man. Chciałbym poznać tego mężczyznę
326 I'll introduce you right away. Zaraz cię przedstawię
327 Thanks, I don't feel like it any longer. Dziękuję, już nie mam ochotę
328 Whose parents are those? Ours. Czyi rodzice to są? Nasi
329 I'm waiting for Ewa, do you know her? Czekam na Ewę, czy znasz ją?
330 Of course. That's my good friend. Oczywiście. To moja dobra przyjaciółka.
331 Do you subscribe to any magazines? Prenumerujesz jakieś czasopisma?
332 I am too busy to read magazines. Jestem za zajęty, żeby czytać czasopisma
333 What can you advise me to read? Co możesz mi polecić do czytania?
334 Both of these books are equally interesting. Obydwie książki są jednakowo ciekawe
335 Who are you waiting for? Mary. Na kogo czekasz? na Marię
336 Here is an article that is worth reading. tu jest artykuł, który warto przeczytać
337 That person is not as nice as it seems. Ta osoba, nie jest tak miła jak się wydaje
338 I'd like coffee with milk and (some) bread Proszę kawę z mlekiem i chleb
339 I can't eat bread with honey, I have to eat bread without honey Nie mogę jeść chleba z miodem, muszę jeść chleb bez miodu
340 What else (jeszcze) are you eating besides (oprócz) meat? Co jeszcze jesz, oprócz mięsa?
341 Instead of white cheese I'd like half a kilo of butter and a fair-sized piece (spory kawałek) of ham To proszę zamiast białego sera pół kilo masła i spory kawałek szynki
342 I doubt whether that ham is very (zbyt) fresh Wątpię czy ta szynka jest zbyt świeża
343 Why do you say that? Dlaczego to mówisz?
344 This coffee is a little too strong, I'd like some milk and sugar Ta kawa jest trochę za mocna, proszę mleko i cukier
345 I'd like a bottle of apple juice Proszę butelkę soku jabłkowego
346 What do you prefer, sausage or ham? I prefer ham Co wolisz, kiełbasę czy szynkę? Wolę szynkę
347 I doubt whether there is (any) ham Wątpię czy jest szynka
348 There won't be (any) ham tomorrow either (też) Jutro też nie będzie szynki
349 Thanks for the soda water, but I prefer brandy Dziękuję za wodę sodową ale wolę koniak
350 Instead of juice I'd like a bottle of red wine and a mug of light beer Zamiast soku proszę butelkę czerwonego wina i kubek jasnego piwa
351 There isn't any cabbage today, there wasn't any cabbage yesterday, and there won't be any cabbage tomorrow Nie ma kapusty dzisiaj, nie było kapusty wczoraj i nie będzie kapusty jutro
352 This meat is very tasty. What is it? You wouldn't want to know To mięso jest bardzo smaczne. Co to jest? Nie chciałbyś wiedzieć
353 I don't like milk, what else is there? Nie lubię mleka, co jeszcze jest?
354 Can I get something for a cough? Yes, but I doubt whether it will be very effective Czy dostanę coś na kaszel? Tak, ale wątpię czy będzie skuteczne
355 We don't want to buy any more cheese Nie chcemy kupić więcej sera
356 Do you still live with your parents? Czy jeszcze mieszkasz u rodziców?
357 No, I live by myself (sam) now Nie, teraz mieszkam sam
358 I am often at Janina's, but I don't live with her Często bywam u Janiny, ale nie mieszkam z nią
359 Why are you eating without us? Dlaczego jesz bez nas?
360 My brother is older than I, but I am smarter than he Mój brat jest starszy niż ja, ale jestem bardziej inteligentniejsza od niego
361 How do you like the soup? I like it a lot Jak ci smakuje ta zupa? Bardzo mi smakuje
362 I'm crazy about fresh bread. Me too Przepadam za świeżym chlebem. Ja też
363 I'd like some black coffee and white bread Proszę czarną kawę i biały chleb
364 Do you like to listen to popular music? (use słuchać + G) Czy lubisz słuchać muzyki popularnej?
365 No, I prefer classical music (muzyka klasyczna) Nie, lubię muzykę klasyczną
366 I'm looking for a good white wine Szukam dobrego białego wina
367 I'm inviting a very important person for dinner tomorrow night at eight o'clock Zapraszam bardzo ważną osobą na kolację jutro wieczorem o ósmej
368 Why don't you buy this wine? It's both good and not very expensive Dlaczego nie kupujesz tego wina? Jest i dobre i nie zbyt drogie
369 Are Jan and Dorota here yet? No, not yet Czy już są Jan i Dorota tu? Jeszcze nie
370 I usually drink coffee without sugar, but today I will drink it with both sugar and milk Zwykle piję kawę bez cukru, ale dzisiaj piję tę i z cukrem i z mlekiem
371 We always eat ham with horseradish, but today there isn't any horseradish Zawsze jemy szynkę z chrzanem, ale dzisiaj nie ma chrzanu
372 He wants to buy a briefcase for his colleague (m.), but he doesn't want to buy an expensive briefcase On chce kupić teczkę dla kolegi, ale on nie chce kupić drogiego teczki
373 Today there is neither salt nor pepper. Never mind (to nic). I prefer ham without salt and pepper Dzisiaj nie ma ani soli ani pieprzu. Wolę szynkę bez soli i bez pieprzu
374 I usually eat cornflakes for breakfast, but today instead of cornflakes I am eating bread and (with) butter Zwykle piję płatki kukurydziane na śniadanie, ale dzisiaj zamiast płatków kukurydziane jem chleb z masłem
375 I'm hungry. Well then eat something Jestem głodna. To zjedz coś
376 I'm thirsty. Well then have something to drink. Chcę mi się pić. To napij się czegoś
377 There's nothing either (ani) to drink or (ani) to eat, as usual Nie ma ani do picia ni do jedzenia, jak zwykle
378 I'm looking for a ring for my wife. Buy her this one. No, I prefer that other one Szukam pierścionka dla mojej żony. Kup ten. Nie, wolę tamten.
379 Here are two horses and twenty-five cows Tu są dwa konie i dwadzieścia pięć krowy
380 We are waiting for our six acquaintances (m.) Czekamy na nasi sześciu znajomi
381 My watch is a lot more expensive than yours Mój zegarek jest o wiele bardziej drogi niż twój
382 Let's invite Lola for supper (use the 1rst pers. pl. imperative) Zaprośmy Lolę na kolację
submitted by gabi_dk to learnpolish [link] [comments]


2016.06.08 09:05 ben13022 Wywiad z Pawłem Reszke, laureatem Nagrody im. Kapuścińskiego

Paweł Krysiak: Jaką Polskę widzisz, gdy wychodzisz z lubelskiej redakcji "Wyborczej", znajdującej się na popularnym deptaku, i jedziesz w teren?
Paweł P. Reszka: Na pewno nie taką, jaką nasza władza chciałaby się chwalić, nie popularną i nie uwielbianą. Zupełnie nie mam poczucia, że jest "european". To Polska, która się wstydzi. Zresztą nawet nie trzeba wyjeżdżać z Lublina, by zobaczyć tę Polskę, której raczej nie pokazują w telewizjach śniadaniowych. Pół godziny spacerem od centrum są domy, w których nie ma łazienek. To mieszkania komunalne. Bohaterka jednego z moich reportaży Alicja, licealistka, nigdy nie zaprosiła do siebie nikogo z klasy, bo jeszcze chciałby umyć ręce i wtedy wydałoby się, że dziewczyna i jej rodzina kąpią się w misce. Oni i tak są w lepszej sytuacji niż ich sąsiedzi, bo mają przynajmniej toaletę. Urządzili ją w pokoju sąsiada. Kiedy umarł, po prostu przebili się przez ścianę i zajęli na dziko jego lokal. Są tacy, którzy nie mają toalet, więc załatwiają się w ciemnej norze na podwórku. W podłodze jest dziura, trzeba przyjąć pozycję "na narciarza". Emeryt, któremu z powodu cukrzycy ucięli nogę, tam i tak nie dojdzie. Żona usunęła siedzisko z krzesła, podstawia tam pudełko, i tak sobie radzą.
*Reporterzy lubią sytuacje skrajne, szukają sprzeczności. *
*Często piszesz o ludziach, którzy mają poczucie przegranej. *
*Złe państwo, pokrzywdzony biedny człowiek, reporter interweniuje i naprawia świat. *
*Recenzując rok temu twoją książkę "Diabeł i tabliczka czekolady", napisałem, że Reszka pokazuje nam wstydliwą część Polski. A może z twojej perspektywy reportera wiadomo, dlaczego wygrał PiS? *
*Nikt nie chce czuć się odrzucony. Ludzie potrzebują dobrego słowa, akceptacji, chcą poczuć się godnie. *
*Tej Polski, o której piszesz, nie ma w ogólnopolskich mediach. Nie widzą jej mieszkańcy stolicy? *
*To jednak jakiś koszmar, że tak dużo ludzi ciągle czuje się odrzuconych, wypchniętych. I jeszcze mają poczucie, że to ich wina. Jak to wytłumaczyć? *
Co rozświetla mroczny świat Reszki?
Zdarzyło się ostatnio w twojej pracy reporterskiej coś, co wprawiło cię w zakłopotanie, w poczucie, że przestajesz rozumieć, co się wokół ciebie dzieje?
*Co odpowiedziała? *
NAGRODA IM. RYSZARDA KAPUŚCIŃSKIEGO
Mottem tegorocznej edycji było zdanie: "Stoimy w ciemności otoczeni światłem" - cytat z "Podróży z Herodotem". W finale znalazły się także książki nagrodzonej Pulitzerem Jenny Nordberg, ("Chłopczyce z Kabulu", Czarne), Michała Książka, łączącego reporterski zapis z poetyckim spojrzeniem ("Droga 816", Fundacja Sąsiedzi), Karoliny Domagalskiej, autorki cyklu reportaży o in vitro ("Nie przeproszę, że urodziłam", Czarne), Michała Potockiego i Zbigniewa Parafianowicza, którzy opisali władzę Janukowycza na Ukrainie ("Wilki żyją poza prawem", Czarne). Jury wybierało spośród 96 zgłoszonych książek (w tym 33 przekładów).
Z laudacji przewodniczącego jury Macieja Zaremby Bielawskiego dla Pawła Piotra Reszki:
W rzeczywistości niosącej nadmiar zdarzeń i słów - nagradzamy autorską powściągliwość, a więc książkę objętościowo skromną. W czasie zdominowanym przez chaos emocji - nagradzamy skupienie. Wobec inwazji agresji - nagradzamy empatię. Przy nadmiarze komentarzy - nagradzamy umiejętność wsłuchiwania się w głosy ludzi.
"Diabeł i tabliczka czekolady" to misterna przeplatanka 15 reportaży publikowanych wcześniej z 12 tekstami nowymi. Te ostatnie mają formę krótkiej wypowiedzi. Nie wiemy, jak powstawały. Wolno podejrzewać, że w ten sam sposób co kolaże Swietłany Aleksijewicz.
Te króciutkie teksty to prawdziwe majstersztyki, na pograniczu poezji. Wzruszające, zagadkowe, straszne. Ale to nadal reportaż czystej wody, wierny swoim bohaterom: oddaje ich język i tok myślenia. Nasuwa się biblijne słowo na ten szczególny rodzaj wycofania: "cichość". "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię". I nie o skromne milczenie tu chodzi, lecz o szacunek dla tajemnicy wolności bliźniego.
Jeśli bohaterowie Reszki czasami budzą śmiech, to dlatego, że nas zaskakują, nie dlatego, że śmieszą. A kiedy budzą współczucie, jest to współczucie zmieszane z podziwem i pokorą. Że człowiek tak doświadczony przez los potrafi znaleźć w sobie tyle siły i nadziei.
Kazanie na Górze, sedno chrześcijaństwa, okazuje się również przepisem na reportaż najwyższego lotu.
źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,152664,20110219,pawel-p-reszka-polska-ktora-sie-wstydzi.html
submitted by ben13022 to Polska [link] [comments]


2016.04.21 11:04 SoleWanderer ONR w Białymstoku - Maciej Kącki o wystawieniu sztuki: Biała siła czarna pamięć

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,151493,19947134,onr-w-bialymstoku-macie-sie-czego-bac.html
Na wyborczej wisi też wideo - zapis kazania księdza Międlara.
Pod teatr przyszło 50 wszechpolaków. Niektórzy przyjechali z Poznania z transparentem: "Poznań przeprasza za Kąckiego". Jest też grupa kobiet katoliczek. Jedna mówi, że z teatru śmierdzi czosnkiem. Reportaż Marcina Kąckiego
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej
W październiku ub. roku wydałem książkę "Białystok. Biała siła, czarna pamięć". To historia miasta, w którym przed wojną mieszkało ponad 50 tys. Żydów - ponad połowa mieszkańców. Piszę o przykładach zapomnienia historii, rodzenia się nienawiści nacjonalistycznej, o establishmencie, który wiesza banery z hasłami wielokulturowości i tolerancji, ale zabiera pieniądze fundacji, która tolerancji chce uczyć w białostockich szkołach. Konsekwencji nie ponosi za to katecheta, którego uczniowie rysują żydowskie czołgi najeżdżające na Polskę. Są też w niej reportaże o "żołnierzach wyklętych", jest cud eucharystyczny z Sokółki odkryty przez białostockich naukowców pod mikroskopem.
Książkę przeczytał Piotr Ratajczak, reżyser teatralny. Zaproponował jej wystawienie Agnieszce Korytkowskiej-Mazur, szefowej Teatru Dramatycznego w Białymstoku.
Prace nad sztuką ruszają w lutym, bez rozgłosu, choć książka podzieliła miasto: jedni uznali, że dowiedzieli się o nieznanej historii Białegostoku, inni przekreślili ją jako szkalującą wizerunek. Książkę w spektakl zmienia Piotr Rowicki, dramaturg. Ratajczak, wysoki, z bujną czupryną, w okularach, stoi przed aktorami w sali prób. Słychać okrzyki z korytarza, gdzie trwa próba do "Romeo i Julii". Ratajczak wybrał do przedstawienia "Biała siła, czarna pamięć" pięciu aktorów teatru białostockiego i dwóch z Warszawy.
CZYTAJ TEŻ: "Białystok. Biała siła, czarna pamięć Kąckiego: wstrząsający obraz Polski w pigułce"
Zatrzymać sztukę!
21 marca, posiedzenie rady miasta. Przewodniczący składa życzenia wielkanocne, chce zamknąć posiedzenie, ale na mównicę wchodzi Krzysztof Stawnicki, 33-letni radny Prawa i Sprawiedliwości, szef komisji kultury w urzędzie miasta. Szykowny garnitur, zadbana fryzura. W dłoni trzyma gruby plik kartek.
Po posiedzeniu rady miasta w teatrze zaczyna się przepytywanie, szukanie kreta: ten sympatyzuje z PiS, tamten ma brata księdza. Atmosfera siada.
Marszałek dostaje pismo od kilku radnych PiS. "Z niepokojem i smutkiem" informują, że "scenariusz spektaklu podsycony jest szyderstwem i pogardą wobec poszczególnych, dających się łatwo zidentyfikować osób", że "znieważa i wyśmiewa wiarę chrześcijańską, tradycje i patriotyzm". A przecież, argumentują: Białystok "jest ładnym, czystym miastem i regionem zamieszkanym przez życzliwych, gościnnych, wrażliwych na ludzką biedę, otwartych, szanujących tradycję i kochających Ojczyznę ludzi".
Ratajczak: - Pytania radnych, czy konsultowaliśmy scenariusz, były dla mnie szokiem. Na próbach marnujemy czas, śmiejąc się, jaki to znów protest się odbył i co nas czeka. Groteska i groza.
Następnego dnia aktorzy widzą przez okna sali prób dym i ogień. Podchodzą zdenerwowani - to Młodzież Wszechpolska pali pod teatrem kukłę Angeli Merkel.
CZYTAJ TEŻ: "Biała siła, Białystok"
Wymiociny
4 kwietnia do marszałka województwa podlaskiego przychodzi list od organizacji katolickich z Białegostoku. Piszą, że "zawarte w scenariuszu treści nie mają nic wspólnego ze sztuką, są szyderstwem z naszego chrześcijaństwa, patriotyzmu, tradycji, tych wartości, które są nam drogie i których będziemy bronić". Żądają zdjęcia "pseudosztuki" i mają nadzieję, że władze będą "baczniej przyglądały się repertuarowi teatru". List podpisały: Civitas Christiana, Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego, Stowarzyszenie Katolickich Lekarzy Polskich, czciciele Miłosierdzia Bożego, Rycerstwo Niepokalanej, Klub Inteligencji Katolickiej i kilka innych.
Inicjatorem była Civitas Christiana, która swój rodowód ma w PRL - wypączkowała z PAX-u. To obecnie jedna z najbogatszych organizacji katolickich w Polsce. Należy do niej spółka produkująca płyny do mycia Ludwik. W Białymstoku ma siedzibę na parterze nowego osiedla. Z przedsionka widzę w środku grupę młodzieży, modlą się z księdzem. Słyszę modlitwę.
"Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko".
Pracownik Civitas, młody mężczyzna, patrzy na mnie czujnie, nim skojarzy moje nazwisko z książką i sztuką sceniczną. Odmawia rozmowy, daje mi telefon do dyrektorki Bogusławy Węcław.
"Ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona".
Dzwonię. Węcław nie pozwala mi dokończyć pytania: co ją wzburzyło, by napisać protest?
CZYTAJ TEŻ: "Białystok. Tu obcych wita się ogniem"
Czapka biskupa
Rozmawiam wieczorem z Agnieszką Korytkowską-Mazur przez telefon, mówi, że wezwał ją wicemarszałek odpowiedzialny za kulturę, będzie też ponoć arcybiskup. Wsiadam w nocny pociąg z Poznania, rano jestem w Białymstoku. Wchodzimy razem do gabinetu wicemarszałka Macieja Żywno. To 40-latek z PO, uchodzi za otwartego. Broni organizacji społecznych, które starają się prowadzić w szkołach warsztaty z tolerancji. Arcybiskupa nie ma.
CZYTAJ TEŻ: "Rasizm w Białymstoku. Kto ma kumpla skina?"
Poseł się nie puka
Młodzież Wszechpolska z Białegostoku ostrzega w internecie, że "po raz kolejny środowiska lewacko-liberalne próbują szkalować dobre imię naszego miasta". "Książka kłamie", "spektakl kłamie" - piszą i zapowiadają protest pod teatrem w dniu premiery - 16 kwietnia.
Szefem MW w Białymstoku jest Marcin Zabłudowski, 24-latek z bujną grzywką zaczesaną gładko na bok. Ubrany modnie, mówi stanowczo, poważnie.
Bernard Bania, aktor białostocki, gra w sztuce prokuratora, narodowca oraz biskupa. Słyszał, że w Białymstoku żyli Żydzi, ale nie znał skali, dowiedział się z książki. Ojciec Bernarda był znanym trenerem klubu Jagiellonii Białystok, nie narzeka na miasto, uważa, że to dobre miejsce do życia. Boi się protestów? Skądże, wzbudziły w nim jeszcze większą przekorę, by grać. Już raz to przeżył. Gdy w Białymstoku 14 lat temu wystawiano "Konopielkę", środowiska katolickie protestowały przeciwko pokazanej w sztuce postaci Chrystusa.
Bania waha się chwilę, gdy pytam o jego rodzinę: - Dopóki nie zacznę dostawać informacji, że zagrożona jest moja rodzina, będę grał.
Wyjmijcie gaśnice
Dyrektorka Korytkowska trzy dni przed premierą zostaje zaproszona na posiedzenie sztabu kryzysowego w urzędzie miasta, by omówić bezpieczeństwo widzów, gdyby protesty wymknęły się spod kontroli. Widzi też na spotkaniu dwóch młodych mężczyzn z Obozu Narodowo-Radykalnego i jednego z Młodzieży Wszechpolskiej. Ten z MW parska, gdy policjant mówi, że nie wolno podczas protestów wzywać do nienawiści.
ONR-owcy, jak mówią policji, zaczną mszą w katedrze białostockiej z okazji 82. rocznicy powstania organizacji, potem przejdą przez miasto, koło teatru. Policjanci chcą, by zmienili trasę, bo w teatrze premiera. ONR obiecuje, że skończą dwie godziny przed premierą.
Przedstawiciel straży pożarnej mówi Korytkowskiej na osobności: - Macie sprzęt gaśniczy? Niech będzie w pogotowiu. Sprawdźcie, czy kamery sprawne, udrożnijcie drogi ewakuacyjne, wynieście ostre przedmioty.
Policjant: - Na widowni będzie kilku tajniaków, ale przed premierą sprawdzajcie przy wejściu na spektakl dowody osobiste gościom, by nikt nie pożądany się nie przedarł.
Do teatru przychodzi anonimowy mail:
"Zapewniam was: MACIE SIĘ CZEGO BAĆ! Nie chodzi o agresję; samym tylko wydechem was lewaki zdmuchniemy! A ta wasza Biała siła to niewyobrażalny, grafomański do bólu gniot!". Korytkowska przekazuje mail policji. Pogróżki są też na forach internetowych.
Do teatru przychodzi starsza kobieta, siwe włosy, szara jesionka. Usłyszała w kinie Ton, które należy do parafii katedralnej, że obowiązkiem każdego katolika jest protestować przeciwko spektaklowi. Ona też przyjdzie.
Do teatru dzwoni policjant.
Scena ze sztuki:
"ARCYBISKUP Każda nowa galeria handlowa jest pokropiona i pobłogosławiona.
WSZYSCY Przez Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną.
ARCYBISKUP Każdy nowy radiowóz jest pokropiony i pobłogosławiony.
Każdy nowy pogranicznik, którzy strzeże granic i łapie przemytników, jest pokropiony i pobłogosławiony.
WSZYSCY Przez Kościół katolicki i Cerkiew prawosławną".
CZYTAJ TEŻ: "Białystok: Kuria przeprasza za mszę ONR w katedrze"
Frajerstwo Żydów
Na kilka godzin przed wieczorną premierą do katedry białostockiej, na której wisi napis "Jubileusz miłosierdzia", wchodzi w dwóch kolumnach około 50 osób trzymających flagi ONR z symbolem Falangi. Dwuszereg staje na całej długości od wejścia do ołtarza, a mszę koncelebruje młody patron narodowców ks. Jacek Międlar. Kilka miesięcy temu został usunięty z plebanii we Wrocławiu za wznoszenie rasistowskich okrzyków. Stoi w katedrze przed ludźmi z ONR i przemawia:
CZYTAJ TEŻ "Ksiądz Jacek Międlar. Kapłan od nienawiści"
Dumny nadczłowieku
16 kwietnia, sobota. Ciepło, słonecznie, białostoczanie przechadzają się ulicami centrum, siedzą w ogródkach, piją kawę, pod okienkami z lodami kolejki. Pochód ONR długi na 300 metrów, jakieś pół tysiąca ludzi, idzie w czterech szeregach przez centrum w konwoju policji. Idą dobrze zbudowani, silni mężczyźni, młodzież, kobiety. Wyszli z katedry, niosą długie zielone flagi z falangą i biało-czerwone.
Dariusz Szada-Borzyszkowski, białostocki dziennikarz, działacz społeczny, podchodzi do mnie przejęty. - Słyszałeś? Śpiewali "A na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści!". Nikt nie reaguje, policja patrzy.
Pochód wznosi okrzyki o wielkiej Polsce, które słychać na kilometr. Policjanci się przysłuchują, pochód przesuwa się spokojnie, miarowo.
Pod teatrem chwilę wcześniej stała grupa około 50 osób z Młodzieży Wszechpolskiej. Niektórzy przyjechali z Poznania, rozwiesili transparent z napisem "Poznań przeprasza za Kąckiego". Jest też grupa kobiet katoliczek. Jedna z nich mówi, że z teatru śmierdzi czosnkiem.
Premiera odbywa się bez przeszkód. Zaczyna się od sceny protestu narodowców, którym patronuje ksiądz. Została wymyślona dwa miesiące wcześniej. Jedna z ostatnich scen - rozświetlona swastyka przyciska aktorów do podłogi.
Na widowni jest radny Stawnicki, który domagał się zdjęcia sztuki, bo jest kłamliwa i pokazuje miasto jako stolicę faszyzmu.
Stawnicki szybko wychodzi, gdy rozlegają się oklaski na stojąco.
Chcę iść po sztuce na koncert do klubu Gwint na Politechnice Białostockiej. ONR zapowiadała, że zagra tam zespół Nordika. Wśród szlagierów: "Dumny nadczłowieku", "Narodowi socjaliści" czy "Biała kurwa czarnucha". Ale koncert zamknięty, tylko dla ONR.
Rektor uczelni tłumaczy, że "nie miał możliwości rozwiązania umowy i odwołania imprezy wyłącznie na podstawie podejrzeń odnośnie światopoglądu i przekonań politycznych".
Za to biuro Politechniki opiekujące się studentami zagranicznymi wysyła do nich list:
"16 kwietnia odbędzie się w Białymstoku marsz organizacji nacjonalistycznej. To Obóz Narodowo-Radykalny propagujący idee rasistowskie. W związku z tym stanowczo zalecamy nieopuszczanie pokoi do godz. 3 w nocy z soboty na niedzielę. Prosimy o pozostanie wewnątrz budynku akademika".
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


Poznajcie rodzinę, która mieszka w grobowcu [Kobieta na ... Uczestniczka o swoich rzęsach: 'To jest katastrofa!' [Sablewska od stylu. Na okazje] Jakie jest miejsce kobiety w Kościele? Gdzie mieszka matematyka [video z tłumaczeniem na język migowy] Pożar Notre Dame: Kobieta twierdzi, że zobaczyła w płomieniach Jezusa  Aktualności 360 Ta stylizacja zrobiła wrażenie na jej córce: 'Czy mogę utulić mamę?' [Sablewska od stylu. Na okazje] ♡ Woman And Flowers Kobieta I Kwiaty ♡ Tragiczne potrącenie na Mieszka I KOBIETA IDZIE NA WOJNĘ - zwiastun PL

Gdzie mieszka Anna Seniuk? Aktorka ma prawdziwą górską chatę

  1. Poznajcie rodzinę, która mieszka w grobowcu [Kobieta na ...
  2. Uczestniczka o swoich rzęsach: 'To jest katastrofa!' [Sablewska od stylu. Na okazje]
  3. Jakie jest miejsce kobiety w Kościele?
  4. Gdzie mieszka matematyka [video z tłumaczeniem na język migowy]
  5. Pożar Notre Dame: Kobieta twierdzi, że zobaczyła w płomieniach Jezusa Aktualności 360
  6. Ta stylizacja zrobiła wrażenie na jej córce: 'Czy mogę utulić mamę?' [Sablewska od stylu. Na okazje]
  7. ♡ Woman And Flowers Kobieta I Kwiaty ♡
  8. Tragiczne potrącenie na Mieszka I
  9. KOBIETA IDZIE NA WOJNĘ - zwiastun PL

Mieszka ona w małym miasteczku, gdzie na co dzień pracuje jako dyrygentka lokalnego chóru. Nikt nie podejrzewa, że zawsze uśmiechnięta i charyzmatyczna Halla po godzinach prowadzi drugie życie. Jak i gdzie w Kościele może odnaleźć się kobieta? Jest jedna niezbędna kwestia, która pomaga odkryć odpowiedź. Osobistym doświadczeniem dzieli się s. Jolanta Glapka. Kamila pochodzi z Bydgoszczy, jednak na co dzień mieszka w Anglii, gdzie pracuje jako kosmetyczna, która robi rzęsy i paznokcie. Świecidełka, perełki i dżety to jej słaby punkt, a do tego ... Kamila pochodzi z Bydgoszczy, jednak na co dzień mieszka w Anglii, gdzie pracuje jako kosmetyczna, która robi rzęsy i paznokcie. Świecidełka, perełki i dżety to jej słaby punkt, a do tego ... Oglądaj w player.pl: http://player.pl/programy-online/kobieta-na-krancu-swiata-odcinki,87/odcinek-7,zycie-w-grobowcu,S05E07,23239.html?atpl#play Martyna Wojc... Jedna osoba nie żyje, a dwie są ranne w wypadkach do których doszło dziś przed południem w Szczecinie. Na pasach przy ulicy Miszka I 25-letnia kobieta wpadła pod rozpędzonego tira. Przekonamy Was, że matematyka jest wszędzie! Poszukamy jej w przyrodzie! Zapraszamy szczególnie tych, którzy nie przepadają za tym przedmiotem. Obiecujemy, że nie będziemy odpytywać z ... ♡ Woman And Flowers 🌞 Kobieta I Kwiaty ♡ ... Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość./z netu/ Jedna kobieta zauważyła w nich Jezusa Chrystusa i postanowiła podzielić się tym z internautami. ... Lesley Rowan choć jest Szwedką i na co dzień mieszka w swoim ojczystym kraju, również ...